poniedziałek, sierpień 27, 2007

Nocna rozmowa z córką (dogmatica minora)

.

Tato?

Ciszej Tusiu, Weronika nie może zasnąć.

Tato, czy Pan Bóg jest młody czy stary i kiedyś umrze?

On jest… wieczny. Nigdy nie umrze.

A dlaczego ludzie umierają?

Bo… Pamiętasz historię o Adamie i Ewie?

Tak. A dlaczego nie posłuchali i zjedli owoc?

Widzisz, to długa historia… (Ojciec przerażony myśli jak w prosty sposób wytłumaczyć, że coś może być jednocześnie wolnym wyborem ludzi i karą Bożą)

A dlaczego każdy umrze?

Tusiu, tata musi pomyśleć. Wrócimy do tego pytania.

Dobrze. Dobranoc.

.

środa, sierpień 22, 2007

Linkabilia

.


Kontynuując zapowiedziany przestój na Studionie po raz kolejny polecam uwadze żeglarzy blogosfery kilka linków:



Wirtualne muzeum absyntu

Przyszłośc literatury angielskiej bez nikotyny stoi pod znakiem zapytania, pisze The Telegraph


Recenzja „Tej ohydnej siły” C.S.Lewisa pióra Orwella


Jeden z majstrów amerykańskiej fantastyki Orson Scott Card ciekawie o „Harry Potter and the Deathly Hallows”


Coś do śmichu czyli „recenzja” powieści Szczepana Twardocha pióra niejakiej Kaliny Beluch

Znakomity szkic Jacka Bartyzela o „duchu romańskim” Nicolasa Gomeza Davili


Kilkadziesiąt miniatur z bizantyjskich manuskryptów można obejrzeć na portalu poświęconym greckiemu dziedzictwu Macedonii


.

wtorek, sierpień 07, 2007

Ogłoszenie nieparafialne

.

Wygląda na to, że poza-blogowe projekty już wkrótce zaczną pochłaniać większość mojego wolnego czasu. Wpisy na Studionie będą rzadsze i krótsze. Szósta, ostatnia część cyklu „The way we live now” na razie pozostanie w szufladzie w formie brudnopisu zaś rozszerzona „Prolegomena do gender studies” powinna ukazać się w jednym z najbliższych numerów Frondy.

Na razie polecam stałym czytelnikom i przypadkowym gościom Studionu kilka wygrzebanych ostatnio ciekawych linków (wszystkie w języku angielskim, a jakże):

piątek, sierpień 03, 2007

Smoki

.




.



Smoki

Smoki są dziś niespokojne
Wywołują huragany i tornada
Obracają lasy w popiół
Z kamieni toczą strumienie lawy.

Dziś jest dzień smoczych godów
Głosy bestii brzmią jak anielskie trąby
Gromadzą się w koło i kłócą
Toczą powietrzne walki
I kultywują inne dawne obyczaje.

Raz na sto lat przybywają w to miejsce
Dla przedłużenia rodu.
To są owocne spotkania, jednakże
Z nadmiaru zakutych w stal rycerzy,
Którzy ratują swoje głupie damy -
głupie, bo nigdy nie nauczyły się,
jak unikać ognistych smoków -
smoki już wkrótce wymrą.

Wtedy nikt nie będzie wiedział, co to znaczy
Żyć w świecie, w którym istnieją smoki.
Uwiędnie wyobraźnia,
Bowiem smok to subtelność, której
Mężczyźni i kobiety ogarnąć nie mogą.


(Autor tego wiersza, ukrywający sie pod pseudonimem Bran Emrys, jest członkiem Królewskiego Towarzystwa Kryptozoologicznego i kawalerem Orderu Merlina II klasy)
.