Usłyszane w niedzielę
.
Wierzący to nie ten, kto wierzy, że Bóg jest wszechmogący, ale ten, kto wierzy, że Bóg może spełnić jego prośbę.
św. Jan Klimak
.
Postkonserwatywne diatryby na pół gwizdka
.
Wierzący to nie ten, kto wierzy, że Bóg jest wszechmogący, ale ten, kto wierzy, że Bóg może spełnić jego prośbę.
św. Jan Klimak
.
.
Drogi Czytelniku Studionu. Jeżeli zaglądasz tu regularnie, wiesz że tematyka teologiczna pojawia się na tym blogu stosunkowo często. Powiedziałbym nawet, że w okresie przedświątecznym zanotowano tu pewien nadmiar teologii. W tym roku na Studionie teologii będzie zdecydowanie mniej, w tym jednak wpisie proponuję, byśmy wspólnie zastanowili się nad trzema istotnymi kwestiami z dziedziny teologii moralnej.
Aby rozpocząć rozważania, potrzebna nam będzie szczypta dobrowolnego zawieszenia niewiary. Załóżmy zatem - co nie powinno być trudne - że lykantropia nie jest wyłącznie pojęciem zaczerpniętym z folklorystyki i antropologii zaś prawdziwy wampiryzm bywa czymś więcej niż ciężką postacią porfirii. Założenia dodatkowe to:
Istoty zwane potocznie wilkołakami i wąpierzami (wampirami) zajmują się głównie kąsaniem istot ludzkich w różne części ciała.
Osoba pokąsana przez te istoty zawsze staje się wilkołakiem lub wąpierzem.
Przemiana jest nieodwracalna i nieuleczalna.
Biorąc pod uwagę powyższe, teologia moralna stawia przed nami co najmniej trzy istotne problemy:
Czy można zabić kolegę, który na naszych oczach został pokąsany przez stworzenie ciemności? Pamiętajmy, że kolega, osobnik nam bliski i lubiany, za chwilę zamieni się w monstrum głodne ludzkiego mięsa i pierwsze co zrobi to wypruje flaki nam i naszym sąsiadom. Jeżeli uznamy, że można, to w jakim momencie należy to uczynić?
Czy można popełnić samobójstwo będąc samemu pokąsanym? Tu również nie ma łatwej odpowiedzi. Byłoby to samobójstwo aktem heroizmu czy też złamaniem przykazania? Na ile ważna jest tu intencja i okoliczności?
Jaka jest odpowiedzialność moralna wilkołaka lub wąpierza, który był kiedyś człowiekiem, za popełniane czyny?
Pytanie odrębne, niezwiązane ściśle z teologią moralną lecz równie frapujące brzmi: co dzieje się z duszą człowieka pokąsanego przez owe bestie? W końcu mamy tu do czynienia z wielka zagadką: pokąsany przestaje po pewnym czasie być człowiekiem. Co dzieje się w takim przypadku z duszą?
Sadzę, że te ważne pytanie nie znalazły jak dotąd godnego miejsca w obszarze refleksji teologów moralnych. Być może goście Studionu zdołają uczynić pierwszy krok. Epidemia lykantropii i wampiryzmu staje się powoli faktem, postarajmy się zatem stawić czoło nowym czasom i problemom, które niosą.
.
Dorzucił
Studyta
o
11:58
Etykiety: Gabinet osobliwości, Kryptozoologia
.
Matthew Arnold
Wybrzeże w Dover
Dziś w nocy morze zastygło w spokoju.
Pora przypływu; księżyc srebrzy wodę
Cieśniny; z brzegu Francji co pewien czas błyska
Latarnia i znów gaśnie; angielskie urwiska
Świecą masywem bieli nad cichą zatoką.
Podejdź do okna, wdychaj tę nocną pogodę!
Tylko od długiej granicy przyboju,
Gdzie z wypranym poświatą z barwy stromym lądem
Styka się morze, słychać — wsłuchaj się głęboko —
Szum żwiru, miotanego o brzeg i od nowa
W toń wleczonego fal powrotnym prądem,
Który znowu, zaledwie z pracą się uporał,
Wraca ponowną falą; i wolna, miarowa
Muzyka morza śpiewa wieczny smutku chorał.
Sofokles wieki temu
Słyszał ten smutek w Morza Egejskiego szumie
I w rytmie mętnej fali znalazł wzór systemu
Rządzącego chaosem
Ludzkiej doli; nam też coś podpowiedzieć umie
Północne morze swoim tak odległym głosem.
Ocean Wiary
W dawnych wiekach, wezbrany, brzegi kontynentów
Otulał swym nadmiarem jak jedwabna szata;
Dzisiaj słyszę jedynie
Smętny szum cofających się morskich odmętów,
Fali, która to ślepo runie, to odpłynie
W świście nocnego wiatru przez nagie obszary
Jałowych piasków i skał tego świata.
Bądźmy choć my oboje
Wierni sobie nawzajem, miła! bo przed nami
Z pozoru świetny, nowy, nęcący tęczami
Świat, gościnnie rozwarte marzenia podwoje —
Ale naprawdę troski, bóle, niepokoje,
Mrok bez światła miłości, jad w każdym pokarmie;
Na tej ciemnej równinie stoimy we dwoje
W szturmów, odwrotów dzikim, zmieszanym alarmie,
Gdy ścierają się wokół ślepe, wrogie armie.
.