Jak Włosi wykończyli Europę
.
Wszyscy piszą teraz o kryzysie światowych finansów a tymczasem zawirowania na podobną skalę zdarzały się już w Średniowieczu.
Weźmy choćby przypadek florenckich domów bankowych Peruzzich, Bardich i Accaiuolich, które zdominowały w XIV wieku bankowość europejską. We Florencji było wtedy około osiemdziesięciu banków, z których wiele posiadało oddziały w innych miastach europejskich, jednak większość kapitału zgromadzona była w tej właśnie potężnej trójce. Sam dom bankowy Peruzzich miał u szczytu swojej potęgi piętnaście oddziałów od Londynu po Rodos. Z jednej strony instytucje te bardzo usprawniły europejski handel, zapewniając finansowanie transakcji handlowych tak różnych jak transporty zboża na terenie kontynentu, sprzedaż flamandzkich tkanin do krajów arabskich czy import stamtąd broni, pachnideł, przypraw i przedmiotów zbytku. Z drugiej strony banki jak to banki poszukiwały też interesów z większą „przebitką”, do których zaliczało się np. finansowanie wojen. Oprocentowanie pożyczki wojennej sięgało 60% rocznie i rzadko było niższe niż 45% był to zatem interes lichwiarski i bardzo kuszący.
Wielkie banki florenckie kredytowały więc angielskiego króla Edwarda III, który z racji rozkręcającej się właśnie Wojny Stuletniej potrzebował mnóstwo pieniędzy. Zabezpieczeniem pożyczek były m.in. przyszłe wpływy z handlu angielską wełną i parę innych źródeł dochodu, które król „sekurytyzował” zaciągając kolejne pożyczki u italskich finansistów. Szczegółowy opis współpracy włoskich bankierów z angielskim monarchą znaleźć można w tym interesującym eseju.
Balon sztucznie nadmuchanych aktywów w bilansach florenckich banków pękł w końcu w styczniu 1345 roku, kiedy Edward III stał się całkowicie niewypłacalny. Spowodowało to krach monetarny w całej ówczesnej Europie, gdyż Włochy pogrążyły się w chaosie finansowym spowodowanym przez rosnące zatory płatnicze zaś mniejsze i słabsze kapitałowo banki hanzeatyckie nie były w stanie zapewnić sprawnego przepływu pieniądza. W Europie z dnia na dzień zabrakło pieniędzy, pieniądz „podrożał”, podobnie jak dzieje się to teraz w USA. Dopiero we wrześniu 1347 roku zdołano nieco ustabilizować sytuację: dom Peruzzich zobowiązał się do zapłaty czterech soldów od każdego lira swoich zobowiązań (ok. 20% nominału), Bardi zobowiązali się do spłaty aż sześciu soldów od lira czyli 30% swojego długu. Jednak tak oczekiwana przez Europejczyków stabilizacja nie nadeszła. Miesiąc później do portu w Messynie zawinął statek wiozący genueńskich uchodźców z krymskiej Kaffy. Znajdowali się na nim chorzy na dżumę. W ciągu roku mors nigra rozprzestrzeniła się we wszystkich większych portach Europy.
I tak oto, w ciągu niespełna trzech lat, Włosi załatwili Europę na dobre.
.
Wszyscy piszą teraz o kryzysie światowych finansów a tymczasem zawirowania na podobną skalę zdarzały się już w Średniowieczu.
Weźmy choćby przypadek florenckich domów bankowych Peruzzich, Bardich i Accaiuolich, które zdominowały w XIV wieku bankowość europejską. We Florencji było wtedy około osiemdziesięciu banków, z których wiele posiadało oddziały w innych miastach europejskich, jednak większość kapitału zgromadzona była w tej właśnie potężnej trójce. Sam dom bankowy Peruzzich miał u szczytu swojej potęgi piętnaście oddziałów od Londynu po Rodos. Z jednej strony instytucje te bardzo usprawniły europejski handel, zapewniając finansowanie transakcji handlowych tak różnych jak transporty zboża na terenie kontynentu, sprzedaż flamandzkich tkanin do krajów arabskich czy import stamtąd broni, pachnideł, przypraw i przedmiotów zbytku. Z drugiej strony banki jak to banki poszukiwały też interesów z większą „przebitką”, do których zaliczało się np. finansowanie wojen. Oprocentowanie pożyczki wojennej sięgało 60% rocznie i rzadko było niższe niż 45% był to zatem interes lichwiarski i bardzo kuszący.
Wielkie banki florenckie kredytowały więc angielskiego króla Edwarda III, który z racji rozkręcającej się właśnie Wojny Stuletniej potrzebował mnóstwo pieniędzy. Zabezpieczeniem pożyczek były m.in. przyszłe wpływy z handlu angielską wełną i parę innych źródeł dochodu, które król „sekurytyzował” zaciągając kolejne pożyczki u italskich finansistów. Szczegółowy opis współpracy włoskich bankierów z angielskim monarchą znaleźć można w tym interesującym eseju.
Balon sztucznie nadmuchanych aktywów w bilansach florenckich banków pękł w końcu w styczniu 1345 roku, kiedy Edward III stał się całkowicie niewypłacalny. Spowodowało to krach monetarny w całej ówczesnej Europie, gdyż Włochy pogrążyły się w chaosie finansowym spowodowanym przez rosnące zatory płatnicze zaś mniejsze i słabsze kapitałowo banki hanzeatyckie nie były w stanie zapewnić sprawnego przepływu pieniądza. W Europie z dnia na dzień zabrakło pieniędzy, pieniądz „podrożał”, podobnie jak dzieje się to teraz w USA. Dopiero we wrześniu 1347 roku zdołano nieco ustabilizować sytuację: dom Peruzzich zobowiązał się do zapłaty czterech soldów od każdego lira swoich zobowiązań (ok. 20% nominału), Bardi zobowiązali się do spłaty aż sześciu soldów od lira czyli 30% swojego długu. Jednak tak oczekiwana przez Europejczyków stabilizacja nie nadeszła. Miesiąc później do portu w Messynie zawinął statek wiozący genueńskich uchodźców z krymskiej Kaffy. Znajdowali się na nim chorzy na dżumę. W ciągu roku mors nigra rozprzestrzeniła się we wszystkich większych portach Europy.
I tak oto, w ciągu niespełna trzech lat, Włosi załatwili Europę na dobre.
.





3 komentarzy:
Wielkie dzięki za zalinkowanie mojego bloga. pozdrawiam.
Prośba o uściślenie: ci uchodźcy to genueńscy bankierzy, którzy zwinęli filię w Kaffie?
Nie, to byli kupcy.
Prześlij komentarz