czwartek, listopad 27, 2008

Lwie Serce w Hagia Sophia

.

Nie należę do miłośników „sentymentalnej archeologii” jednak nie mogłem się powstrzymać przed wklejeniem tego obrazu, będącego próbą zgodnej z obecną wiedzą historyczną rekonstrukcji nabożeństwa w bazylice Mądrości Bożej, na którym obecny był wracający z Ziemi świętej król Ryszard Lwie Serce. Obraz sam w sobie jest okropny, mocno matejkowski, ale jest to jedyna "wizualizacja" liturgii w Hagia Sophii, którą zdołałem znaleźć w sieci.



.

środa, listopad 26, 2008

Baśń grecka (fragment większej całości)

.
Wśród opowieści ludzi z tych okolic najważniejsza jest taka: przed wiekami, kiedy morze było młode a na wyspach żyło więcej kozic i dzików niż ludzi, Księżniczka Ptaków i Książę Delfinów zakochali się w sobie. Początkowo spotykali się nocami, ukrywając miłość przed zazdrosnym okiem swoich pobratymców, jednak z czasem, zaślepieni uczuciem, zapomnieli o ostrożności. Wkrótce wieści o ich niezwykłej miłości dotarły do Ouranosa, władcy powietrza i Nereusa, władcy morza. Królowie nie byli zadowoleni i wezwali przed swoje oblicze, Nereus – Księcia Delfinów, Ouranos – Księżniczkę Ptaków.

- Księżniczko Ptaków – rzekł Ouranos, a każde jego słowo rodziło wichurę, która powalała lasy i kładła zboże na polach. – Czy nie wiesz, że istocie powietrznej nigdy nie będzie dane zamieszkać w głębinach morza?

- Książę Delfinów – mówił Nereus, a od jego słów burzyły się morza i tonęły łodzie rybaków. - Czy nie wiesz, że istota wodna nigdy nie będzie mogła zamieszkać tam, gdzie świecą słońce i księżyc?

- Wiem, wielki panie – odparła Księżniczka – ale miłość moja jest tak wielka, że wolę raczej umrzeć, niż przestać widywać ukochanego.

- Wiem, władco mórz – odparł Książę – ale wolę raczej nie żyć niż przestać oglądać moją ukochaną.

Ouranos i Nereus zamilkli, zdumieni wielką siłą ich uczucia. Długo trwało milczenie i długo musieli klęczeć przed tronami władców Księżniczka Ptaków i Książę Delfinów, oczekując na królewski sąd.

- Służyłaś mi wiernie, Księżniczko – rzekł wreszcie Ouranos – A moje serce potrafi się litować. Nie potrafię cię ukarać tak, jak na to zasłużyłaś, sięgając po to, co ci się nie należy. Ale karę ponieść musisz. Co by się bowiem stało, gdyby inne istoty powietrzne podążyły twoim śladem? Dlatego postanawiam, że nie ujrzysz już nigdy Księcia Delfinów w świetle słońca, tylko jako cień w każdą pogodną księżycową noc.

- Choć zasługujesz na śmierć nie potrafię cię skazać, Książę – powiedział Nereus. – Jesteś bowiem wiernym sługą a twoi poddani pomogli mi niejeden raz. Jednak twój zuchwały występek nie może pozostać bez kary, bowiem daje zły przykład innym mieszkańcom morza. Od tej chwili nie ujrzysz już swojej ukochanej w świetle dnia, będziesz jednak mógł oglądać jej cień w pogodne noce, kiedy księżyc świeci jasno.

I stała się wola władców powietrza i morza i odtąd w bezchmurne noce Księżniczka Ptaków dostrzega w tarczy Księżyca odbicie smukłej sylwetki Księcia Delfinów zaś książę Delfinów widzi mknący po wodach oświetlonego księżycowym światłem morza cień Księżniczki Ptaków.

Tutejsi ludzie są bardzo przywiązani do tej opowieści i raz do roku odtwarzają ją w wielkim tańcu. W dniu świętego Michała, od razu po nabożeństwie dwa korowody wyruszają z przeciwnych krańców miasteczka, z przystani i spod starej wieży strażniczej na szczycie wzgórza. Kluczą ulicami trzymając się za ręce i śpiewając pieśń o Ptaku i Delfinie, a towarzyszą im muzykanci grający na trzech przeznaczonych do wykonania tej melodii instrumentach: askomanturze, psalterionie i małym bębenku obciągniętym skórą koźlęcia. Po jakimś czasie obydwa korowody spotykają się na placu pośrodku miasteczka, w połowie wysokości między wieżą i portem. Wtedy otwiera się beczki z młodym winem, wznosi toast za Księcia i Księżniczkę a potem zaczyna się obżarstwo i pijaństwo, które trwa do rana...
.

czwartek, listopad 20, 2008

Czy prawo naturalne jest naturalne?

.


Czy istnieje coś takiego jak objawienie naturalne? Na pozór odpowiedź wydaje się prosta. W końcu w Piśmie Świętym znajdują się stwierdzenia, wskazujące wprost na możliwość poznania a przynajmniej dojścia do przekonania o istnieniu Boga za pomocą rozumu i obserwacji świata stworzonego:

Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy [Rz 1,20]

W tym krótkim, często przytaczanym jako argument za teologią naturalną, fragmencie Listu Pawłowego, nie ma żadnej wzmianki o wierze. Istotnie, po co wierzyć w coś, co jest „widzialne dla umysłu” czyli jawne i zrozumiałe? Sprawa komplikuje się z chwilą, kiedy uzmysłowimy sobie, że Biblia nie jest bynajmniej w tym temacie jednoznaczna. Ten sam apostoł naucza w innym liście, że:

Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że Bóg jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają.[Hbr 11,6]

Św. Paweł podkreśla tu wyraźnie, że każdy, kto „przystępuje” do Boga – czyli uznaje jego istnienie - czyni to aktem wiary, nie rozumu. Jeśli jednak do wiedzy o istnieniu Boga wystarcza rozum (por. Rz 1,20) to po co jeszcze wiara? Jak można wierzyć w to, co się wie? Czy rzeczy, o których wiedzę uzyskaliśmy za pomocą rozumu, mogą stanowić przedmiot wiary? Czy nie stoimy tu wobec nieprzezwyciężalnej sprzeczności, jednego z wielu paradoksów, które odnaleźć można na stronicach Pisma?

O tym, że wiarę i wiedzę, jeśli dotyczą tego samego przedmiotu lub choćby tego samego aspektu jakiegoś przedmiotu, niełatwo pogodzić, wiedziano od dawna. Proponowanych rozwiązań tego problemu było bardzo wiele, nie zamierzam ich tu jednak przytaczać, bo każdy, kto jest przyjacielem Gugla, może je sobie przy odrobinie wysiłku wyguglać.

Interesuje mnie co innego. Skoro istnienie objawienia naturalnego jest sprawą dyskusyjną, to jak należy rozumieć wynikające zeń bezpośrednio tzw. prawo naturalne? Przyznam, że definicje takie, jak ta znaleziona na Opoce:

Najbardziej podstawowym prawem Boga, które obowiązuje wszystkich ludzi, jest prawo naturalne. Nazywa się je prawem naturalnym dlatego, że jest wspólne wszystkim ludziom, wspólne całej ludzkiej naturze, która jest zawsze ta sama i zasadniczo niezmienna. Prawo naturalne jest obecne w sercu każdej istoty rozumnej - człowieka. Dzięki niemu człowiek potrafi rozpoznać, czym jest dobro i zło, prawda i kłamstwo. Prawo naturalne wyznacza mu także drogi, zasady postępowania, które prowadzą go do obiecanego szczęścia.

Prawo naturalne jest wspólne wszystkim kulturom. Ono łączy wszystkich ludzi oraz - pomimo wielu różnic kulturowych - zakłada pewne wspólne zasady postępowania. Jest trwałe, nie zmienia się pośród zmian historycznych, zmieniających się poglądów i obyczajów. Prawa tego nie można człowiekowi ani wyrwać, ani go zniszczyć, bo oparte zostało na jego naturze. Ono broni ludzkiej godności, określa fundamentalne prawa i obowiązki człowieka.

budzą we mnie pewien niedosyt. Przede wszystkim maja one charakter postulatywny i rzadko kiedy znaleźć można jakąś próbę rzetelnego ich uzasadnienia. Historycy filozofii skłaniają się ku opinii, że trudno wykazać ciągłość starożytnych poglądów na lex naturalis i jego chrześcijańskiej wersji. A jeśli pomyślimy na dodatek o fuzji oświeceniowych koncepcji „prawa naturalnego” sformułowanych np. przez Locke’a z pewnymi nurtami filozofii chrześcijańskiej to otrzymamy już zupełny bałagan.

Przypomina mi się tu krytyka koncepcji prawa naturalnego, jaką sformułował Leo Strauss w swoim „Prawie naturalnym w świetle historii”. Zdaniem Straussa tomistyczna koncepcja prawa naturalnego miała znacznie więcej wspólnego z chrześcijańskim Objawieniem niż obecnymi w filozofii klasycznej poglądami na prawo natury. W rzeczywistości, twierdził Strauss, źródłem prawa naturalnego w ujęciu Akwinaty jest Objawienie a raczej kościelna interpretacja Objawienia. Oczywiście Strauss (podobnie jak Tomasz z Akwinu) nie jest nieomylny. Spotkałem się z krytyką wspomnianego poglądu Straussa, z zastrzeżeniem, ze jest ona zasadniczo słuszna, ale tylko w odniesieniu do współczesnego neotomizmu. Czyli Strauss się mylił, ale nie do końca.

Spójrzmy jeszcze na sprawę od strony antropologii: zwyczaje i przekonania wielu ludów pierwotnych wystarczą aby przekonać się, że prawo, jakim się kierują, jest bardzo odległe, nieraz wręcz sprzeczne z nakazami tego, co zwykliśmy nazywać prawem naturalnym. I dobrze im z tym. Zatem, nawet jeśli uznamy, że istnieje coś takiego jak prawo naturalne (a dowody empiryczne nie są zbyt mocne), nie oznacza to wcale, że wszyscy ludzie będą je w stanie zrozumieć. Być może prawo naturalne istnieje od zawsze, ale też „od zawsze” nie jest znane, tak jakby aktualizacja tego prawa leżała poza granicami ludzkiego rozumu. Być może istnieje tylko hierarchia celów i wartości, jakie każdy człowiek może odkryć z pomocą rozumu, jednak sposób ich realizacji w różnych czasach i miejscach jest całkowicie niejasny. Innymi słowy, przekonanie o istnieniu prawa naturalnego może być mocno ugruntowane tylko w kulturze, która przyjęła już Objawienie. Kierunek odwrotny wydaje mi się niemożliwością.

A skoro tak jest, to cała koncepcja „prawa naturalnego” wygląda mi bardziej na konstrukt słowny, czasem przydatny w dyskusji filozoficznej lub ewangelizacji niż na wspólny wszystkim ludziom element ich niezmiennej natury.

Zdaję sobie sprawę, że tematyka tego wpisu jest szeroka jak rzeka Jenisej w maju a to, co napisałem powyżej to tylko wstęp do dyskusji. Może ktoś z moich 11 Czytelników podzieli się swoimi przemyśleniami?

.

środa, listopad 19, 2008

Hałas

.
Wielki lekarz i odkrywca zarazków gruźlicy Robert Koch już w XIX stuleciu stwierdził, że pewnego dnia hałas zwalczać się będzie tak, jak cholerę i dżumę. Tego samego zdania był filozof Theodor Lessing, który w 1908 roku opublikował pracę Przeciw hałasom naszego życia. Co powiedzieliby Koch i Lessing, gdyby żyli dzisiaj? Maszyny budowlane, młoty pneumatyczne, piły mechaniczne, turbiny, samochody, motocykle, samoloty, pociągi, kosiarki do trawników – wszystko to i jeszcze wiele innych rzeczy wytwarza hałas. Wielkie miasta są obozami koncentracyjnymi, w których miliony ludzi poddawanych jest torturom przy pomocy hałasu, hałasu w pracy i w czasie wolnym. Gdzie w miastach istnieją strefy rzeczywiście wolne od hałasu?
.
.

poniedziałek, listopad 17, 2008

Czas apokalipsy

.

Czy pismo, które pierwotnie miało się ukazać prawie rok temu może nadejść jak złodziej w nocy? Wygląda na to, że tak. W każdym razie projekt, w którego powodzenie wielu przestało wierzyć, wreszcie nabrał konkretnych kształtów.

Pismo wraz z „niespodzianką” powinno ukazać się jeszcze w tym miesiącu. Magazyn apokaliptyczny 44 zapowiada się interesująco pod względem treści i smakowicie pod względem edytorskim.

Więcej szczegółów można znaleźć na stronie internetowej „Czwórek”.




.

sobota, listopad 01, 2008

Cecil Collins - Zmartwychwstanie Umarłych

.



.