czwartek, wrzesień 20, 2007

Robert Jordan (1948-2007) R.I.P.

.
.
Kilka dni temu zmarł na skutek powikłań amyloidozy jeden z mistrzów epickiej fantasy, Robert Jordan . Nigdy nie zdołałem przebrnąć przez gigantyczny cykl „Koło czasu” jego autorstwa choć trzy pierwsze tomy czytałem z dużą przyjemnością. Kilkanaście powieści o objętości minimum 700 stron każda to jednak zbyt wiele dla mnie. Mimo nadmiernego rozdęcia i mnożenia pobocznych wątków Jordan zdołał podobno zachować przyzwoite tempo fabuły i spójność narracji. Swojego czasu przychylnie wypowiadał się o jego książkach Jacek Dukaj.


Przypominam sobie, że w latach dziewięćdziesiątych Jordan rzucił żartobliwie w jednym z wywiadów, że „Koło czasu” jest tak popularne że zamierza pisać swój cykl aż do śmierci. Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach. „Pamięć światła”, dwunasty i ostatni tom „Koła czasu” pozostanie niedokończony.
.


.