wtorek, grudzień 23, 2008

.

Chrystus się rodzi, uwielbiajcie Go;
Chrystus z nieba przychodzi, wyjdźcie mu na spotkanie;
Chrystus na ziemi, wznieście się na wyżyny niebios!
Śpiewajcie Panu wszystkie krainy gdyż Pan niebios staje się mieszkańcem Ziemi

Kto nie składa hołdu Temu, który jest od początku?
Kto nie wielbi tego, który jest na końcu?


/Z „Mowy Na Boże Narodzenie” św. Grzegorza Teologa/








Drodzy czytelnicy i goście Studionu! Przyjmijcie najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Niech Wcielone Słowo Boże wspiera Was w nadchodzącym roku i błogosławi we wszystkich dobrych zamiarach. Jak co roku przypominam też o słowach kolegi Dantego von Salza, że „świąteczne obżarstwo to przedsmak niebiańskiej uczty eschatologicznej".





.

poniedziałek, grudzień 15, 2008

Przerwa

.


Drodzy Czytelnicy z grona Jedenastu tudzież inni goście Studionu. Przygniata mnie nadmiar tekstów, nad którymi pracuję porankami i wieczorami zaś nadchodzące Święta i generalny remontu chałupy powodują, że mój czas zmienił się w brak czasu. Będę szczery: bez otwarcia Trzeciego Oka nie dam rady. Dlatego na czas jakiś – może do połowy stycznia – zawieszam aktywność blogerską na rzecz spraw pilniejszych i ważniejszych.


.

niedziela, grudzień 07, 2008

Tęczowe natarcie w kraju reniferów

.

Chciałem napisać dłuższy tekst o skandalach homoseksualnych w Kościele prawosławnym w Finlandii ale z dwóch powodów zrezygnowałem. Po pierwsze, zrobili to już za mnie inni, chociażby grecki blog prawosławny Theoprovlitos tu i tu. Od informacji, które można tam znaleźć włos jeży się na głowie, ale przeczytać te wpisy warto a nawet trzeba, aby zdać sobie sprawę, jak daleko zaszły tam sprawy. Druga przyczyna jest natury ogólnej: trudno napisać coś odkrywczego w temacie, w którym wszystko zostało już powiedziane. Wiadomo, jaka jest pozycja Kościoła w kwestiach grzechu sodomii i jakie pociąga on za sobą konsekwencje kanoniczne, wiemy też z doświadczenia chrześcijan zachodnich, że homoseksualne lobby nie ustąpi i będzie żądało coraz większej akceptacji i tolerancji – a raczej tego, co jego członkowie rozumieją pod tymi terminami – w fińskim Kościele prawosławnym. W Finlandii rozpoczął się zatem mecz bez możliwości remisu.

Dlaczego atak homoseksualnego lobby na prawosławie ma miejsce właśnie w tym kraju? Zamiast przychodzących od razu do głowy, zwyczajowych narzekań na zgniły Zachód (który zresztą rzeczywiście jest zgniły), pragnę wskazać na pewien fakt, który, choć nie jest bezpośrednią przyczyną fińskiej tęczowej ofensywy, jednak, w mojej opinii, przyczynił się bardzo do stworzenia warunków, w których mogła ona zaistnieć. Otóż Autonomiczny Prawosławny Kościół Finlandii (istniejący w strukturach patriarchatu Konstantynopola) to jedyna prawosławna wspólnota na świecie, która do ustalenia daty Paschy używa paschalii gregoriańskiej. Oznacza to, że jego hierarchowie i wierni obchodzą Zmartwychwstanie Chrystusa w innym niż cały Kościół terminie. To tylko z pozoru błahostka. Kontrowersje paschalne towarzyszyły Kościołowi od początku jego istnienia i dopiero postanowienia I Soboru Powszechnego zdołały położyć im kres. Jedność w świętowaniu Paschy jest bowiem jednym z najważniejszych widzialnych znaków jedności kościelnej. Zmartwychwstanie Pańskie to święto świąt i niedziela niedziel, wszystkie inne niedziele w roku tylko rekapitulują ten jedyny, najświętszy i najważniejszy w roku dzień. Kto świętuje Paschę w inną niż cały Kościół niedzielę, ten w pewnym sensie godzi w jedność Ciała Chrystusa, niezależnie od tego, jak uzasadnia swoje postępowanie (a „ten świat” zawsze jest gotów dostarczyć mnóstwo ważnych uzasadnień i usprawiedliwień).

Nieprzestrzeganie wymogu jedności paschalnej ma paradoksalne skutki: grekokatolicy czy melchici, choć pozostają w jedności z Rzymem, nie obchodzą jednak Święta Świąt w jedności z nim, lecz z Kościołem prawosławnym. Wielkanoc „łacińska” nie jest ich Wielkanocą. Są więc z tego powodu bliżsi lub raczej mniej oddaleni od prawosławia. Ale i prawosławna Pascha świętowana w Finlandii, choćby odprawiono ją z zachowaniem wszystkich rubryk, nie jest Paschą w pełni prawosławną, lecz w pewien sposób schizmatycką, bo jej data wyznaczona jest w sprzeczności z kanonami soborowymi. Ktoś zaoponuje, że taki wymóg narzuca fińskie ustawodawstwo. To prawda, ale… Podporządkować się tej regulacji muszą tylko ci, którzy chcą mieć w tym post-luterańskim kraju status kościoła państwowego, czyli dostawać niemałą dotację z fińskiego budżetu. Kto nie chce, ten może świętować sobie Zmartwychwstanie Pańskie choćby w sierpniu, tyle że nie dostanie za to złamanego grosza zwanego dziś brzydko eurocentem. Czyżby więc fińscy prawosławni obawiali się, że nie zdołają się utrzymać bez pomocy państwa? W kraju, który ma jeden z najwyższych wskaźników PKB na głowę mieszkańca? A jeśli nie są w stanie utrzymać się bez państwowej kiesy to może czas, aby zastanowili się nad swoją wiarą albo zainteresowali się, w jaki sposób Kościół zdołał przetrwać w znacznie cięższych warunkach w krajach znacznie od Finlandii uboższych?

Lekceważenie Tradycji i wymogów kanonicznych może mieć daleko idące konsekwencje. Ignorując formę (kanoniczny sposób obliczania daty Paschy) i akcentując samą treść (w końcu chodzi o to, że świętujemy Zmartwychwstanie Pana, czyż nie?) łatwo przekształcić prawdziwą wiarę w amorficzny spirytualizm. W życiu duchowym pojawi się rysa, pęknięcie w murze, przez które wichry tego świata mogą różne rzeczy nawiać do środka. Dlatego uważam, że choć nie istnieje żaden niezbity dowód łączący przyjęcie przez prawosławnych w Finlandii niekanonicznej paschalii z pojawieniem się silnego homoseksualnego lobby w gronie tamtejszego duchowieństwa, to jednak nie można się dziwić, że właśnie tamtejszy Kościół okazał się słabym ogniwem w łańcuchu.

Autonomiczny Prawosławny Kościół Finlandii jest kanonicznie podporządkowany patriarchatowi Konstantynopola. Czas, aby patriarcha, który w ostatnich latach poświęcił dużo czasu na ingerencje w wewnętrzne sprawy innych patriarchatów, zajął się sprzątaniem na własnym podwórku. Inaczej za kilka, może kilkanaście lat z części fińskiego prawosławia wyłoni się mutant, który śmiało będziemy mogli nazwać Fińskim Kościołem Episkopalnym Tęczowych Ortodoksów.

---

Do moich 11 Czytelników: Wbrew pozorom ten wpis nie dotyczy kontrowersji kalendarzowej i dlatego będę wdzięczny, jeżeli w komentarzach, które być może się pojawią, nie będzie poruszana kwestia, który z kalendarzy liturgicznych (juliański czy gregoriański) jest lepszy.


.

piątek, grudzień 05, 2008

Patriarcha Aleksy II (1929-2008)

.


Dziś rano zmarł w wieku 79 lat patriarcha Aleksy II, zwierzchnik największego i w pewnym sensie najważniejszego z autokefalicznych kościołów prawosławnych. Wiele dobrego i złego napisano o tym hierarsze, któremu przyszło kierować rosyjską Cerkwią w czasach upadku komunizmu i tego, co nastąpiło potem. Ale na rozmowy, wspomnienia i debaty historyczne przyjdzie czas później a dziś jest czas modlitwy za człowieka, który stanął przed Prawdziwym Sędzią. Albowiem postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9, 27).


Przyjmij Boże duszę zmarłego sługi Twego Aleksego, daruj mu wszystkie grzechy dobrowolne i mimowolne i przyjmij go do swojego wiecznego Królestwa.


.

środa, grudzień 03, 2008

44 - wreszcie nadeszło

.



Wczoraj wieczorem miałem przyjemność znaleźć się na promocji pierwszego numeru długo oczekiwanych „Czwórek”, która miała miejsce w sali konferencyjnej przy, a właściwie nad restauracją Cwaniak Warszawski, gdzie podają bardzo dobrą wódkę. Manifest neomesjanistyczny wygłoszony przez dr Rafała Tichego (odzianego w koszulkę z Batmanem i czarny skórzany płaszcz) zabrzmiał, szczególnie w pierwszej części, mocno i przekonująco. Podobno są szanse, że rzecz ukaże się w jednym z codzienników, oby okazało się to prawdą.

Pisałem już wcześniej, że pod względem edytorskim pismo zapowiada się znakomicie, ale jest jeszcze lepiej. Nie jestem w tej opinii odosobniony, dzisiejszy wpis Loyolnego tego dowodem. Nr 1/44 przebija pod względem edytorskim najfajniejsze graficznie numery dawnej „Frondy”.

A co z treścią? Rafał Tichy w obszernym tekście szkicuje teologiczną i filozoficzną panoramę idei mesjańskiej od czasów starotestamentowych proroków po współczesność. Goście, którzy przybyli do mieszkania Filipa Memchesa debatują nad polską historią najnowszą, starając się ująć ją w kategoriach metapolitycznych. A są to goście nie byle jacy, sami „martwi biali samcy”: Leo Strauss, Alexandre Kojéve, Carl Schmitt i Włodzimierz Sołowjow. Aleksander Kopiński prześwietla „Wieszanie” Rymkiewicza na wszystkie możliwe sposoby i pod każdym możliwym kątem, Michał Łuczewski rozmyśla nad teologią polityczną polskiej transformacji ustrojowej, Emilia Żochowska wysławia krzyżowców zaś Marta Kwaśnicka wylewa łzy nad Styrem. Szczepan Twardoch bierze się za bary ze zbiorem szkiców krytycznoliterackich Macieja Urbanowskiego, który z kolei poddaje surowej ocenie nową powieść Dawida Bieńkowskiego. Marek Horodniczy pisze o ikonach Kiko Arguello i obrazach H.R.Gigera jako modelach sztuki czasów ostatecznych. Do tego sporo poezji, opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego, wkładka graficzna z rysunkami Macieja Banasia i audioryngraf na płycie kompaktowej i wiele innych rzeczy, a wśród nich także mój tekst The way we live now, przerobiona i rozszerzona wersja dwóch zeszłorocznych wpisów z tego bloga.

Pismo pojawi się w EMPIKach i dobrych księgarniach w przyszłym tygodniu.


.