Zwycięzca śmierci wraca na czas
1.
Dziś według wschodniego kalendarza liturgicznego przypada ostatni, czterdziesty dzień Wielkiego Postu. Dwa następne dni: sobota, w której wspominane jest wskrzeszenie Łazarza i Niedziela Palmowa, stanowią pomost między Wielkim Postem a Wielkim Tygodniem.
Czasem wydaje mi się, że wolę atmosferę Wielkiego Tygodnia od Paschy. Może wynika to z mojej natury, skłonnej do umiarkowanego pesymizmu, a może z naturalnego porządku rzeczy, w którym smutku bywa więcej niż radości. Może przyczyną jest niezwykłe piękno i duża ilość wielkotygodniowych nabożeństw. W każdym razie świąteczna sytość rodzinnej posiadówki po trwającej do rana liturgii paschalnej nieraz potrafi skutecznie stłumić radość Zmartwychwstania, którą jestem w stanie odzyskać dopiero po kilku dniach, w świetlistej atmosferze liturgii kolejnych niedziel paschalnych.
U progu Wielkiego Tygodnia dobrze przypomnieć w jaki sposób przeżywali tajemnicę Krzyża i Zmartwychwstania pierwsi chrześcijanie. Nieraz zapominamy, jak ważna była dla nich więź między dziełem Chrystusa a pismami Starego Przymierza. Apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian przekazuje słowa Ewangelii:
Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem [1 Kor 15,3-4]
Co robili apostołowie po Ukrzyżowaniu? Kiedy minął pierwszy szok, łowili sobie rybki nad Jeziorem Tyberiadzkim. Fakt Zmartwychwstania, mimo kilku spotkań z Jezusem, pozostawał dla nich niezrozumiały, brali go za zjawę, jedynie Jan coś tam zdawał się rozumieć (ujrzał i uwierzył, jak sam mówi w swojej Ewangelii). Uczniowie na drodze do Emaus nie poznali swojego Mistrza, który musiał im objaśnić, że Pismo mówi właśnie o nim i nauczyć sprawowania Eucharystii:
Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. [Łk 24,25-32]
A nie mógł nikt - na niebie ani na ziemi, ani pod ziemią - otworzyć księgi ani na nią patrzeć. A ja bardzo płakałem, że nikt nie znalazł się godzien, by księgę otworzyć ani na nią patrzeć. I mówi do mnie jeden ze Starców: Przestań płakać: Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci. I ujrzałem między tronem z czworgiem Zwierząt a kręgiem Starców stojącego Baranka, jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu, którymi jest siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię. On poszedł, i z prawicy Zasiadającego na tronie wziął księgę. A kiedy wziął księgę, czworo Zwierząt i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem, każdy mając harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy świętych. I taką nową pieśń śpiewają: Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją [ludzi] z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi. [Ap 5,3-10]
Chrześcijaństwo jest jednym wielkim paradoksem, postawieniem na głowie porządku tego świata. Słowa św. Ireneusza z Lyonu: „skoro istniał Ten, który zbawia, musieli pojawić się przeznaczeni do zbawienia” są na pierwszy rzut oka zagadkowe a jednak wyrażają w zwięzły sposób wiarę pierwotnego Kościoła. Nigdy, nawet w ogrodzie Edenu, nie było chwili, w której ludzie nie potrzebowaliby Chrystusa. Skutkiem upadku było stopniowe zapomnienie przez ludzi tej prawdy. Apostoł Paweł przyznawał, że zanim napotkał Chrystusa na drodze do Damaszku, był przekonany, że jest wobec Boga bez zarzutu (zob. Flp 3,5-6) i nie był w tym myśleniu osamotniony. Innymi słowy najpierw musiało pojawić się rozwiązanie problemu czyli ukrzyżowany Chrystus, aby ludzie zdali sobie sprawę, że w ogóle jest z nimi jakiś problem. Dopiero ukrzyżowany, zmartwychwstały i „wyniesiony na prawicę Boga” Chrystus otworzył przed ludźmi sens Pisma aby mogli zrozumieć, że jest ich Zbawicielem.
Myślę, że to dobra nauka na Wielki Tydzień: nie zaczynać od przyznania, że jest się grzesznikiem i dlatego potrzebuje się Zbawiciela, lecz odwrotnie, najpierw szukać Zbawiciela, bo tylko on potrafi odsłonić przed każdym człowiekiem prawdziwą treść księgi jego życia i dać dar prawdziwego widzenia własnych grzechów.
2.
Niedawno natrafiłem na niezwykłe kazanie dotyczące chrztu Chrystusa, który, podobnie jak Boże Narodzenie, jest liturgicznie ściśle związany z Jego męką. Stary Testament kilkakrotnie opisuje cudowne rozstąpienie się wód (wyjście z Egiptu, płaszcz Elizeusza, Arka Przymierza nad Jordanem). Ale kiedy Syn Boży, święty Izraela, chrzcił się w Jordanie, wody nie rozstąpiły się. Chrystus jest Bogiem, przed którym nie rozstępują się wody, Bogiem który dobrowolnie idąc na krzyż zanurza się w śmierć aby odnaleźć swoje tonące w śmierci i grzechu owce i obdarzyć je życiem.

Wszystkim czytelnikom Studionu życzę owocnego duchowo i spokojnego czasu Wielkiego Tygodnia.











