<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624</id><updated>2011-07-29T04:51:25.927+02:00</updated><category term='Antykultura'/><category term='Cywilizacja'/><category term='Islam'/><category term='Prawosławie'/><category term='Kryptozoologia'/><category term='C.S.Lewis'/><category term='Armenia'/><category term='Polityka'/><category term='Turcja'/><category term='Obrazy'/><category term='Słowa'/><category term='Święci'/><category term='Kultura'/><category term='Rumunia'/><category term='Harry Potter'/><category term='Rodzina'/><category term='Gabinet osobliwości'/><category term='Itineraria'/><category term='Filozofia'/><category term='postEuropa'/><category term='Władca Much'/><category term='Historia'/><category term='Uniatyzm'/><category term='Grecja'/><category term='Piłeczka'/><category term='Protestantyzm'/><category term='Jemy i pijemy'/><category term='Ameryka'/><category term='Iran'/><category term='Ukraina'/><category term='Balkanica'/><category term='Luksemburg'/><category term='Mamon'/><category term='Katolicyzm'/><category term='Wiara'/><category term='Bieżączka'/><category term='Varia'/><category term='Kotologia'/><category term='Symbologia'/><category term='Rosja'/><category term='Tolkien'/><category term='Kościoły przedchalcedońskie'/><category term='Dźwięki'/><title type='text'>Okiem Studyty</title><subtitle type='html'>Postkonserwatywne diatryby na pół gwizdka</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>193</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8036495694056939509</id><published>2009-08-31T22:53:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T22:55:41.466+02:00</updated><title type='text'>Zmiana adresu</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 0, 0);font-size:130%;" &gt;http://theoros.wordpress.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8036495694056939509?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8036495694056939509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8036495694056939509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/08/zmiana-adresu.html' title='Zmiana adresu'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-360599514040843712</id><published>2009-06-30T13:14:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T08:43:45.449+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Obwieszczenie</title><content type='html'>Drodzy i szanowni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mawiali starożytni Słowacy: shit happens. Z przykrością oznajmiam, że wyczekiwane przez Loyolnego „mnięso” e-diabli wzięli: plik z mozolnie skrobanymi tezami i słusznymi poglądami wcięło mi ostatecznie :-(  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będzie więc na razie „Notatnika synkretyka” ani innych wpisów, bo czasem nawet media elektroniczne dają nam sygnał, że trzeba zastopować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim a szczególnie grupie Jedenastu życzę udanych wakacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;S.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-360599514040843712?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/360599514040843712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/360599514040843712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/06/obwieszczenie.html' title='Obwieszczenie'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5206169105119684506</id><published>2009-06-15T11:17:00.005+02:00</published><updated>2009-06-15T11:50:03.026+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Itineraria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jemy i pijemy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Luksemburg'/><title type='text'>Luksemburski</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SjYVxXPjZ_I/AAAAAAAAAu4/331xCNzF1zg/s1600-h/Luetsebejesz.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347485545346066418" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 301px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SjYVxXPjZ_I/AAAAAAAAAu4/331xCNzF1zg/s400/Luetsebejesz.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W zamierzchłym 1992 roku trafiłem w charakterze młodego bankowca z dalekiego kraju postkomunistycznego na trzymiesięczny staż w oddziale Lloyds Bank w Luksemburgu. Był to mój pierwszy z prawdziwego zdarzenia (wcześniej były tylko krótkie wyjazdy) pobyt TAM i do tego pobyt całkiem przyjemny: miałem własne mieszkanko, całkiem przyzwoite stypendium w wysokości prawie 30 tys. franków belgijskich miesięcznie i możliwość zaznajomienia się z zupełnie egzotycznym wtedy dla mnie funkcjonowaniem zachodniego banku, zajmującego się na dodatek private banking oraz inwestycjami giełdowymi, czyli sprawami znajdującymi się wówczas w Polsce w zupełnych powijakach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten maleńki kraj, w którym gazety ukazują się po niemiecku a ustawy pisane są po francusku, po dziś dzień wspominam z sympatią, szczególnie stolicę: nieduże, malowniczo położone na skraju Ardenów miasto, poprzecinane głębokimi wąwozami. Była tam nawet rosyjska cerkiew „zarubieżników”, w której odprawiano nabożeństwa raz w miesiącu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym zaskoczeniem była wielonarodowość luksemburskiej populacji. Ten przemyślny lud, zamiast sprowadzać sobie do pracy Turków wybrał Portugalczyków, którzy stanowią bodajże 30% luksemburskiej ludności. Podobnie wielonarodowo, choć bez Portugalczyków, było w banku. W dziale back-office – nie będę nudził, co to jest, bo nie ma to większego znaczenia - gdzie początkowo trafiłem, pracowali rodowici ponoć Luksemburczycy, tyle, że zwali się Yvan de Paoli, Colette Migliosi i Paola Buffadini. Z pobliskiej belgijskiej &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bastogne"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Bastonii&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; dojeżdżał z kolei do roboty „rdzenny Belg” Salvatore Calvano. Szefem tego i kilku innych działów był już „Belg prawdziwie belgijski”, niejaki Marc de Leye. Kiedy zdziwiony zapytałem, czemu ów dyrektor codziennie przesiaduje w swojej kanciapie do godziny 21, wyjaśniono mi, że właśnie rozwodzi się z żoną. A całym bankiem zarządzał facet pochodzący ze starej szkockiej rodziny arystokratycznej zwący się – autentico - Manliffe Patrick Goodbody. Lubił żartować, że jest spokrewniony z rodziną Goodbodych, wzmiankowanych we „Władcy Pierścieni”. Człek był z niego zbrytfanniały do szpiku kości, choć mieszkał w Luksemburgu z żoną to swoją siedmioletnią córkę zostawił w Anglii w &lt;em&gt;boarding school&lt;/em&gt;, z dala od niebezpieczeństw i dziwactw kontynentalnej edukacji. Takie to było towarzystwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwi Luksemburczycy pracowali jeszcze w dealing roomie i nazywali się, zabawnie, Haas i Haartz – ten drugi, gładko ostrzyżony i o spiczastych uszach, mocno przypominający Mr Spocka, zapytał mnie od razu czy lubię Leszwaleza (z akcentem na ostatnie „a”). Sporo czasu zajęło mi zrozumienie, że pytał, co sądzę o Lechu Bolęsie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z wydarzeń ściśle zawodowych: byłem podczas tego stażu świadkiem pamiętnej &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_Åšroda"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Czarnej Środy&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, kiedy to fundusz George’a Sorosa zarobił na dewaluacji funta ponad miliard dolarów. Przywiązani do funta brytyjscy klienci banku dzwonili w ten i następne dni do dealerów posyłając im telefonicznie blady, damny i faki na przemian. Szczególnie celował w tym pewien emerytowany pułkownik armii brytyjskiej, który spędził prawie całe życie w Hong-Kongu i dużą część majątku ulokował w brytyjskich obligacjach, których ceny spadały wtedy w tempie zawrotnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Luksemburgu (miejscowi, w zależności od tego czy pochodzili z południa czy z północy kraiku, wymawiali to &lt;em&gt;Lücberś &lt;/em&gt;lub &lt;em&gt;Lücebejesz&lt;/em&gt;) dowiedziałem się również, że istnieje coś takiego, jak język luksemburski. Ale to nieprawda, szepnął mi kiedyś przy piwie pewien Luksemburczyk, który, ożeniony z Austriaczką, od lat mieszkał w Wiedniu i tylko czasami wpadał, żeby odwiedzić krewnych. W zachodnim Tyrolu górale mówią tak samo, powiedział, po prostu nam udało się nasz dialekt przelobbować w instytucjach europejskich. Co nie dziwi, kiedy sporą ich cześć ma się na swoim terytorium.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Instytucje europejskie to kolejny element krajobrazu Luksemburga, który zapadł mi w pamięć. Kirchberg, dzielnica mieszcząca biura eurokratów, oddzielona od miasta &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Grand_Duchess_Charlotte_bridge.JPG"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;imponującym mostem&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, sprawiała ponure wrażenie. Bylejakie oszklone bryły, porozrzucane na ogromnej trawiastej równinie, po latach kojarzą mi się ze sterylnymi futurystycznymi krajobrazami z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gattaca"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;„Gattaki”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; Andrew Niccola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale prawdziwy krok naprzód zrobiłem w Luksemburgu w dziedzinie picia. Knajp było bowiem w tym Mieście Stu Pięćdziesięciu Banków od trąby. A że mieszkało tam wtedy ponad pięć tysięcy Brytyjczyków, to znaczące miejsce na knajpianej mapie miasta zajmowały różnorakie puby, najlepsze ulokowane były w położonej w wąwozie, którym płynęła rzeczka Alzette, dzielnicy Grund. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5347485297160141618" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SjYVi6rauzI/AAAAAAAAAuw/ITRGcHTczek/s400/Lux+Grund.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie ma co kryć, wcześniej znałem tylko upiorne studenckie balangi wódczane do samego rana, albo – też do rana – nocne Polaków rozmowy o poezji przy słodkim, wzmacnianym winie-czaszkotrzepie. W Luksemburgu zetknąłem się po raz pierwszy z wielką paletą zachowań trunkowych: piątkowe angielskie &lt;em&gt;binge drinking&lt;/em&gt;, kufelek ciemnego bittera do obiadu, pierwsze w życiu Beaujolais Nouveau (w przeciwieństwie do wielu pseudokoneserów lubię to wino), pogodne luksemburskie święta wina w miasteczkach położonych nad Mozelą i, last but not least, pierwszy poważny kontakt z tradycyjnymi belgijskimi piwami górnej fermentacji, w tym z piwem warzonym w położonym nieopodal Luksemburga &lt;a href="http://www.orval.be/an/FS_an.html"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;opactwie trapistów w Orval&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; . A gdzie alkohol tam i tytoń, nierozłączni przyjaciele od kilku wieków towarzyszący biesiadującym ludziom :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego tak bardzo wkurzają mnie, choć palacz ze mnie żaden, nakładane od kilku lat restrykcje na palenie w knajpach. Obawiam się, że to dopiero przygrywka i w przewidywalnej przyszłości czekają nas także ograniczenia w dostępie do alkoholu. Troska naszych władców ma ściśle utylitarny charakter: stawiają na zdrowie swojej trzody. Przedkładając to, co mamy wspólne ze zwierzętami (zdrowie fizyczne) nad to, co wyłącznie ludzkie (biesiada jako jedna z najlepszych form międzyludzkiej komunikacji) stawiamy kolejny krok ku zezwierzęceniu. „Tylko niewielu nie da się w końcu zaprowadzić za uzdę do stajni”, powiada &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/NicolÃ¡s_GÃ³mez_DÃ¡vila"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Samotnik z Bogoty&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, ale to już zupełnie inna, nie-luksemburska historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5206169105119684506?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5206169105119684506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5206169105119684506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/06/luksemburski.html' title='Luksemburski'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SjYVxXPjZ_I/AAAAAAAAAu4/331xCNzF1zg/s72-c/Luetsebejesz.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5520873133546698175</id><published>2009-06-07T17:50:00.004+02:00</published><updated>2009-06-07T18:51:33.877+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kryptozoologia'/><title type='text'>Popołudnie z wampirem</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 396px; display: block; height: 288px;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5344614465452569778" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SiviihK29LI/AAAAAAAAAuA/2SzuLGEqPfU/s400/VVVV.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wczoraj, w przerwie między porannym profanum (odwiezienie dzieci na urodziny koleżanki, poremontowe zakupy oświetlenia) i wieczornym sacrum (nabożeństwo wigilii Zesłania Ducha Świętego) udało mi się wygospodarować okno czasowe i odwiedzić &lt;a href="http://pme.waw.pl/about.php"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;Etnomuzeum&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, gdzie w ramach trzymiesięcznego cyklu wystaw i imprez poświęconych demonologii ludowej odbywały się prelekcje pisarzy-fantastów, poświęcone rasie krwiopijców i ich miejscu w literaturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z grona prelegentów zdecydowałem się na &lt;a href="http://carpenoctem.pl/wordpress/orbitowski"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;&lt;strong&gt;Łukasza Orbitowskiego&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, gdyż pisarstwo Witolda Jabłońskiego zupełnie mi nie leży, Forysia i Bochińskiego nie czytałem, zaś prozę autora „Tracę ciepło” śledzę od dłuższego czasu z dużą sympatią i podniesionymi kciukami. Ale był też inny, pewnie ważniejszy od moich literackich preferencji, powód, mianowicie temat prelekcji: „&lt;em&gt;Nowe wątki wampiryczne. Od Anny Rice do Stephanie Meyer&lt;/em&gt;”. Zastanawiałem się bowiem od dawna co sprawiło, że w popkulturowej wyobraźni wampir utracił status demona-potwora-wyrzutka (nieraz, przyznajmy to, fascynującego i intrygującego swoją odmiennością) stając się po prostu przedstawicielem jednego z obcych gatunków o odmiennej fizjologii, jakich pełno w Gwiezdnych Wojnach” czy „Star Treku”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W prelekcji Orbitowskiego nie znalazłem może odpowiedzi jak doszło do tej redukcji, ale jego występ był na tyle interesujący, że warto streścić kilka jego wątków na blogu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1/ Orbitowski przedstawił ewolucję wampirycznego bohatera od posępnego siedmiogrodzkiego potwora z powieści Stokera do jego podrasowanej w latach siedemdziesiątych, amerykańskiej wersji z powieści „Miasteczko Salem” Stephena Kinga. O ile Drakula Stokera mógł żyć w Londynie wraz ze swoimi strzygami niezauważony a jego działalność, ograniczona do wąskiego kręgu osób, nie wpływała właściwie na życie miasta, o tyle pan Barlow z książki Kinga to prawdziwy amerykański rzeźnik, działający na masową skalę i niszczący w krótkim czasie spokojne życie miasta Salem. Jako że u Kinga każdy ukąszony skazany jest na zostanie wampirem, tworzy on podwaliny pod późniejsza innowację, jaką jest wampirza społeczność. W „Miasteczku Salem” jednak jeszcze jej nie ma – ofiary Barlowa są bowiem ściśle od niego zależne, to wampiry drugiej kategorii, służące swemu panu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2/ Drugiego i większego przełomu dokonuje Anne Rice swoim klasycznym już dziś (w pewnych kręgach) cyklem „Kroniki wampirów”. Rice jako pierwsza zerwała ze schematem przedstawiania wampira z perspektywy zewnętrznego obserwatora. Nie tylko zadała sobie pytanie, co wampir porabia w wolnych od konsumpcji krwi chwilach, ale też odpowiedziała na nie, przedstawiając po raz pierwszy życie wampirów jako starożytnej, zakonspirowanej przed światem ludzi społeczności powiązanej skomplikowanym splotem zależności i układów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rice, zdaniem Orbitowskiego, zdejmuje klątwę ciążącą nad postacią wampira w literaturze. To już nie potwór-samotnik, ale żyjąca na swój sposób społecznie istota, cywilizowana i wyrafinowana, choć nieskończenie groźna i obca. Wszystkie filmy o wampirach typu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Blade&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Buffy&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Underworld&lt;/span&gt; opierają się na tej redefinicji wampira dokonanej przez pisarkę z Nowego Orleanu. Ale ta redefinicja, udana w przypadku Rice, dysponującej nietuzinkową wyobraźnią i dobrym zapleczem literackim, otworzyła drogę do stopniowej degradacji demonicznego wizerunku krwiopijcy, kiedy trafił on na warsztat wyrobników znacznie słabszych literacko od amerykańskiej autorki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/ Ukoronowaniem tego prądu jest megapopularny na świecie cykl Stephenie Meyer „Zmierzch”, rzecz podobno wyjątkowo fatalna literacko. Wampiry, które spotyka tam bohaterka, są świętsze od jezuitów, zajęte głównie ochroną rasy ludzkiej, cudownych zdolności mają znacznie więcej niż wampiry „tradycyjne” a ciężar i niedogodność ich egzystencji są tak znikome, że właściwie nieobecne. To po prostu nowa postać superbohaterów z komiksów lat trzydziestych, skrajnie odległa od wampirów klasycznych i właściwie tylko z nazwy wampirami będąca. Meyer dokonuje też kolejnej, zbrodniczej zdaniem Orbitowskiego, operacji na literackim wizerunku wampira, dokonując jego deseksualizacji – w jego opinii wiązane jest to z faktem, że Meyer jest mormonką, ale przecież mormonem jest również znakomity Orson Scott Card, w którego prozie jakoś brak takich zabiegów. Istotnie postać wampira i szczególnie jego ukąszenie od zawsze niosły w sobie ogromny podtekst seksualny, którego ze świecą szukać w produktach pani Meyer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orbitowski tawia tezę – ryzykowną, ale fajną – że wampir w literaturze bywa rewersem panującej w danej epoce oficjalnej moralności. W zewnętrznie purytańskich czasach wiktoriańskich wampir był nosicielem seksualnej swobody, wręcz anarchii; dziś – w czasach postrewolucyjnych (mówimy oczywiście o rewolucji seksualnej), kiedy współżycie nastolatków staje się, czy nam się to podoba czy nie, w coraz większym stopniu normą, czysty, wręcz niechętny wobec zbliżeń płciowych wampirzy bohater „Zmierzchu” staje na biegunie przeciwnym nowej seksualnej ortodoksji a jego dzieje sprzedają się w milionach egzemplarzy od San Francisco po Władywostok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co będzie dalej z wampirami? Czy możliwe jest jeszcze w literaturze twórcze nawiązanie do wampira klasycznego? Może szkic takiego dzieła leży gdzieś w szufladzie Łukasza Orbitowskiego? Co sądzi o tym Jedenaścioro Czytelników?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Zabrakło mi w prelekcji krakowskiego pisarza nawiązania do wampirycznych wątków w innych mediach, szczególnie w filmie („Zagadka nieśmiertelności” i „Nosferatu wampir”!). Nie znalazłem w niej wyczerpującej odpowiedzi na pytanie o przyczyny wampirzej metamorfozy, ale zaproponowana przez niego chronologia tej przemiany dużo mi wyjaśniła. Kilkadziesiąt minut spędzonych w Muzeum Etnograficznym nie minęło na próżno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5520873133546698175?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5520873133546698175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5520873133546698175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/06/popoudnie-z-wampirem.html' title='Popołudnie z wampirem'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SiviihK29LI/AAAAAAAAAuA/2SzuLGEqPfU/s72-c/VVVV.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4766397002745961932</id><published>2009-06-04T10:50:00.004+02:00</published><updated>2009-06-04T12:12:54.839+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><title type='text'>Seks, mass media, życie typu instant – czyli zwykłe studyckie tematy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele atramentu wylano na temat upadku życia seksualnego w naszym współczesnym pop-świecie. Swoją małą cegiełkę dorzucił i autor tego wpisu &lt;a href="http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/nowe-arcana.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;w jednym z ostatnich numerów „Arcanów”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. W skrócie: w dobie panseksualizmu akt seksualny i kobiety zostały uprzedmiotowione, zamiast spotkania kochających się osób mamy użycie innej osoby dla własnej przyjemności. To nie jest oczywiście żadne novum, prostytucja i zapotrzebowanie na nią istniały zawsze, chodzi raczej o rozpowszechnienie takiego „etosu” na coraz szersze kręgi społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością powyższy opis zawiera w sobie wiele prawdy. A raczej zawierał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś skłonny jestem uznać, że pojęcia takie jak „uprzedmiotowienie” stały się rodzajem chrześcijańskiego &lt;em&gt;newspaeaku&lt;/em&gt;, który niewiele wyjaśnia, ale pozwala sformułować zgrabną wypowiedź, która będzie „po linii i na bazie”. Tymczasem sytuacja jest znacznie gorsza. Obawiam się, że wielu ludzi nie jest już w stanie nikogo „uprzedmiotowić”, gdyż choroba depersonalizacji dotknęła nie tylko stosunków międzyludzkich, ale także relacji człowieka z otaczającymi go przedmiotami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świecie-strumieniu, który jest ciągiem szybko zmieniających się obrazów, dźwięków, pustej „informacji” i jednorazowych opakowań, w szybkim tempie oduczamy się podstawowych czynności, które konstytuują nasze człowieczeństwo: jedzenia, picia, mowy i rozmowy, dotyku, słuchania jak człowiek. Życie jako projekcja obrazu „siebie-jakim-chciałbym-być” nie pozostawia czasu na zwyczajne, prawdziwe życie. Nie ma czasu, żeby cos poznać, na coś czekać, nad czymś głębiej się zastanowić, docenić to, co dobre i znaleźć jasną stronę w tym, co niedoskonałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie, którzy wyrośli w takim świecie, nie znają świata a więc trudno im naprawdę poznać innego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Instant, instant, instant… Trudno mówić o erotyzacji czy nadmiernej zmysłowości, tak było w epoce baroku i później, w czasach, kiedy kobiety wciąż nosiły długie kiecki a język posiadał słownictwo zdolne wyrazić całą paletę ludzkiej zmysłowości. Dziś mamy redukcję erotyki do poziomu reakcji chemicznych stymulujących szybkie zaspokojenie, które opisywane jest językiem o mechanistycznej leksyce, właściwie pozbawionej odniesienia do sfery zmysłów, czyli posterotykę. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;I jak zwykle kobiety tracą więcej. Trudno znaleźć faceta gotowego poślubić kobietę, która „z niejednego pieca chleb jadła”, miała kilkunastu partnerów, z kilkoma mieszkała przez dłuższy czas itd. Jest to zapewne atawistyczna asymetria, ale nie sposób wykorzenić jej z ludzkiej natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kiedy przeminą najlepsze lata, wtedy, jak mawia &lt;a href="http://www.fronda.pl/los/blog/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;los&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, nawet buty od Manolo Blahnika nie pomogą. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343397536970414274" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 236px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SiePv9TRmMI/AAAAAAAAAt4/FuB93TnyqCA/s400/Najt+Lajf.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4766397002745961932?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4766397002745961932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4766397002745961932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/06/seks-mass-media-zycie-typu-instant.html' title='Seks, mass media, życie typu instant – czyli zwykłe studyckie tematy'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SiePv9TRmMI/AAAAAAAAAt4/FuB93TnyqCA/s72-c/Najt+Lajf.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5520741326470357694</id><published>2009-06-03T10:39:00.001+02:00</published><updated>2009-06-03T10:45:03.732+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Deep South</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo moich znajomych, zwykle zaliczających siebie do „prawicowców” - choć nie wiem, co to właściwie oznacza i czasem zastanawiam się, czy oni to wiedzą - darzy ogromnym sentymentem amerykańskie Południe oraz Konfederację. Wielu z nich opowiada się zarazem za opcją atlantycką, a więc jankeską, w polskiej polityce. Taki rozziew między wymogami Realpolitik a odruchem serca nie jest oczywiście niczym zaskakującym, a jednak umiłowanie tego, co przeminęło z wiatrem, pozostaje dla mnie zagadką. Być może bierze się ono z typowego dla Polaków, utrwalonego w historii nawyku utożsamiania się ze słabszym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skłamałbym mówiąc, że amerykańskiego Południa całkiem nie lubię. Bliska jest mi literatura południowców, szczególnie wspaniałe opowiadania Flannery O’Connor, która nazwała ten rejon Stanów „Południem znękanym przez Chrystusa”. Lubię tamtejszą kuchnię, najbardziej nowoorleańskie cudeńka z owoców morza i kurczaka „southern fried”, którego przed smażeniem należy długo marynować w ziołach i maślance. Ale nie potrafię wykrzesać w sobie miłości do mitycznego „etosu Południa” i jego „wartości”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fundamentalną słabością Południa (wyłączam z niego Teksas, bo to państwo w państwie) była niezdolność do organizacji, w tym także organizacji politycznej. Wiedzieli chyba o tym sami południowcy a na pewno wiedział generał Robert E. Lee, wykrzykując po którejś z rzędu wpadce logistycznej wojsk Konfederacji: &lt;em&gt;nasi ludzie nie są zdolni do wykonywania jakiejkolwiek pracy!&lt;/em&gt; W odróżnieniu od stanów północnych, brak było na Południu potencjału zdolnego nadać formę państwową luźnej konfederacji stanów. Południe było po prostu zbiorem kolonii dla niepoznaki noszących nazwę „stanów” Luizjana, Alabama, Wirginia itd. Ale były to kolonie bez metropolii, bo więź z Wielką Brytanią został zerwana dawno temu. Z czasem rolę metropolii postanowiła zająć Północ, której przestały się podobać cła zaporowe na bawełnę a stąd do wojny tylko krok...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wszystkie inne kolonie, Południe nie było nosicielem żadnego etosu prócz etosu życia kolonialnego: niespiesznego, opartego na kastowym ustroju społecznym (niewolnictwie) i rolnictwie sprowadzonym do kilku monokultur. Życie południowców było podobne do życia w innych koloniach: sztywne podziały społeczne, paternalizm, nienaganne maniery wynikające z dbałości o własne życie (znudzeni leniwym życiem plantatora mężczyźni chętnie sięgali po broń, warto więc było nie dawać im pretekstu). Istniała tam także, spotykana w koloniach francuskich i hiszpańskich, tradycja międzyrasowego konkubinatu. Młody, wchodzący w dorosłość dżentelmen brał sobie kreolską kochankę, z którą płodził gromadkę dzieci. Kiedy nadchodził czas ożenku konkubinat rozwiązywano zaopatrując eks-konkubinę w odpowiednią kwotę pieniędzy. Córki z takich związków kontynuowały karierę matek, bo też i nie przewidywano dla nich innej drogi. Bracia – ci mieli nieco lepiej, gdyż jako bękarci o podwyższonym statusie wiedli prym w kreolskiej społeczności. Tak to była południowa &lt;em&gt;dolce vita&lt;/em&gt; sprzed Wojny Secesyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziedzictwo kolonialnego stylu życia widoczne jest po dziś dzień w uprzejmej mowie południowców, którzy zawsze mówią ci to, co chciałbyś usłyszeć, co powoduje nieraz komiczne nieporozumienia w kontaktach z prostodusznymi, pozbawionym poczucia humoru mid-westernerami. Widać je również w fakcie istnienia ogromnej podklasy dziedzicznie nisko opłacanych i niewykształconych pracowników, czarnoskórych i white-thrashów. W odróżnieniu od Środkowego Zachodu, gdzie oczekuje się solidnego wykonania każdej pracy, od pracowników tej podklasy nikt nie wymaga ani solidności ani umiejętności. Oni mają tacy być. Zupełnie jak kiedyś niewolnicy. Śnijmy więc dalej słodki sen o Południu, pamiętając, że usługę, wykonaną z opóźnieniem i niechlujnie Hamerykany określają mianem &lt;em&gt;done Memphis- style&lt;/em&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343019036778016114" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SiY3gWNNrXI/AAAAAAAAAto/Ol1cv4Lnii8/s400/Swamp.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5520741326470357694?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5520741326470357694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5520741326470357694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/06/deep-south.html' title='Deep South'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SiY3gWNNrXI/AAAAAAAAAto/Ol1cv4Lnii8/s72-c/Swamp.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-379952283212730906</id><published>2009-05-22T11:35:00.004+02:00</published><updated>2009-05-22T11:46:49.146+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Pan Studyta zaprasza do Klubu N44</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Od kilku lat ludzie zawodowo związani z Internetem lub po prostu aktywnie korzystający z niego w pracy zaczęli skarżyć się na trudności z koncentracją i skupieniem, a w szczególności na trudności z uważnym czytaniem. Jest to zjawisko nowe i słabo zbadane; jak dotąd nie istnieją żadne badania rzucające w sposób definitywny światło na zależność między aktywnością w Sieci a osłabieniem koncentracji. A jednak te alarmistyczne głosy nie biorą się znikąd. Kilka lat temu zbyłbym może takie doniesienia wzruszeniem ramion, ale od pewnego czasu, od roku, może od dwóch - a był to okres mojej największej aktywności internetowej - sam zauważam u siebie podobne objawy. Po kilku latach aktywnej pracy w Internecie i z Internetem z większym niż kiedyś trudem przychodzi mi skupienie się nad interesującą monografią, esejem a nawet dobrą powieścią. Po trzydziestu, czterdziestu minutach umysł traci koncentrację i zaczyna podsuwać obrazy nowych zajęć (może czas sprawdzić pocztę elektroniczną, sięgnąć po inny tekst, odwiedzić forum dyskusyjne lub jakiś internetowy portal?). Umiejętności tak naturalne, że kiedyś nawet za umiejętności nie uważane: skupiona lektura, dociekanie autorskich inspiracji i intencji, aktywny dialog z jego myślą, dziś wymagają ode mnie zwiększonego wysiłku. I choć wiem, że ta przypadłość nie dotyczy w równym stopniu wszystkich użytkowników Internetu, jestem zdania, że warto już dziś zastanowić się, dlaczego tak się dzieje z coraz większą ilością osób?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;O tym i nie tylko o tym powiem kilka słów w najbliższy wtorek 26 maja w czasie kolejnego spotkania "dusznego cyklu 44" w Klubie N44. Tutaj &lt;a href="http://44.org.pl/2009/05/21/fiderkiewicz-w-dusznym-cyklu-czworek-w-klubie-n44"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;zajawka&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; prelekcji.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wszystkich chętnych zapraszam na spotkanie i spotkanie po spotkaniu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-379952283212730906?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/379952283212730906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/379952283212730906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/05/pan-studyta-zaprasza-do-klubu-n44.html' title='Pan Studyta zaprasza do Klubu N44'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6510854418969599599</id><published>2009-05-13T13:07:00.002+02:00</published><updated>2009-05-13T13:17:34.702+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Ja tu jeszcze wrócę!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostaję ostatnio sporo sygnałów od moich Jedenastu Czytelników zaniepokojonych brakiem wpisów na blogu.  Dlatego informuję, że Studion nie został porzucony a brak wpisów jest skutkiem zaangażowania w inne, nieco ważniejsze w tej chwili dla mnie projekty. Postaram się jednak do końca maja coś tu zamieścić, na warsztacie mam cykl wpisów poświęconych wielowiekowej i nie zawsze pokojowej koegzystencji chrześcijaństwa i pogaństwa. Tak więc, miłośnicy i wrogowie szeptuch, curanderos, benandantich i tauromachów, czekajcie cierpliwie na zapiski pochodzące „Z notatnika synkretyka”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6510854418969599599?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6510854418969599599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6510854418969599599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/05/ja-tu-jeszcze-wroce.html' title='Ja tu jeszcze wrócę!'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5033891833056054753</id><published>2009-04-18T22:32:00.004+02:00</published><updated>2009-04-18T22:38:38.415+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Pascha 2009</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);font-size:130%;" &gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ΧΡΙΣΤΟΣ ΑΝΕΣΤΗ! &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);font-size:130%;" &gt;ΧРІСТОС ВОСКРЕСЕ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;CHRISTUS RESURREXIT! &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="right"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Seo58fyk1II/AAAAAAAAAsY/wU1r1S_9j0A/s1600-h/Anastasis.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 265px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Seo58fyk1II/AAAAAAAAAsY/wU1r1S_9j0A/s400/Anastasis.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326133220807595138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem. Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;. [Mt 28,1-8]&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5050352821454575602" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/RhZ1IhkxF_I/AAAAAAAAAFI/FXu0parmPD4/s400/Hierodiakon.gif" border="0" /&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zmartwychwstał Chrystus — i upadły demony.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zmartwychwstał Chrystus — i weselą się aniołowie.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zmartwychwstał Chrystus — i życie świeci swą pełnią.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Zmartwychwstał Chrystus — i nikt martwy nie pozostał w grobie.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Chrystus bowiem powstawszy z martwych&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Stał się pierworodnym pośród umarłych.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 0, 0);"&gt;Jemu chwała i królestwo na wieki wieków. Amen.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5033891833056054753?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5033891833056054753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5033891833056054753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/04/pascha-2009.html' title='Pascha 2009'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Seo58fyk1II/AAAAAAAAAsY/wU1r1S_9j0A/s72-c/Anastasis.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7392187101291388629</id><published>2009-04-18T12:39:00.004+02:00</published><updated>2009-04-18T12:55:00.704+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Święta i Wielka Sobota</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325980344195460098" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 300px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Semu56B7rAI/AAAAAAAAAr4/ZWfa-JDmGmU/s400/Epitafion+1.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325980591437367106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 300px; CURSOR: hand; HEIGHT: 249px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SemvITE_x0I/AAAAAAAAAsA/hNTg0KsE22E/s400/Wlk.Sob.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325982446300719522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 213px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Semw0Q-4aaI/AAAAAAAAAsI/yg-VcjgQ5K8/s320/%C5%9Aw.Ogie%C5%84+Jeruzalem.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;&lt;em&gt;O jakże wielka to radość,&lt;br /&gt;jakże obfita słodycz,&lt;br /&gt;którą przyniosłeś będącym w otchłani,&lt;br /&gt;jak światłość jaśniejącą w jej mrocznych głębinach.&lt;br /&gt;Chcąc zbawić Adama,&lt;br /&gt;zstąpiłeś na ziemię, o Panie.&lt;br /&gt;A nie znalazłszy go na ziemi,&lt;br /&gt;szukając go zstąpiłeś aż do otchłani.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;(z „pieśni pochwalnych” jutrzni Wielkiej Soboty)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7392187101291388629?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7392187101291388629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7392187101291388629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/04/swieta-i-wielka-sobota.html' title='Święta i Wielka Sobota'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Semu56B7rAI/AAAAAAAAAr4/ZWfa-JDmGmU/s72-c/Epitafion+1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-133852433955127017</id><published>2009-04-17T09:30:00.002+02:00</published><updated>2009-04-17T09:33:23.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Święty i Wielki Piątek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:georgia,times new roman,times,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="" src="http://studion.blox.pl/resource/bridegroom.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:georgia,times new roman,times,serif;"&gt;&lt;img alt="" src="http://studion.blox.pl/resource/Crucio.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img alt="" src="http://studion.blox.pl/resource/IC_Removal.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-133852433955127017?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/133852433955127017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/133852433955127017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/04/swiety-i-wielki-piatek.html' title='Święty i Wielki Piątek'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2252498854961840229</id><published>2009-04-02T12:01:00.008+02:00</published><updated>2009-04-08T14:31:07.612+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Katolicyzm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Symbologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Tropiąc Graala na wschodnich ścieżkach</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SdSOZCA8PuI/AAAAAAAAAq4/Rn3GIpdtHeQ/s1600-h/Wizja+Graal+02.bmp"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SdSOptUWobI/AAAAAAAAArA/5K5GEpqh6ic/s1600-h/Wizja+Graal+02.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320033907022143922" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 145px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SdSOptUWobI/AAAAAAAAArA/5K5GEpqh6ic/s200/Wizja+Graal+02.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Opowieści o zaginionym Chrystusowym Kielichu należą do najpiękniejszych i najbardziej fascynujących toposów neomitologicznych (neo-, bo w odróżnieniu od dawnych mitów, możemy wskazać ich autorów) europejskiej kultury. Mało kto nie emocjonował się przygodami „serów” Galahada, Percewala i Keja poszukujących tej niezwykłej relikwii. Urok opowieści o Świętym Graalu nie maleje po dziś dzień, urzekając spokojem, którego tak nam brakuje. W czasach wszechobecnego hałasu i miotania się z miejsca na miejsce w ramach „przymnażania PKB” dobrze jest wyobrazić sobie ukrytą w wiecznie zielonym lesie kaplicę skrywająca połyskujący nieziemskim światłem Kielich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A choć wersji opowieści o Graalu jest wiele, jeszcze więcej powstało ich interpretacji. Mamy więc wyjaśnienie legendy o Graalu w świetle średniowiecznej teologii i mistyki sakramentów (np. szkic Gilsona publikowany niegdyś we „Frondzie”) i równie ciekawą, zamieszczoną swojego czasu na łamach Prokopiukowskiego &lt;em&gt;Gnosis&lt;/em&gt; &lt;a href="http://www.gnosis.art.pl/numery/gn11_bulgakow_swiety_graal01.HTM"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;eucharystyczną interpretację autorstwa o. Sergiusza Bułhakowa&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Mamy badaczy wskazujących na wyraźne wpływy arabskie albo łączących opowieści o Graalu z legendami irlandzkimi o ludzie Tuatha De Daanan. Mamy niezliczone wariacje i mutacje mitów gnostyckich inkorporujące Święty Kielich jako pożyteczny rekwizyt, mamy spekulacje o Graalu jako świętej „królewskiej krwi” – &lt;em&gt;&lt;span style="color:#ff0000;"&gt;sang real&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; – oraz teorie antropologów doszukujących się korzeni tych opowieści w pradawnych mitach o cyklicznym odnowieniu świata. Według opowieści arturiańskich Graal został przywieziony do Brytanii przez św. Józefa z Arymatei ale inni &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320034098139391778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 247px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SdSO01SQZyI/AAAAAAAAArI/5pLLKC9a128/s320/J%C3%B3zef+i+Graal.jpg" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;twierdzą, że w rzeczywistości była to Bretania a kielich ukryty jest we Francji. Ilu autorów, tyle Świętych Graali, chciałoby się rzec. Pozwolę więc sobie i ja dorzucić mały kamyczek do &lt;em&gt;graalologicznej&lt;/em&gt; mozaiki, oczywiście kamyk wskazujący na pewne tropy wschodnie, bizantyjskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząć wypada od chronologii. W Kościele jerozolimskim już w IV wieku obchodzono 3 czerwca uroczystość Odnalezienia Świętego Kielicha jednak święto to miało – w odróżnieniu od uroczystości Podniesienia Krzyża – charakter lokalny a z chwilą przeniesienia w VI wieku kielicha do Konstantynopola, gdzie najprawdopodobniej umieszczono go w pałacowej kaplicy Pharos, zanikło. W zachodniej Europie zainteresowanie Graalem – choć nie od razu zaczęto utożsamiać go z kielichem - obserwujemy pod koniec XII wieku, z chwilą pojawienia się stworzonego przez Chretiena de Troyes cyklu romansów (&lt;em&gt;Erek i Enida&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Cligés&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Yvain&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Lancelot&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Percewal&lt;/em&gt;). Interesować nas powinien szczególnie ten ostatni, gdyż tam właśnie pojawia się motyw poszukiwania Świętego Graala, ale zacznijmy od innych. &lt;em&gt;Cligés&lt;/em&gt; to najprawdopodobniej Kilidż Arslan, jeden z tureckich wodzów, nękających rządzone przez Manuela Komnena cesarstwo wschodnie a akcja romansu dzieje się we Francji i Bizancjum. Także &lt;em&gt;Yvain&lt;/em&gt; opisuje bieżące wydarzenia z Bizancjum. Inny, anonimowy &lt;em&gt;romain courtois&lt;/em&gt; z tego okresu zatytułowany &lt;em&gt;Partonopeus de Blois&lt;/em&gt; opisujący dzieje miłości francuskiego wielmoży i bizantyjskiej księżniczki, pełny jest szczegółowych opisów konstantynopolitańskiej architektury, dzieł sztuki, skarbów i relikwii tam zgromadzonych. Zapewne jego autorem był jeden z rycerzy z orszaku hrabiów de Blois, których w owym czasie łatwiej było spotkać we wschodnim cesarstwie czy Outremer niż w rodzinnej Szampanii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chretien de Troyes, choć sam nie był nigdy na wschodzie, pisał więc w okresie wyjątkowo aktywnych kontaktów zachodnio-bizantyjskich i trzeba ten fakt brać pod uwagę analizując pojawiający się w &lt;em&gt;Percewalu&lt;/em&gt; motyw Graala. Ten ostatni, niedokończony romans Chretiena był dedykowany protektorowi autora, Filipowi Alzackiemu, hrabiemu Flandrii, który właśnie powrócił z Konstantynopola i dostarczył Chretienowi wielu szczegółów dotyczących wschodniego cesarstwa. Historycy zwracają uwagę na szereg bizantyjskich inspiracji znajdujących się w tym romansie, np. Okrągły Stół przypomina kształtem greckie i syryjskie ołtarze z tamtych czasów zaś sala, w której Percewal widzi Graala to niemal kopia Chryzotriklinium, ośmiokątnej, przykrytej kopułą sali, w której bazyleus przyjmował zagranicznych posłów. Wiemy też, że Chretien znał walijską legendę o rycerzu Peredurze, który spędził kilkanaście lat w Konstantynopolu, gdzie widział słynny Mandylion, chustę z odciśniętym obliczem Jezusa (prawdopodobnie Mandylion to składany na czworo Całun Turyński, „zwinięty” z Konstantynopola a następnie rozwinięty przez uczestników IV krucjaty po powrocie na Zachód). O tych inspiracjach wiedziano od dawna, dlatego Max Bruckner, twórca scenografii do Wagnerowskiego Parsifala nadał Świątyni Graala formę podobną do bizantyjskiej cerkwi.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320035163528381634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 158px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SdSPy2KyRMI/AAAAAAAAArQ/KwDCVPa7Qcs/s200/Bruckner+%C5%9Aw.+Graal.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak w arturiańskich opowieściach o Graalu (zarówno tych pióra de Troyes jak i późniejszych) jeszcze jeden ważny „wschodniacki” motyw zauważalny w scenie tzw. Procesji Graala. Mimo różnic w wersjach można z grubsza opisać ją jako na poły senną na poły mistyczną wizję Percewala w pałacu Króla Rybaka. Przed oczami Percewala przesuwają się postacie (młodzieńców, aniołów, dziewic) niosące „świętości Graala”: kielich, włócznię, patenę lub misę, wreszcie miecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Procesje opisane przez autorów opowieści o Graalu, Roberta de Boron czy Wolframa von Eschenbach są niewątpliwie zainspirowane procesją Wielkiego Wejścia w bizantyjskich liturgiach eucharystycznych, jednak w kontekście naszych poszukiwań Świetego Graala bardziej interesujące wydają mi się same „świętości”. Są to bowiem (za wyjątkiem miecza, ale mógł to być krzyż niesiony w czasie liturgii pontyfikalnej przez jednego z hipodiakonów) akcesoria liturgiczne używane przez kapłana w czasie tzw. proskomidii czyli przygotowania darów eucharystycznych, specyficznie bizantyjskiej części liturgii nieznanej w rytach zachodnich. Proskomidia sprawowana jest na położonym na lewo od ołtarza stole ofiarnym (gr. &lt;em&gt;prothesis&lt;/em&gt;, scs. &lt;em&gt;żertwiennik&lt;/em&gt;). W XIV wieku ustaliła się praktyka sprawowania jej przed liturgią, w czasie kiedy lektor czyta trzecią i szóstą godzinę kanoniczną a wierni schodzą się do cerkwi, zapalają świece itp. Ponieważ współczesny ikonostas zasłania większą część prezbiterium, współcześnie wierni nie widzą tego obrzędu. Jednak w czasach wypraw krzyżowych proskomidia była dokonywana publicznie po zakończeniu czytań, w czasie śpiewu tzw. Hymnu Cherubinów, pieśni rozpoczynającej liturgię wiernych. Publicznie, bowiem stół &lt;em&gt;prothesis&lt;/em&gt; umieszczony był wtedy „na widoku” a nie za ikonostasem, który zresztą był w Bizancjum znacznie niższy niż ruskie ikonostasy późnośredniowieczne. Po zakończeniu proskomidii przygotowane odpowiednio chleb i wino były przenoszone w uroczystej, okrążającej cała nawę procesji na ołtarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla lepszej ilustracji związku między proskomidią a Procesją Graala zamieszczam fragment rytuału proskomidii. Aby czytało się łatwiej wyjaśniam, że prosfora to pszenny chlebek liturgiczny, „święta włócznia” to miniaturowa kopia, którą posługuje się kapłan w czasie proskomidii, diskos to liturgiczna patena, orarion to wstęga stanowiąca część szat diakońskich zaś Baranek to wycięty z prosfory sześcian przeznaczony do przemienienia w czasie liturgii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Kapłan bierze w lewa rękę prosforę, w prawą zaś świętą włócznię, i znacząc trzykrotnie prosforę znakiem krzyża nad pieczęcią, mówi:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Na pamiątkę Pana i Boga, i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa (trzy razy).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Następnie wbija włócznie z prawej strony pieczęci i mówi tnąc:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Jak Owca był na rzeź prowadzony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Z lewej zaś:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;I jak Baranek bez skazy, niemy wobec tego, który go strzyże, tak On nie otwiera ust swoich.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Przy górnej stronie pieczęci:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;W pokorze Swojej został On osadzony.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Przy dolnej:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Ród zaś Jego któż opisze?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Diakon trzymając w ręce orarion i patrząc pobożnie na to misterium, mówi przy każdym cięciu:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Do Pana módlmy się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Potem mówi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Weź, władyko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Kapłan, włożywszy świętą włócznie z prawej bocznej strony prosfory, wyjmuje święty chleb [zwany Barankiem], mówiąc:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Albowiem zabierane jest z ziemi Jego życie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Kapłan kładzie chleb pieczęcią do dołu na świętym diskosie, a diakon mówi:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Ofiaruj, władyko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Kapłan nadcina Baranka w formie krzyża, mówiąc:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Ofiarowany jest Baranek Boży, który bierze grzech świata, za życie świata i zbawienie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;I odwraca Baranka na druga stronę, pieczęcią do góry. Diakon mówi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Przebij, władyko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#cc0000;"&gt;Kapłan zaś przebijając Baranka włócznia z prawej strony, mówi:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Jeden z żołnierzy włócznia przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda. A ten, który to widział, zaświadczył, a jego świadectwo jest prawdziwe. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytelnikom Studionu pozostawiam wyciągnięcie wniosków. &lt;em&gt;Mythos &lt;/em&gt;ma to do siebie, że nie sposób ująć go w ramki jednoznacznej i wyczerpującej interpretacji, jestem jednak zdania, że bizantyjski kamyczek &lt;em&gt;graalologicznej&lt;/em&gt; mozaiki dobrze wyjaśnia pewne aspekty tych pięknych opowieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2252498854961840229?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2252498854961840229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2252498854961840229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/04/tropiac-graala-na-wschodnich-sciezkach.html' title='Tropiąc Graala na wschodnich ścieżkach'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SdSOptUWobI/AAAAAAAAArA/5K5GEpqh6ic/s72-c/Wizja+Graal+02.bmp' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6014276445459602491</id><published>2009-03-16T21:36:00.005+01:00</published><updated>2009-03-17T13:07:22.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Wypisy z "Filokalii": św. Marek Eremita</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="COLOR: rgb(255,255,255); TEXT-ALIGN: justify"&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;?xml:namespace prefix = o /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;Niektórzy, choć nie spełniają przykazań, sądzą, że wierzą w sposób właściwy. Inni wprawdzie ich przestrzegają, lecz oczekują, że Królestwo Boże będzie im dane jak należna zapłata. Jedni i drudzy są daleko od prawdy.&lt;/p&gt;&lt;div style="FONT-STYLE: italic"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;Pan nie ma obowiązku wynagrodzenia sług. Kto jednak nie spełnia dobrze swych zadań, nie osiąga wolności.&lt;/p&gt;&lt;div style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="FONT-STYLE: italic; TEXT-ALIGN: justify"&gt;Jeśli wszedłeś w kontakt ze złem, to nie mów: „Ono mnie nie pokona!” Skoro zetknąłeś się z nim, już zostałeś pokonany.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="COLOR: rgb(255,255,255); TEXT-ALIGN: justify"&gt;.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Sb6611s4kGI/AAAAAAAAAqQ/6BZIkAFtEnc/s1600-h/Prayingman.gif"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5313890044454932578" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 182px; CURSOR: pointer; HEIGHT: 200px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Sb6611s4kGI/AAAAAAAAAqQ/6BZIkAFtEnc/s200/Prayingman.gif" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="COLOR: rgb(255,255,255); TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="COLOR: rgb(255,255,255); TEXT-ALIGN: justify"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6014276445459602491?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6014276445459602491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6014276445459602491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/03/wypisy-z-filokalii-sw-marek-eremita.html' title='Wypisy z &quot;Filokalii&quot;: św. Marek Eremita'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Sb6611s4kGI/AAAAAAAAAqQ/6BZIkAFtEnc/s72-c/Prayingman.gif' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5899817123184758747</id><published>2009-03-12T14:11:00.002+01:00</published><updated>2009-03-12T14:38:31.262+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>La taranta</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy chrześcijaństwo i pogaństwo są tylko i wyłącznie rywalami? Czy Ewangelia jest tylko realizacją mesjańskiej wiary Izraela czy również wypełnieniem najgłębszych oczekiwań i najlepszych intuicji pogańskich? Jak głęboka jest synteza przedchrześcijańskich obrzędów z kultem chrześcijańskim? Takie pytania lęgną mi się we łbie od dawna i być może zaowocują kiedyś jakimś dłuższym wpisem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na razie zapraszam na wygrzebany w Jutubie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=fjSQGdGGl6o&amp;amp;feature=channel_page"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;fascynujący film&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/a&gt;(zamieszczam link, bo embed jest wyłączony) poświęcony południowowłoskiemu zjawisku o nazwie &lt;em&gt;la taranta&lt;/em&gt;, niezwykłej formie ludowego egzorcyzmu przywracającego zdrowie ludziom ukąszonym przez mitycznego złowrogiego pająka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5899817123184758747?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5899817123184758747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5899817123184758747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/03/la-taranta.html' title='La taranta'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3750260733674649746</id><published>2009-03-09T12:51:00.014+01:00</published><updated>2009-03-10T09:41:34.378+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dźwięki'/><title type='text'>Siedem</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mówi się nieraz o książkach „formacyjnych”, takich, które otworzyły komuś oczy na rzeczywistość, popchnęły w jakimś kierunku, wzbudziły intelektualny ferment, nie dawały spać i jeść itp. Dla mnie takimi książkami – choć dziś się z tego śmieję – były m.in. „Grek Zorba” Kazantzakisa i „Buszujący w zbożu” Salingera. Niektórzy mają też swoje formacyjne filmy. A jak jest z muzyką? Czy macie płyty, które określilibyście tym mianem? Nie muszą to być wasze ulubione płyty, ale takie, które skłoniły was kiedyś do muzycznych poszukiwań, uwrażliwiły na jakiś rodzaj muzyki, trąciły jakąś milczącą dotychczas strunę w duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej zamieszczam swoją listę siedmiu takich płyt. Wszystkie są dziełem anglofonów, ale cóż robić, druga połowa zeszłego stulecia była czasem dominacji kultury ludów atlantyckich i fakt ten trudno zignorować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego właśnie siedem? A niby dlaczego nie? Liczba nieduża, więc selekcja musi być przemyślana, do tego jest to liczba pełni (wiadomo, siedem planet klasycznej kosmologii, siedem jako Trójca i cztery strony świata, dlatego w końcu mamy w oficjalnej teologii siedem sakramentów). Zatem siedem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do złożenia zeznań na temat swojej siódemki zapraszam &lt;a href="http://anarcha.ownlog.com/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Panadantego&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://patrycjablaum.blogspot.com/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Pat&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://dziennik.twardoch.pl/"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;Szczepana&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://jablko.blox.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Esthela&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://tete.salon24.pl/"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;Towarzysza Trokiera&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Jeśli komuś taka zabawa nie leży niech da mi znać, mam jeszcze kolejne osoby, które chciałbym odpytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Genesis - Foxtrot, rok wyd. 1972 &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUDzh8okUI/AAAAAAAAApI/che0FRje_1k/s1600-h/genesis+foxtrot.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311155519374266690" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 199px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUDzh8okUI/AAAAAAAAApI/che0FRje_1k/s200/genesis+foxtrot.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzięki tej płycie przekonałem się, że kompozycje wykraczające poza formułę „trzy minuty w szybkim tempie z solówką w środku” mogą być nie tylko ciekawe, ale piękne i fascynujące. Oprócz słynnej „apokaliptycznej” suity &lt;em&gt;Supper’s Ready&lt;/em&gt; jest na tym albumie pięć krótszych utworów, z których wyróżniłbym monumentalny, stworzony do otwierania koncertów &lt;em&gt;Watcher Of The Skies&lt;/em&gt; i subtelny, nawiązujący miejscami do muzyki baroku &lt;em&gt;Can-Utility And The Coastliners&lt;/em&gt;. Phil Collins w tamtym składzie Genesis tylko bębnił, ale jak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Lou Reed - New York, rok wyd. 1989&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUDqzN7JlI/AAAAAAAAApA/y9Nlcx6MDCs/s1600-h/lou+reed+new+york+cover.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311155369391367762" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUDqzN7JlI/AAAAAAAAApA/y9Nlcx6MDCs/s200/lou%2Breed%2Bnew%2Byork%2Bcover.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Esencja gitarowego grania. Skład niby prościutki, dwie gitary, bas i bębny, ale ile muzyki potrafi wyczarować. Na tym ascetyczno-bogatym tle były lider The Velvet Underground śpiewa a raczej opowiada, bo wokal nigdy nie był mocną stroną Reeda, niewesołe historie z życia wielkiego amerykańskiego miasta. Ale podobne historie zdarzają się dziś wszędzie i dlatego „New York” Reeda bardziej pasuje do popularnego obecnie terminu „muzyka świata” niż składanki typu „Pieśni weselne z południowo-zachodniego Mali”, jakie pokrywają się dziś kurzem na półkach empików.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Bruce Springsteen - Darkness On The Edge Of Town, rok wyd. 1978&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUEEs0qNdI/AAAAAAAAApQ/1ND3-dW23Pc/s1600-h/Springsteen+Darkness.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311155814351386066" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUEEs0qNdI/AAAAAAAAApQ/1ND3-dW23Pc/s200/Springsteen+Darkness.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kto chce się dowiedzieć, dlaczego ten muzyk nosi prostą ksywkę The Boss powinien posłuchać tej płyty, nagranej po trzyletniej przerwie po przełomowym i superpopularnym albumie „Born To Run” z 1975 roku. Jest szorstka, twarda i autentyczna, jak proza Chucka Palahniuka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Dead Can Dance - Within The Realm Of Dying Sun, rok wyd. 1987&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUERr8iulI/AAAAAAAAApY/_LBUfflVJP4/s1600-h/DCD+Realm.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311156037454314066" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUERr8iulI/AAAAAAAAApY/_LBUfflVJP4/s200/DCD+Realm.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kiedy usłyszałem tę płytę po raz pierwszy przeżyłem szok. Okazało się bowiem, że nikomu nie znani Pani z Australii i Pan z Nowej Zelandii tworzą sobie we dwójkę muzykę niepodobną do niczego, co wcześniej słyszałem. Ani to rock w stylu cold wave, ani muzyka kameralna, ani symfoniczna a jednocześnie wszystko to słychać na tym niezwykłym albumie. „W królestwie zachodzącego słońca” to płyta szlachetna i chłodna jak brylant zaś natchniona wokaliza Lisy Gerrard i następująca po niej partia oboju w utworze &lt;em&gt;Persephone: A Gathering Of Flowers&lt;/em&gt; mogą służyć za wzorzec tego, jak stworzyć muzykę dramatyczną w nastroju bez popadania w patos, pretensjonalność i stylistykę soundtracku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;King Crimson - Larks’ Tongues In Aspic, rok wyd. 1973&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUEjFTF0yI/AAAAAAAAApg/_RudDqcf9m0/s1600-h/King+Crimson+Larks"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311156336317551394" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUEjFTF0yI/AAAAAAAAApg/_RudDqcf9m0/s200/King+Crimson+Larks%27.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;King Crimson od powstania w roku 1969 uchodził za zespół awangardowy, niestrudzenie wytyczający nowe kierunki w muzyce, zawsze o kilka kroków przed konkurencją. Opinia ta jest nie do końca słuszna, kto chce posłuchać naprawdę zakręconego awangardowego rocka niech sięgnie po płyty zapomnianego dziś Gentle Giant, ale odwagi i muzycznej wyobraźni Robertowi Frippowi i kolegom odmówić nie sposób. Larks’ został nagrany w doborowym składzie zaś piękny głos Johna Wettona udźwignął trudne do zaśpiewania ballady &lt;em&gt;Book Of Saturday&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Exiles&lt;/em&gt;. Jednak większość płyty to niezwykła muzyka instrumentalna na pograniczu klimatów typu „warszawskiej jesieni” i jazz-rocka. I w odróżnieniu od „warszawskiej jesieni” tego, co nagrali w 1973 roku Crimsoni, da się słuchać. Przynajmniej ja słucham od wielu lat. Larks’ to płyta ostra, chwilami niemal metalowa, w wielu miejscach zdradzająca fascynację dorobkiem jednego z nielicznych wielkich kompozytorów XX wieku, Beli Bartoka. Odkąd pamiętam, mam kłopoty ze słuchaniem tego albumu w domu. Kiedyś mama, dziś żona żądają abym natychmiast TO wyłączył. A przecież solówki na elektrycznych skrzypcach są takie fajne.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Tom Waits - Frank’s Wild Years, rok wyd. 1987&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUEthYd3mI/AAAAAAAAApo/krLtvNkXRRc/s1600-h/Tom-Waits-Franks-Wild-Years.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311156515654983266" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 190px; CURSOR: hand; HEIGHT: 200px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUEthYd3mI/AAAAAAAAApo/krLtvNkXRRc/s200/Tom-Waits-Franks-Wild-Years.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zwariowany, genialny miks stylistyki niemieckiego kabaretu, jazzu granego w zadymionych piwnicach, klimatu podwórkowych orkiestr, miejskiego folku, pijackiego patosu (&lt;em&gt;well it was a train that took me away from here but a train can't bring me home&lt;/em&gt;) i subtelnej liryki. &lt;em&gt;I'll Be Gone&lt;/em&gt; czyli piosenka "z kogutem" należy dziś do ulubionych piosenek moich córek. Kilka piosenek z tej płyty udanie spolszczył i zaśpiewał Kazik Staszewski. „Dzikie lata Franka” to Waits w pigułce, dobra płyta do zaznajomienia się z dorobkiem tego największego żyjącego muzyka Ameryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;The Doors - Absolutely Live, rok wyd. 1970&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUFEaMgvgI/AAAAAAAAApw/Ra2K9msu80g/s1600-h/Doors_-_Absolutly_Live_Front.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311156908862782978" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; CURSOR: hand; HEIGHT: 189px" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUFEaMgvgI/AAAAAAAAApw/Ra2K9msu80g/s200/Doors_-_Absolutly_Live_Front.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Płyta – ostrzeżenie i przynajmniej dla mnie znak końca długoletniego romansu z muzyką tej wielkiej kapeli. Od zawsze istniały dwa oblicza Doorsów, to wygładzone w studiu i koncertowe, chropowate i brutalne, niepodobne do niczego, co oferowały w tamtych czasach dzieci-kwiaty z Zachodniego Wybrzeża. Energia „drzwi” na scenie przebijała wszystkie wyczyny współczesnych metalowców będąc dowodem na to, że w pewnych sytuacjach granica między rockiem a szamanizmem zaciera się. Pełen rozpaczy okrzyk Jima Morrisona: "&lt;em&gt;you cannot petition the Lord with prayer"&lt;/em&gt; na początku suity &lt;em&gt;Celebration Of The Lizard&lt;/em&gt; stał się kiedyś dla mnie dzwonkiem alarmowym mówiącym „czas wracać z tej podróży”. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3750260733674649746?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3750260733674649746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3750260733674649746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/03/siedem.html' title='Siedem'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SbUDzh8okUI/AAAAAAAAApI/che0FRje_1k/s72-c/genesis+foxtrot.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2067494062509805148</id><published>2009-03-04T10:08:00.002+01:00</published><updated>2009-03-04T11:31:06.835+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>κύρα δασκάλα - św. Filotea z Aten</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wśród świętych, których wymienia dzisiejszy menologion (kalendarz liturgiczny) znajduje się mniszka-męczennica Filotea Ateńska, której poświęcony jest dzisiejszy wpis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszła mniszka Filotea urodziła się jako jedyne, późne dziecko w bogatej ateńskiej rodzinie Angelosa i Syrigi Venizelosów w roku 1522. Po matce w jej żyłach płynęła krew bazyleusów z rodu Paleologów. Nadano jej imię Revoula. W wieku 12 lat wydano ją za mąż za jednego z ateńskich arystokratów Andreasa Cheilasa. Kolejne trzy lata okazały się koszmarem. Mąż Revouli miał bowiem skłonności do sadyzmu i często zdarzało mu się znęcać nad swoją żoną-dzieckiem. Kiedy po trzech latach nagle zmarł, Revoula powróciła do rodzinnego domu, utwierdzona w przekonaniu, że towarzyszące jej od dzieciństwa pragnienie życia monastycznego jest słuszne. Mimo to kolejne dziesięć lat musiała spędzić w rodzinnym domu, pomagając matce w zarządzaniu wielkim domem. Dopiero w roku 1547, kiedy Angelos i Syriga zmarli, Revoula Venizelos mogła poświęcić się służbie Bogu. Pomógł jej w tym ogromny majątek odziedziczony po rodzicach. Wkrótce ufundowała w centrum Aten monaster p.w. św. Apostoła Andrzeja, którego igumenią (przełożoną), już jako mniszka Filotea, została. Z czasem pojawiły się mniejsze fundacje w okolicach miasta i na kilku położonych niedaleko Aten wyspach. Jednym z ulubionych miejsc Filotei był mały monaster we wsi Patesia. W jaskini położonej w pobliżu monasteru mniszka Filotea potrafiła spędzać w samotności tygodnie, modląc się i poszcząc. Jednak obowiązki przełożonej dużego monasteru, wymagającej prawie ciągłego pobytu w Atenach, nie pozwalały jej na żywot pustelniczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budowa monasterów była pierwszym etapem dzieła św. Filotei. W dalszej kolejności powstały szpitale, domy opieki dla starców, którymi nie miał się kto zająć, sieć szkółek katechetycznych dla ateńskich dzieci – wtedy właśnie zaczęto nazywać świętą κύρα δασκάλα (Kira daskala, Panią Nauczycielką) - wreszcie przytułki dla ludzi, którzy musieli uciekać z greckiej prowincji nie chcąc przyjąć islamu i dla młodych kobiet, zagrożonych porwaniem do tureckich haremów. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309277782962621458" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 280px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Sa5YA4tcTBI/AAAAAAAAAn8/cnFWXxvGo3o/s400/Filotea+z+Aten.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie reżim turecki w Attyce był stosunkowo łagodny (zapewne trafiali się jacyś umiarkowanie życzliwi, łasi na łapówki lub po prostu leniwi paszowie) więc działalność św. Filotei mogła przez kilkanaście rozwijać się bez większych przeszkód. Jednak z czasem Turcy zaczęli się niepokoić aktywnością niestrudzonej ateńskiej igumenii. Kilkakrotnie wtrącano ją do więzienia, bito i grożono śmiercią za to, że wykupuje kobiety z tureckiej niewoli. Do ostatecznej konfrontacji doszło pod koniec lat 80 szesnastego wieku, kiedy wśród otomańskich wielmożów zapanowała moda na zabieranie młodych mniszek do haremów. Igumenia Filotea nie ulękła się tureckich gróźb i kilkakrotnie stanowczo odmówiła spełnienia żądań paszów. Jakiś czas później, podczas nocnego czuwania w wigilię św. Dionizego do cerkwi ukochanego przez Filoteę monasteru w Patesii wdarła się banda Turków, którzy wywlekli na zewnątrz sędziwą igumenię i dotkliwie ją pobili. Kilka dni później, 19 lutego 1589 św. Filotea zmarła z powodu obrażeń, pozostawiając w smutku całe Ateny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konstantynopolitański patriarcha Mateusz II kanonizował ją w roku 1596, jednakże w obawie przed Turkami w akcie kanonizacyjnym nie nadano wtedy świętej tytułu „męczennicy”, lecz „sprawiedliwej”. Nienaruszone relikwie św. Filotei spoczywają obecnie w ateńskiej katedrze prawosławnej. Nieopodal, w bocznej uliczce stoi po dziś dzień monaster św. Andrzeja. Monaster w Patesii mieści obecnie mały szpital i hospicjum. Św. Filotea jest wraz ze św. Dionizym Areopagitą patronką greckiej stolicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2067494062509805148?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2067494062509805148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2067494062509805148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/03/sw-filotea-z-aten.html' title='κύρα δασκάλα - św. Filotea z Aten'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Sa5YA4tcTBI/AAAAAAAAAn8/cnFWXxvGo3o/s72-c/Filotea+z+Aten.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5348892010796166956</id><published>2009-03-03T08:53:00.001+01:00</published><updated>2009-03-03T09:06:22.398+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Cicha hekatomba współczesności</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kiedy rozpatrujemy wtargnięcie bólu w sferę rozrodczości, to nie wolno nam także zapominać o ataku na nienarodzonych, który bez wątpienia najwyraźniej obnaża bestialski charakter indywidualistycznej epoki. Duch wszakże, którego całkowity brak zdolności rozróżniania objawia się w pomyleniu wojny z mordem albo przestępstwa z chorobą, musi w walce o przestrzeń życiową wybrać  t e n  rodzaj zabijania, który jest najbezpieczniejszy i najnędzniejszy. Adwokaci widzą tylko cierpienia oskarżycieli, ale nie bezbronnych i milczących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Z eseju Ernsta Jüngera&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; O bólu (&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Literatura na świecie nr 9(182)/1986&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5348892010796166956?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5348892010796166956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5348892010796166956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/03/cicha-hekatomba-wspoczesnosci.html' title='Cicha hekatomba współczesności'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2902731052683927064</id><published>2009-03-02T10:23:00.003+01:00</published><updated>2009-03-02T10:25:59.197+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Czas błogosławionych porażek</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Saulw1R02uI/AAAAAAAAAn0/mx3r25uz5oU/s1600-h/Modlitwa.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308518844140411618" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Saulw1R02uI/AAAAAAAAAn0/mx3r25uz5oU/s400/Modlitwa.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Może kiedyś napiszę, dlaczego na chrześcijańskim Wschodzie Wielki Post jest o dwa dni dłuższy i zaczyna się w poniedziałek, ale na razie krótki komunikat: Wielki Post uważam za rozpoczęty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc wstecz stwierdzam, że wartość wszelkich wielkopostnych postanowień i wyrzeczeń jest w gruncie rzeczy niewielka. Najcenniejsze lekcje, jakie otrzymujemy w tym czasie biorą się właśnie z doznanych upadków, większych i mniejszych niedociągnięć, niedotrzymanych postanowień – &lt;em&gt;moc w słabości się doskonali&lt;/em&gt;. Bowiem post jest zwyczajnie ciężki i pokazuje nam, że droga, którą usiłujemy albo nam się wydaje, że usiłujemy kroczyć, jest wąska, ciernista i wiedzie przez niegościnne terytorium Krainy Smoków (kto słuchał Armii, ten wie o co chodzi). Wszystkim Gościom i Czytelnikom życzę, żeby ten post przyniósł im przynajmniej jedna taką błogosławioną porażkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na zachętę zawsze aktualne słowa św. Pawła:&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#003300;"&gt;&lt;strong&gt;A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe. Mocą bowiem łaski, jaka została mi dana, mówię każdemu z was: Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo - według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2902731052683927064?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2902731052683927064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2902731052683927064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/03/czas-bogosawionych-porazek.html' title='Czas błogosławionych porażek'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/Saulw1R02uI/AAAAAAAAAn0/mx3r25uz5oU/s72-c/Modlitwa.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6935227269356271618</id><published>2009-02-25T09:53:00.003+01:00</published><updated>2009-02-25T09:59:30.096+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Argyros wychodzi z cienia</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SaUHsZ48MtI/AAAAAAAAAns/SQ2aT4W_b6E/s1600-h/NF-0309.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306656195371348690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 141px; CURSOR: hand; HEIGHT: 201px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SaUHsZ48MtI/AAAAAAAAAns/SQ2aT4W_b6E/s400/NF-0309.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kto jest odważny i chce mu się wydać 10 złotych, może zakupić marcowy numer &lt;a href="http://www.fantastyka.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;"Nowej Fantastyki"&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Znajdzie w nim m.in. &lt;a href="http://www.fantastyka.pl/index.php?go=op_polskie"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;moje opowiadanie „Skała Fotisa”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Dowiecie się z niego, dlaczego w kontaktach z mieszkańcami morza należy zachowywać skrajną ostrożność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadań o Kyriakosie Argyrosie, bizantyjskim patrycjuszu z czasów &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksy_I_Komnen"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Aleksego I Komnena&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;  jest więcej, mam nadzieję, że z czasem światło dzienne ujrzą kolejne epizody z życia tej ciekawej, choć dziś już nieco zapomnianej postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6935227269356271618?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6935227269356271618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6935227269356271618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/argyros-wychodzi-z-cienia.html' title='Argyros wychodzi z cienia'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SaUHsZ48MtI/AAAAAAAAAns/SQ2aT4W_b6E/s72-c/NF-0309.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7030612773042343883</id><published>2009-02-22T21:12:00.005+01:00</published><updated>2009-02-22T21:25:27.057+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>To, co najlepsze niecho zostanie w rodzinie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polemika &lt;a href="http://filipmemches.salon24.pl/387623.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Filipa Memchesa z tekstem Adama Szostkiewicza&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; doczekała się wczoraj komentarza w internetowym &lt;a href="http://www.dziennik.twardoch.pl/?p=263"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;dzienniku Szczepana Twardocha&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Odpowiedzi od Szostkiewicza nikt nie oczekiwał, za to być może mamy początek ciekawej, "wewnątrz-czwórkowej" dyskusji. Obydwa teksty trzeba przeczytać, przemyśleć i wyciagnąć wnioski. Mój jest taki, że każdy Autor pisze o nieco innych rzeczach, ale z wtrącaniem swoich trzech groszy poczekam do ukazania się odpowiedzi Filipa w Szczepanowym dzienniku. W międzyczasie zachęcam do lektury.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7030612773042343883?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7030612773042343883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7030612773042343883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/to-co-najlepsze-niecho-zostanie-w.html' title='To, co najlepsze niecho zostanie w rodzinie'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3053898832906565996</id><published>2009-02-17T10:01:00.003+01:00</published><updated>2009-02-17T10:09:44.585+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turcja'/><title type='text'>Hüzün</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZp9HxsqJsI/AAAAAAAAAnE/BCYVuKzrXQ4/s1600-h/Stary+StambuÅ.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5303689083735385794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 276px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZp9HxsqJsI/AAAAAAAAAnE/BCYVuKzrXQ4/s400/Stary+Stambu%C5%82.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Do napisania paru słów o &lt;em&gt;hüzün&lt;/em&gt; zbierałem się od jakiegoś czasu a tymczasem ubiegł mnie na swoim blogu &lt;a href="http://xpictianoc.blogspot.com/2009/02/huzun.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Xpictianoc&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; ciekawym wpisem o swojej lekturze książki Orhana Pamuka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że moja przygoda z opasłym tomem wspomnień tureckiego noblisty była inna niż Xpictianoca. Nie tyle czytałem te książkę, co przez nią mozolnie brnąłem. Bo „&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Stambuł. Wspomnienia i miasto&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;” to dziwna i trudna książka, chaotyczna i hermetyczna, obca jak obcy są dla mnie współcześni zeuropeizowani Turcy. Większa część wspomnień pisarza o jego nudnej rodzinie i jego duchowy ekshibicjonizm niespecjalnie mnie zainteresowały. Ale jest w tej książce jeden rozdział, zatytułowany „Hüzün”, co w języku tureckim oznacza… No właśnie nie wiadomo do końca co, bo, jak wyjaśnia Pamuk, pojawiające się w słownikach „melancholia” czy „smutek” bynajmniej nie wyczerpują znaczenia tego słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest &lt;em&gt;hüzün&lt;/em&gt; trudnym do zdefiniowania stambulskim &lt;em&gt;genius loci&lt;/em&gt;. Nie jest to ani opisany przez Levi-Straussa smutek tropików ani wyrosła na gruncie zachodniego indywidualizmu melancholia ale raczej lokalny sposób życia i widzenia świata, wspólne duchowe doświadczenie mieszkańców starego ogromnego miasta przygniecionego ciężarem chwały dwóch upadłych imperiów. Ten rozdział „Stambułu”, prawdziwy &lt;em&gt;tour de force&lt;/em&gt; pisarza, więcej powie o tureckiej duszy niż niejedna opasła kniga. &lt;em&gt;Hüzün&lt;/em&gt; nie da się zrozumieć, trzeba go posmakować, poczuć, ujrzeć. Trzeba &lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;patrzeć na marynarzy, którzy z wiadrami w dłoniach zerkają w biało-czarne telewizory, powoli szykując się do snu na swoich łajbach… na osłonięte kobiety z reklamówkami w dłoniach, czekające w milczeniu na autobus, który nie nadjeżdża… na tłumy, które zimowym zmierzchem chcą zdążyć na prom… usłyszeć we mgle syreny statków i dostrzec ruiny bizantyjskich wież obronnych&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;. Trzeba &lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;ujrzeć targowiska, które pustoszeją wieczorem, niszczejące siedziby derwiszów… stuletnie rezydencje nawet w największy mróz ogrzewane tylko przez jeden komin… poczuć przejmujące zimno bibliotecznych sal i zapach ludzkich oddechów w kinach porno, które kiedyś były eleganckimi, pełnymi ozdób, złoceń i sztukaterii przybytkami X muzy, a teraz chyłkiem opuszczają je zawstydzeni mężczyźni…&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; Trzeba &lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;umieć patrzeć… na mężczyzn, zbierających się w ciepłe dni, kiedy od morza wieje lodos… na młode kobiety stojące w kolejce po tańsze mięso… na cmentarze, wyglądające jak bramy do innego świata i ich cyprysowe aleje…&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; Trzeba myśleć &lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;o dzieciach, które z książek historycznych dowiadują się o triumfach imperium osmańskiego i wieczorami są policzkowane przez rodziców… o naziemnych kładkach, których każdy schodek uszkodzony jest w inny sposób; o człowieku, który od czterdziestu lat w tym samym miejscu sprzedaje stambulskie pocztówki…&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruiny, smutek i morze. Czy taki naprawdę jest Stambuł, czy taka jest dusza tego miasta? Trudno nie wierzyć takiemu czarodziejowi słowa jak Orhan Pamuk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3053898832906565996?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3053898832906565996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3053898832906565996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/huzun.html' title='Hüzün'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZp9HxsqJsI/AAAAAAAAAnE/BCYVuKzrXQ4/s72-c/Stary+Stambu%C5%82.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4007882420405536981</id><published>2009-02-10T14:40:00.003+01:00</published><updated>2009-02-10T14:43:44.087+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><title type='text'>Aleossohozi?</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZGEK6j8h4I/AAAAAAAAAm8/GcgNN5Edh7A/s1600-h/Ortho-Cube.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301163559445366658" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 360px; CURSOR: hand; HEIGHT: 360px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZGEK6j8h4I/AAAAAAAAAm8/GcgNN5Edh7A/s400/Ortho-Cube.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Takie coś można zakupić u największego amerykańskiego dostawcy prawosławnej literatury i dewocjonaliów, firmy Light &amp;amp; Life.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZGD-tVbeLI/AAAAAAAAAm0/OyuacO6skuw/s1600-h/Ortho-Cube.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4007882420405536981?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4007882420405536981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4007882420405536981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/aleossohozi.html' title='Aleossohozi?'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZGEK6j8h4I/AAAAAAAAAm8/GcgNN5Edh7A/s72-c/Ortho-Cube.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4951076424437160703</id><published>2009-02-10T10:45:00.002+01:00</published><updated>2009-02-10T10:49:56.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dźwięki'/><title type='text'>1972</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jednym z sympatyczniejszych przejawów &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Anomia_(stan_spoÅeczny)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;anomii&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, o której ciekawie &lt;a href="http://www.dziennik.twardoch.pl/?p=258"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;pisał ostatnio&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; Szczepan Twardoch są towarzyszące jej dynamiczne przemiany w sztuce. Artyści porzucają stare formy bądź przemieniają je w coś zupełnie nowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście różnie z jakością tych przewrotów i zmian bywa. Rewolucyjny Beethoven położył fundament pod znaczną część muzyki dziewiętnastowiecznej, której niemal &lt;em&gt;en masse&lt;/em&gt; nie da się słuchać. Tę muzykę recenzent muzyczny Antoni Piekut (kto czytał w latach 80 pismo „Non Stop” ten faceta pamięta) słusznie określił jako „czterdzieści minut pitolenia, pod koniec którego zmęczony i uśpiony słuchacz dobudzany jest waleniem w kotły i talerze”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZFNDjncq3I/AAAAAAAAAms/dG8NfVb5pw0/s1600-h/Minstrelle.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301102959887428466" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 110px; CURSOR: hand; HEIGHT: 244px" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZFNDjncq3I/AAAAAAAAAms/dG8NfVb5pw0/s400/Minstrelle.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ale eksplozja muzycznej inwencji na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy nasza kochana cywilizacja gorączkowo zdrapywała skromne resztki chrześcijańskiego makijażu, to zjawisko ze wszech miar miłe dla ucha. Jako człek wychowany na radiowych audycjach Piotra Kaczkowskiego mogę być nieobiektywny, ale… Weźmy tylko jeden rok: 1972. W tym roku ukazały się takie płyty jak „Made in Japan” i „Machine Head” Deep Purple. Yes, Genesis, Jethro Tull i ELP wydały klasyczne dla prog-rocka albumy „Close to the Edge”, „Foxtrot”, „Thick as a Brick” i „Picture At an Exhibition”, Wishbone Ash zaskoczył publikę subtelnym gitarowym „Argusem”, holenderski Focus wywalił genialne „Moving Waves” i niewiele słabszą „III”. Chick Corea i Joe Zawinul śmiało eksplorowali obszary jazz-rocka, wydając „Light as a Feather” i „I sing the Body Electric”. Neil Young udowodnił jak świetnie może brzmieć country w rockowej oprawie płytą „Harvest” zaś pionierzy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Americana_(muzyka)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;americany&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; z The Band wydali klasyczny koncertowy album „Rock of Ages”. Dorzućmy jeszcze świetne płyty wydane w tamtym roku przez Budgie, Steely Dan, Amon Dull, Can, Franka Zappę, Joni Mitchell, Urial Heep, Pink Floyd, Gentle Giant, J.J. Cale’a (to człowiek, z którego brutalnie zrzynał Mark Knopfler), Thin Lizzy, Sandy Denny, Caravan, T.Rex czy Marvina Gaye. Co dwa, trzy tygodnie album, który wywarł wielki wpływ na to, co działo się muzyce późniejszych dekad. Taki Złoty Wiek już się muzyce rockowej nie powtórzył. Tak więc nawet w czasach anomii życie potrafi być całkiem przyjemne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to Pan Studyta, znany z niechęci do koncertów rockowych, wybiera się dziś do Stodoły na koncert starych dziadków z Marillion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4951076424437160703?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4951076424437160703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4951076424437160703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/1972.html' title='1972'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SZFNDjncq3I/AAAAAAAAAms/dG8NfVb5pw0/s72-c/Minstrelle.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6208766827831103074</id><published>2009-02-03T11:44:00.002+01:00</published><updated>2009-02-03T11:46:11.190+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Varia'/><title type='text'>Nowe „Arcana”</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYggMyPh5AI/AAAAAAAAAmU/tSOIgscyLPc/s1600-h/Arcana_85.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5298520365618816002" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 175px; CURSOR: hand; HEIGHT: 236px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYggMyPh5AI/AAAAAAAAAmU/tSOIgscyLPc/s400/Arcana_85.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ukazał się nowy, 85 numer dwumiesięcznika „Arcana” a w nim m.in. poezja Roya Campbella, szkice o Josifie Brodskim i Ferdynandzie Goetlu, obszerny blok tekstów o nagrodzie literackiej im. Józefa Mackiewicza, kolejne odcinki przeglądu niemieckiego Tomasza Gabisia i wypisów z dziennika Szczepana Twardocha a także krótkie „Uwagi o życiu seksualnym w epoce cząstek elementarnych” mojego autorstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6208766827831103074?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6208766827831103074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6208766827831103074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/nowe-arcana.html' title='Nowe „Arcana”'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYggMyPh5AI/AAAAAAAAAmU/tSOIgscyLPc/s72-c/Arcana_85.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3623912443405647239</id><published>2009-02-03T10:21:00.002+01:00</published><updated>2009-02-03T10:26:59.531+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rodzina'/><title type='text'>Dziatwa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, że rodzeństwo bywa bardzo do siebie niepodobne wiedzieli już starożytni Papuasi. Co innego jednak wiedza teoretyczna, a co innego własna obserwacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja starsza córka, która pojawiała się tu kilka razy w ramach wpisów o „nocnych rozmowach”, jest typem marzyciela i wrażliwca. Jej styl bycia dobrze określa angielskie słowo &lt;em&gt;daydreaming&lt;/em&gt;. Sztuki gwałtownych, krótkotrwałych załamek uczył ją chyba sam kasztelan Mirmił. Nad wiek dobrze rysuje i przy całej swojej delikatności zdradza, o dziwo, predylekcję do ciężkiego grania (The Cult, Budgie, Mountain, Iron Maiden).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młodsza to jej przeciwieństwo, osóbka z twardym charakterem, z takich co wolą zaliczyć klapsa ale postawić na swoim niż posłuchać rodziców. Przypuszczam, że w przyszłości sprawi nam niejedną niespodziankę. Ma dobry słuch muzyczny, ale póki co jej talenty artystyczne skupiają się na polu poezji. Wymyśla bowiem moja młodsza dziecina upiorne &lt;em&gt;nursery rhymes&lt;/em&gt;. Dwie próbki jej twórczości zamieszczam dziś ku uciesze Gości i Czytelników. Pierwsza, zaimprowizowana w drodze z przedszkola do domu, po przedszkolnym przedstawieniu z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Posadzimy zaraz dziadka&lt;br /&gt;Na fotelu elektrycznym…&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;oraz nucona niedawno podczas zabawy klockami Lego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Raz dwa lewa&lt;br /&gt;Raz dwa lewa&lt;br /&gt;Idzie sobie zombi&lt;br /&gt;I piosenkę śpiewa&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3623912443405647239?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3623912443405647239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3623912443405647239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/dziatwa.html' title='Dziatwa'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-897904182223507484</id><published>2009-02-01T21:36:00.001+01:00</published><updated>2009-02-01T21:39:39.468+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>La mer</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYYIOF_Wt_I/AAAAAAAAAmM/XuEk3p--fHY/s1600-h/Murgen.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297931049867065330" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 230px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYYIOF_Wt_I/AAAAAAAAAmM/XuEk3p--fHY/s320/Murgen.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#000066;"&gt;Tak więc jestem znowu z moim starym przyjacielem morzem, jest ciągle nieskończone i piękne. Jest rzeczywiście naturalnym zjawiskiem, które może w najlepszy sposób służyć ludzkiej istocie. Jednakże otaczamy je niewystarczającym szacunkiem… Nie powinno się pozwalać na zanurzanie tych znużonych codziennością ciał, tych wszystkich ramion i nóg poruszających się w śmiesznym rytmie, co może tylko doprowadzić ryby do płaczu. W morzu powinny mieszkać tylko syreny, ale jak można by nakłonić te dystyngowane istoty, by wróciły do wód tylko po to, by znaleźć się w tak złym towarzystwie?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;[napisał Claude Debussy do Jacquesa Duranda]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-897904182223507484?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/897904182223507484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/897904182223507484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/02/la-mer.html' title='La mer'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYYIOF_Wt_I/AAAAAAAAAmM/XuEk3p--fHY/s72-c/Murgen.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4692449545341538986</id><published>2009-01-28T12:37:00.004+01:00</published><updated>2009-01-28T12:43:55.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><title type='text'>Metropolita Cyryl nowym patriarchą</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYBDnJoAtAI/AAAAAAAAAmE/7ncvbyRqzKI/s1600-h/Cyryl.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296307501665399810" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 230px; CURSOR: hand; HEIGHT: 230px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYBDnJoAtAI/AAAAAAAAAmE/7ncvbyRqzKI/s400/Cyryl.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgodnie z przewidywaniami &lt;a href="http://cerkiew.pl/index.php?id=66&amp;amp;tx_ttnews%5btt_news%5d=10288&amp;amp;tx_ttnews%5bbackPid%5d=1&amp;amp;cHash=091c7471f8"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;szesnastym Patriarchą Moskiewskim i Całej Rusi&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; został metropolita smoleński Cyryl, wybrany głosami zdecydowanej większości delegatów Soboru Lokalnego. Nowego zwierzchnika rosyjskiego prawosławia czekają niełatwe zadania: znalezienie złotego środka między skrzydłami cerkiewnych reformatorów i konserwatystów i normalizacja stosunków z patriarchatem Konstantynopola (choć tu, prawdę mówiąc, więcej zależy od patriarchy Bartłomieja). Przypuszczam też, że patriarcha, który przez dwadzieścia lat pełnił funkcję cerkiewnego „ministra spraw zagranicznych” będzie poświęcał więcej uwagi problemom ekumenizmu, co nie oznacza bynajmniej, że będzie to romantyczny i sentymentalny ekumenizm w stylu lat 1965-85, oczekiwałbym raczej ekumenicznego usztywnienia, może nawet opuszczenia przez Rosjan Światowej Rady Kościołów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z niedawnych wypowiedzi nowego patriarchy wynika, że jest on przeciwny &lt;a href="http://www.ekumenizm.pl/content/article/20081230164958932.htm"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;reformom liturgicznym&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, postulowanym przez część rosyjskich środowisk prawosławnych. Będąc zwolennikiem wspólnych inicjatyw prawosławno-katolickich w kwestiach społecznych i moralnych, wyklucza zarazem wszelkie &lt;a href="http://www.interfax-religion.com/?act=news&amp;amp;div=5605"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;kompromisy na płaszczyźnie dogmatycznej&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Zarys społeczno-ekonomicznych poglądów patriarchy Cyryla znaleźć można w tekście zamieszczonym na portalu &lt;a href="http://www.acton.org/publications/randl/metropolitan_kirill.php"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Instytutu Actona&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowemu patriarsze życzę błogosławieństwa Bożego i wytrwałości w dźwiganiu patriarszego krzyża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4692449545341538986?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4692449545341538986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4692449545341538986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/metropolita-cyryl-nowym-patriarcha.html' title='Metropolita Cyryl nowym patriarchą'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SYBDnJoAtAI/AAAAAAAAAmE/7ncvbyRqzKI/s72-c/Cyryl.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4384247793713861584</id><published>2009-01-27T11:26:00.002+01:00</published><updated>2009-01-27T14:53:51.678+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rumunia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Varia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='C.S.Lewis'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Symbologia'/><title type='text'>Varia 27-I-2009</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1.&lt;/strong&gt; Jeszcze o smokach i wężach. W jednej z moich ulubionych książek, zbiorowej biografii Inklingów pióra Humphreya Carpentera znajduje się niezwykła anegdota, którą C.S. Lewis opowiedział kiedyś Tolkienowi. Pewnego razu w pokoju profesorskim Magdalen College wywiązała się dyskusja o smokach, w której wziął udział stawiający wówczas pierwsze kroki w Oksfordzie Jack (dla niezorientowanych – tak nazywali Lewisa krewni i przyjaciele). Kiedy dyskusja dobiegła końca – swoją drogą to miłe, że wykładowcy akademiccy potrafili kiedyś rozmawiać o rzeczach ważnych - zgromadzeni w pokoju usłyszeli słowa „&lt;em&gt;Ja widziałem smoka&lt;/em&gt;”. Wypowiedział je F.E. Brightman, wybitny historyk liturgii, człowiek słynący z małomówności, który prawie nigdy nie odzywał się podczas odpoczynku w pokoju profesorskim. Ktoś zapytał Brightmana, gdzie widział smoka. "&lt;em&gt;Na Górze Oliwnej"&lt;/em&gt;, odparł liturgista i zamilkł. Ciekawe, co działo się dalej? Czy zadawano mu następne pytania? Czy zignorował pytających i pogrążył się w milczeniu, pykając fajkę? Wiadomo tylko, że Brightman aż do śmierci nie podjął tematu i nikt nie zdołał dowiedzieć się, co właściwie widział podczas pobytu w Jerozolimie (zakładam, że nie brał udziału w poświęceniu wody w dniu Teofanii). I właśnie tajemniczość wydaje mi się w całej tej historii najpiękniejsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.&lt;/strong&gt; Ostatnio sięgnąłem ponownie po „Pasterza dusz”, biografię &lt;a href="http://www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=675"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;archimandryty Cleopy Ilie&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, jednej z najważniejszych postaci rumuńskiego prawosławia w XX wieku. Zastanowiło mnie, jak wielu członków Legionu św. Michała Archanioła zdecydowało się po II wojnie na złożenie ślubów mniszych lub przyjęcie kapłaństwa. Nie pamiętam wszystkich wymienionych przez autora nazwisk, w końcu nie jest to ksiązka o &lt;em&gt;Legiunea Arhanghelul Mihail&lt;/em&gt;, tylko o świętym mnichu, ale było ich dużo. Na pewno do eks-legionistów, którzy wybrali te trudna drogę należał o. Marcu Petrescu, popularny duszpasterz, przez oprawców z Securitate nazywany fakirem, bo nigdy nie krzyczał na torturach. I o. Arsenie Papacioc, przed wojną, „w cywilu” znany prawnik i zarazem utalentowany rzeźbiarz. Żyje po dziś dzień, jest starcem – spowiednikiem braci w monasterze Techirghiol. Ale znalazłem tych wzmianek o eks-legionistach więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne nie ma jednej przyczyny, która skierowała wielu prominentnych legionistów na drogę prawdziwej służby Bogu. Ale jedna sprawa była tu chyba istotna. W gruncie rzeczy Legion św. Michała, mimo towarzyszącej mu religijno-mistycznej otoczki, nie różnił się zbytnio od innych europejskich radykalnych ruchów międzywojennych. Warto w tym kontekście pamiętać o tym, co pisał wtedy Cioran, najbardziej uzdolniony literacko z intelektualistów powiązanych z Legionem. Był on zdania, że Rumunia nie zaistniała nigdy jako rzeczywistość historyczna a przeznaczeniem Legionu jest poprowadzić ją ku jej historycznemu przeznaczeniu. Jako artysta słowa, Cioran nie posługiwał się terminem rewolucja, zastępując go ładniej brzmiącą „transfiguracją”. W pismach Ciorana z tamtych czasów pełno jest gniewu na tradycyjną rumuńskość, gościnność i serdeczność rumuńskiego chłopstwa, jego umiejętność godzenia się z cierpieniem. Wszystkie te cechy miały zostać zmiecione w procesie „transfiguracji”, z której zrodzić się miała Nowa Rumunia i Nowi Rumuni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może więc było tak, że upadek Legionu i późniejsze doświadczenia wojenne spowodowały, że legioniści zrozumieli, że nie trzeba „transfigurować” Rumunii i jej mieszkańców tylko siebie samych? Wydaje mi się, że tak właśnie było w przypadku tych, którzy zdecydowali się służyć Bogu w najtrudniejszych, powojennych czasach. Zapewne, na swój opaczny sposób, zrozumiał to też Cioran.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4384247793713861584?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4384247793713861584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4384247793713861584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/varia-27-i-2009.html' title='Varia 27-I-2009'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6017398877256903057</id><published>2009-01-23T10:42:00.000+01:00</published><updated>2009-01-23T10:43:33.803+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Plusy i minusy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kiedy życie ascetyczne i wyrzeczenia, które narzucił sobie chrześcijanin przekroczą ilość łaski, jaką otrzymał, w duszy pojawi się pustka. I ta pustka doprowadzi go do grzechu albo uczyni twardym, szorstkim i niemiłosiernym wobec braci. Człowiek roztropny wkłada więcej wysiłku w praktykowanie cnót pozytywnych niż negatywnych. Przykłady cnót pozytywnych to modlitwa, udział w nabożeństwie, kontemplacja, studiowanie Pisma, przyjmowanie Ciała i Krwi Chrystusa, miłość do Boga. To cnoty, których działanie skierowane jest ku Bogu. Cnoty negatywne zaś to post, wyrzeczenia, ubóstwo, wszelkiego rodzaju abstynencja i inne praktyki ascetyczne, wreszcie wszelkie reguły i zakazy typu „nie będziesz czynił tego i tego”, których działanie skierowane jest ku człowiekowi. Nazwa „negatywne” nie ma w tym przypadku charakteru pejoratywnego, gdyż cnoty te, równoważone cnotami pozytywnymi nadają równowagę życiu duchowemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z “&lt;em&gt;Tęsknoty za Rajem&lt;/em&gt;” Alexandra Kalomirosa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6017398877256903057?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6017398877256903057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6017398877256903057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/plusy-i-minusy.html' title='Plusy i minusy'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7277107587013191669</id><published>2009-01-20T16:00:00.005+01:00</published><updated>2009-01-21T10:30:39.776+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polityka'/><title type='text'>Trzym się, Jurek (List do człowieka zza morza)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;Drogi George,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłem napisać do Ciebie kilka słów na koniec Twojego panowania w Imperium Americanum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez osiem lat, podczas których stałeś na szczycie władzy w Imperium, nie miałeś, delikatnie mówiąc, dobrej prasy. Najbardziej zawiniła tu Twoja nieumiejętność poprawnego wysławiania się w języku angielskim (najwyraźniej Twój Ojciec nie zadbał o dobrą guwernantkę), która walnie przyczyniła się do umocnienia stereotypu głupawego, prostackiego, może wręcz nieco upośledzonego Amerykanina-kowboja. Pod tym względem Twój następca to prawdziwy antyczny retor. Nawet jeśli to, co mówi nie ma większego sensu, brzmi to wspaniale. Wróżę mu więc wielka karierę, choć nie wiem, jak ocenią go potomni, szczególnie czarnoskórzy, którzy już wkrótce rozczarują się, że czarny problem Ameryki nadal pozostaje problemem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież mam pisać o Tobie. Kiedy w styczniu 2001 roku zasiadłeś na waszyngtońskim tronie, nikt nie spodziewał się, że będzie to wielka prezydentura. W końcu na tronie umieścili Cię sędziowie Sądu Najwyższego &lt;em&gt;&lt;span style="FONT-FAMILY: Georgia"&gt;(&lt;s&gt;kto pierwszy porównał kiedyś ustrój Imperium Americanum do władzy sędziów w dawnym Izraelu?&lt;/s&gt;) &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;więc siłą rzeczy od samego początku z Twoją charyzmą było nienajlepiej. Dodajmy do tego cień Twojego ojca, imperatora George’a Starszego. Zapowiadałeś się naprawdę kiepsko, dla prawicy zbyt nieokreślony, dla lewicy może niezbyt groźny, ale jednak na tyle irytujący, by ją skonsolidować do walki o rząd dusz. Prezydent jednej kadencji? Marionetka? Łatwy cel dla zlewicowanych mediów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy Los albo Fortuna (a może oboje) zesłała Ci z nieba dwa ogniste podarunki, samoloty porwane przez islamskich terrorystów, które wbiły się w nowojorskie Kolosy Mamona, zabijając w kilka chwil trzy tysiące pracujących tam ludzi. I to ludzi nie byle jakich ale wolnych mieszkańców Nowego Jorku, Miasta Miast, Pępka Świata i Wielkiego Jabłka. Można powiedzieć, że tamtego dnia, 11 września 2001 roku, w dziewiątym miesiącu Twojego panowania, Fukuyama poniósł intelektualną śmierć – i słusznie, bo koniec historii należy pozostawić temu, kto jest jej prawdziwym Panem - a Huntington przekonał się, że starcie cywilizacji istnieje nie tylko na stronicach jego książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętasz, przysłałem Ci kiedyś parę książek napisanych przez niegłupich facetów z mojej strony oceanu. Nazywali się Hobbes, Schmitt i Strauss. Ten pierwszy urodził się tak dawno, że zmarł na długo przed przyjściem na świat twego prapradziadka. W swoim dziele „Lewiatan” twierdził, że państwo to zło konieczne, istniejące po to, aby ludzie, żyjący w stanie naturalnej wrogości, nie poprzegryzali sobie gardeł. Dlatego państwo nie powinno sobie zaprzątać głowy najwyższym dobrem (summum bonum) ale raczej skupić się na unikaniu najwyższego zła (summum malum), za które Hobbes uznawał gwałtowną śmierć. I choć żyjemy w warunkach zupełnie innych niż te, które inspirowały autora „Lewiatana” to nasza liberalna demokracja właśnie na tym minimalistycznym fundamencie unikania summum malum dziś się opiera. Smutne, ale tak nisko upadliśmy. A ten zamach to był dla większości z nas prawdziwy cios! Pamiętasz, nie tylko obywatele Imperium, ale prawie cały „świat zachodni” trząsł wtedy portkami. Okazało się bowiem, że to, co w świadomości ludu odurzonego opium etosu terapeutycznego uchodziło za pewnik: mianowicie uchronienie obywateli od gwałtownej śmierci, okazało się mrzonką. I to był problem, który trzeba było jakoś rozwiązać, ale rozwiązanie (dziwaczne niby-wojny w Afganistanie i Iraku) tylko zrodziło nowe problemy. Tak to bywa na przełomie epok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jeszcze do innych facetów, o których wspomniałem wcześniej. Dawno temu, jeszcze przed II Wojną Domową Białej Cywilizacji, młody Strauss spotkał się i rozmawiał z Carlem Schmittem. Podczas tej rozmowy, obracającej się głównie wokół dzieła Schmitta „Pojęcie polityki” Strauss wskazał na fakt, że choć liberalna demokracja może mieć swój aksjologiczny fundament w postaci unikania summum malum, jednakże jest niemożliwością, aby mogła długo się na nim utrzymać. Bowiem z chwilą, kiedy liberalna demokracja zostaje zaatakowana i musi się bronić, nie jest ona w stanie zapewnić tego, co obiecuje. A wtedy trzeba czegoś „wyższego”, aby zagrzać obywateli do boju, który przecież niesie ze sobą ryzyko gwałtownej śmierci. Schmitt przytomnie stwierdził wtedy (a mówił to jakieś siedemdziesiąt lat temu z okładem), że na Zachodzie wiek rzeczy „wyższych” przeminął dawno temu. W istocie prawie wszystko, co ci dwaj napisali obracało się wokół pytania, czym mamy te rzeczy zastąpić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Ty nie byłeś filozofem polityki tylko politykiem i dlatego musiałeś coś zrobić. Lud domagał się akcji, nowy izolacjonizm nie wchodził w grę, zresztą po prawdzie nigdy nie leżał on w naturze Amerykanów. No i coś zrobiłeś, na dobre i na złe, postawiłeś na nową doktrynę bezpieczeństwa i wojnę z terrorem. Miałeś ogromne środki militarne i finansowe, o kryzysie nikomu się wtedy nie śniło a budżet po imperatorze Billu był bardzo tłusty. Ale obywatele – pamiętaj o słowach Straussa! – choć pragnęli bezpieczeństwa i domagali się czynu, nie chcieli za nie płacić. Zabrania się umierać na wojnie! Te kilkaset trupów to za dużo! Darmowe lunche istnieją! Dlatego Imperium znalazło się w stanie politycznej paranoi, ale to nie była twoja wina, raczej historii, która po chwili przerwy, jaka zafundowała sobie po upadku Sowiecji, nieoczekiwanie nabrała rozpędu. Niełatwo jest dopędzić rozpędzoną historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że Twoja prezydentura była dla Imperium najważniejsza od czasów, ja wiem, może nawet Roosevelta? Historia weszła w ostry zakręt, miraż jednobiegunowego świata zarządzanego znad Potomaku prysł ostatecznie, pojęcie koncertu mocarstw wraca do politycznego języka a skutki tego, co Ameryka pod Twoim przewodnictwem zrobiła u siebie w domu i na świecie od 2001 roku będziemy jeszcze odczuwali przez kilka dziesięcioleci. Nie wiem, jak historia oceni Twoją prezydenturę, ja jednak mówię Ci „Trzym się, Jurek, jak na czasy, w których przyszło ci rządzić, poradziłeś sobie nienajgorzej a lepiej i tak nie mogłeś”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam i ślę wyrazy szacunku,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Arseniusz Studziewski&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Profesor Emeritus&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kolegium św. Symeona Nowego Teologa&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Chania – Warszawa – Hajnówka&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;PS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, kiedy będziesz miał więcej czasu, sięgnij po Whitmana, Longfellowa, Emersona i Thoreau (Poego chyba znasz, wszyscy go czytali, nie?). Z żyjących najlepsi będzą Cormac McCarthy i Gene Wolfe. Zobaczysz, jak pięknie można posługiwać się językiem angielskim. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7277107587013191669?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7277107587013191669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7277107587013191669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/trzym-si-jurek-list-do-czowieka-zza.html' title='Trzym się, Jurek (List do człowieka zza morza)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4054986884000972298</id><published>2009-01-20T11:54:00.005+01:00</published><updated>2009-01-20T12:08:36.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Symbologia'/><title type='text'>Skruszyłeś głowy węży…</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SXWuMvdBW4I/AAAAAAAAAlQ/YjQ0xT4dA4Y/s1600-h/Epifania.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293328470963739522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 282px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SXWuMvdBW4I/AAAAAAAAAlQ/YjQ0xT4dA4Y/s400/Epifania.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj w Kościele prawosławnym obchodziliśmy święto Teofanii – Chrztu Pańskiego - Epifanii, jedną z najstarszych i najważniejszych uroczystości chrześcijańskich. Dwie Ewangelie rozpoczynają się od opisu narodzin Jezusa, dwie pozostałe od Jego chrztu. „W swoich narodzinach Syn Boży objawił się światu w sposób utajony, zaś w chrzcie objawił się w całej pełni” pisze św. Hieronim. Przez długi czas Boże Narodzenie i Objawienie stanowiły jedno święto (tak jest po dziś dzień u Ormian), dlatego schemat liturgiczny wigilii tych świąt jest na Wschodzie identyczny i różni się od wigilii pozostałych wielkich świąt cyklu rocznego. Są to też dni ścisłego (absolutnego) postu, chyba, że wigilia wypadnie w niedzielę. W chrześcijańskiej starożytności wigilię Objawienia nazywano Świętem Świateł. Przy blasku setek świec udzielano wieczorem tego dnia chrztu - po grecku niekiedy nazywanego oświeceniem - katechumenom. Jedna z najpiękniejszych starochrześcijańskich homilii chrzcielnych to „Mowa na Święto Świateł” św. Grzegorza Teologa. Chrzest Pański jako początek publicznej działalności Jezusa jest Jego objawieniem – Epifanią, ale przede wszystkim jest Teofanią, pierwszym objawieniem Boga-Trójcy:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie (Mk 1,9-11)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chrzest Pański należy do tych wielkich świąt, które wyróżnia bardzo mocny związek z Paschą, największym aktem zbawczym Boga. Podobnie jak w Wielką Sobotę, w wigilię Teofanii czyta się w cerkwi trzynaście paremii zaczerpniętych ze Starego Testamentu. Święto Teofanii nawiązuje też do związanej z Wielką Sobotą tajemnicy zstąpienia Mesjasza do Hadesu/Szeolu, co dobrze ilustruje ikona święta. Obrazem Hadesu na świątecznej ikonie są wody Jordanu i dlatego zazwyczaj maluje się je w ciemnych kolorach. Jeden z Ojców Kościoła pisze o tych wodach w niezwykły sposób: Janowy chrzest pokuty tysięcy ludzi spowodował, że wody te stały się niejako rezerwuarem ludzkiego grzechu, wodami ociężałymi i martwymi. I oto Jezus, zanurzając się w tych wodach wynurza się z nich przyobleczony nie w grzech, gdyż jest bezgrzeszny, lecz w dziedzictwo upadłej ludzkości, czyli śmierć. Publiczna działalność Zbawiciela zaczyna się od dobrowolnego przyjęcia śmierci. To zanurzenie w śmierć jest nie tylko prototypem i ustanowieniem sakramentu chrześcijańskiego chrztu, ale dotyczy całości Bożego stworzenia. W pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju Bóg – Duch Boży, unosi się nad wodami. Te pierwsze „wody”, o których mówi Księga to &lt;em&gt;tohu wabohu&lt;/em&gt;, &lt;strong&gt;תוֹהוּ־וַבוֹהוּ&lt;/strong&gt;, bezład i pustka, pierwotna nicość. To ta sama pustka, na skraju której znajduje się Dzieciątko – Przedwieczny Bóg na ikonie Bożego Narodzenia. Jak pisze św. Bazyli Wielki, Duch nie tylko unosił się nad wodami, lecz również uświadamiał im możność zrodzenia życia, przemieniał bezkształtną &lt;em&gt;materia prima&lt;/em&gt; w życiodajny żywioł. Rozdzielenie wody przez uczynienie sklepienia nad wodami a następnie wyzwolenie suchego lądu z wody (Rdz 1,6-9) to pierwszy etap stworzenia naszego świata.&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W tekstach liturgicznych święta kilkakrotnie pojawia się motyw oczyszczenia wody z zamieszkujących ją „węży” (&lt;em&gt;drakoi&lt;/em&gt; z greckiego oryginału to mityczne bestie, które mogą mieć postać olbrzymich węży, ale też latających czy pływających gadów, do ich grona zaliczano też słynną Chimerę). Bunt niektórych mocy anielskich a potem upadek pierwszych ludzi spowodowały pęknięcie w doskonałym gmachu pierwotnego stworzenia a ich skutki ogarnęły całą naturę (zob. Rz 8,20-21). Posługując się symbolicznym językiem liturgii: odtąd wody stały się „siedliskiem węży”. Zanurzenie Jezusa w Jordanie i wzięcie na siebie brzemienia śmierci jest jakby powtórnym stworzeniem świata we wcielonym Zbawicielu, przywróceniem światu wewnętrznego porządku, otwarciem go na przebóstwiające energie Boże. I dlatego Teofania ma podwójny wymiar: zwiastuje zbawienie człowieka przez chrzest i życie w objawionym Bogu a poprzez człowieka przynosi odnowienie całego kosmosu, który nosi na sobie piętno ludzkiego grzechu. Dzięki Teofanii to, co Bóg stworzył na początku, znów staje się „bardzo dobre”.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W wigilię tego święta oraz w samo święto Kościół prawosławny dokonuje obrzędu &lt;a href="http://liturgia.cerkiew.pl/euch/rok/teofania_woda.pdf"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Hagiasmy czyli wielkiego poświęcenia wody&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Tą wodą święci się domy i pije się ją w ciągu roku w chwilach choroby, podejmowania ważnych decyzji, albo wtedy, kiedy nie można być na nabożeństwie. Rytuał Hagiasmy pokazuje, że przyjęta z czasem liczba siedmiu sakramentów, na Wschodzie nieustalona jeszcze w XV wieku, jest w dużej mierze umowna (swoją drogą, mam na temat tej siódemki pewną teorię, którą postaram się kiedyś tu przedstawić). Kto był choć raz na święcie Jordanu, kto uczestniczył w tej wielkiej modlitwie Kościoła, ten zrozumie, dlaczego tak twierdzę. Chrystus nie ustanowił sakramentów, jako odrębnej, nadprzyrodzonej rzeczywistości, Chrystus ustanowił swój Kościół. Sakrament, w języku greckim mysterion, ujawnia ukrytą czyli prawdziwą naturę rzeczywistości, w której działa Bóg. Każde działanie, w którym na prośbę swojego Kościoła Bóg zsyła łaskę, jest działaniem sakramentalnym. Jeżeli Hagiasma nie jest sakramentem, to czym jest? Wszelkie podziały na sakramenty i sakramentalia bledną w obliczu faktu, że całe liturgiczne działanie Kościoła ma charakter sakramentalny. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293330470291399170" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 255px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SXWwBHh4YgI/AAAAAAAAAlY/95PIZm9Jw-w/s320/Epifania2.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4054986884000972298?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4054986884000972298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4054986884000972298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/skruszye-gowy-wy.html' title='Skruszyłeś głowy węży…'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SXWuMvdBW4I/AAAAAAAAAlQ/YjQ0xT4dA4Y/s72-c/Epifania.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3948657524231827087</id><published>2009-01-14T17:07:00.002+01:00</published><updated>2009-01-14T17:09:41.185+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Vox patrum</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;"Bóg jest dobry, beznamiętny (tj. pozbawiony namiętności) i niezmienny. Jeśli kto zatem, uznając za prawdziwe i rozsądne stwierdzenie, że Bóg jest niezmienny, dziwi się jednakże, jak On – będąc takim – cieszy się z powodu dobrych, od złych odwraca, na grzeszników gniewa, a kiedy okazują skruchę obdarza ich miłosierdziem, to na trzeba odpowiedzieć, że Bóg ani się raduje, ani gniewa, gdyż zarówno radość jak i gniew są to namiętności. Niemądrze jest myśleć, że Boskości może być gorzej lub lepiej z powodu spraw ludzkich. Bóg jest dobry i czyni tylko dobrze, i krzywdy nikomu nie czyni, pozostając zawsze taki sam. My zaś, ludzie, kiedy czynimy dobro upodabniając się do Boga, stajemy się z Nim złączeni, kiedy zaś czynimy zło, stajemy się do Niego niepodobni i oddalamy się od niego… I nie znaczy to, że gniewa się On na nas, lecz że nasze grzechy nie pozwalają Bogu oświecić nas i skazują nas na męki zadawane przez demony. I jeśli, przez modlitwę i dobre czyny uzyskujemy odpuszczenie grzechów, to nie znaczy to, że Boga zmieniliśmy i uczyniliśmy go nam przychylnym, lecz że przez takie działania i zwrócenie się ku Bogu uleczyliśmy się z żyjącego w nas zła i znów możemy kosztować Jego dobroci. Tak więc twierdzić, że Bóg odwraca się od złych to jakby mówić, że Słońce chowa się przed ślepymi."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Św. Antoni Wielki, Pouczenie 150&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SW4N9jLAwEI/AAAAAAAAAkY/sPIw11cAG94/s1600-h/AgAn.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 245px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SW4N9jLAwEI/AAAAAAAAAkY/sPIw11cAG94/s320/AgAn.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291181963271520322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3948657524231827087?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3948657524231827087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3948657524231827087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/vox-patrum_14.html' title='Vox patrum'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SW4N9jLAwEI/AAAAAAAAAkY/sPIw11cAG94/s72-c/AgAn.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1133814558773476331</id><published>2009-01-13T21:52:00.004+01:00</published><updated>2009-01-14T09:48:38.646+01:00</updated><title type='text'>Paliłem? Nie paliłem? I czy się zaciągałem?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwugłos z portalu &lt;a style="color: rgb(102, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://cerkiew.pl/"&gt;cerkiew.pl&lt;/a&gt; &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;na temat &lt;a style="font-weight: bold; color: rgb(102, 0, 0);" href="http://www.rp.pl/artykul/2,247370_Przeszlosc_arcybiskupa_Saw%20y.html"&gt;dzisiejszej publikacji "Rzeczpospolitej" o współpracy metropolity Sawy z UB&lt;/a&gt; &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;i towarzyszącego jej &lt;a style="color: rgb(102, 0, 0); font-weight: bold;" href="http://www.rp.pl/artykul/55271,247382_Trzeba_b%20ylo_isc_na_kompromisy__by_ocalic_Cerkiew_.html"&gt;wywiadu z metropolitą&lt;/a&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 153); font-style: italic;"&gt;Ja jestem zdruzgotany tym, co przeczytałem w dzisiejszej Rzeczpospolitej. Metropolita dla dobra Cerkwi powinien przejść w stan spoczynku. Jak pozostałych 5 arcybiskupów zamierza pokajać się za zdradę Cerkwi to moje pytanie do Św. Soboru. Nie można złem dobra czynić, czyż nie tak uczy Ewangelia? To za jakieś bzdury srogo karze się /xxxxxx/ a tu .... . Ja jestem w szoku, jako wierny czuję zdruzgotany. Powinniśmy teraz nieustannie modlić się o naszą Cerkiew, o nowych dobrych biskupów, gotowych do złożenia ofiary za Chrystusa i za Cerkiew w obliczu zagrożenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p style="font-style: italic;"&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; font-style: italic;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify; font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify; font-style: italic;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify; font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify; font-style: italic;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify; color: rgb(0, 51, 0); font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;A ja zachęcam do rozwagi. Przypominam o dramatacie byłej posłanki Zyty Gilowskiej i obecnego ambasadora RP na Słowacji - Andrzeja Krawczyka - wówczas ministra w Kancelarii Prezydenta (taki tęgi pan w mocnych okularach). Obydwoje jakoś zbliżeni byli do aparatu bezpieczeństwa, ba zarejestrowano ich jako TW - Zytę Gilowską jako "TW Beata", Andrzej Krawczyk miał współpracować z WSW, a mimo to sąd lustracyjny, którego obecnie już nie ma oczyścił obydwoje od zarzutu współpracy. W artykule w Rzepie dokonano dość jasnego, ostrego sądu nad hierarchią PAKP, autor napisał „tajnymi współpracownikami SB byli też prawie wszyscy powojenni zwierzchnicy polskiego prawosławia oraz większość dzisiejszych arcybiskupów - zwierzchników diecezji”. Osobiście nie godzę się z takim stawianiem rzeczy. Jeśli obecnie nie jest możliwa lustracja duchownych, o ile nie pełnią funkcji publicznych w rozumieniu obowiązującej ustawy lustracyjnej, jeżeli wiele osób zarejestrowanych jako „TW” oczyszczono od zarzutów współpracy w poprzednim stanie prawnym, to z tym większym dystansem, czy wręcz, nieufnością należy traktować dziennikarskie rewelacje, nawet jeżeli pisze o nim "Rzeczpospolita".&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify; color: rgb(0, 51, 0);" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify; color: rgb(0, 51, 0);" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Który z tych głosów jest bliższy prawdy?&lt;/span&gt; &lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Chciałbym wierzyć, że drugi. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify; color: rgb(0, 51, 0);" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify; color: rgb(0, 51, 0);" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify; color: rgb(255, 255, 255);" class="MsoNormal"&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1133814558773476331?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1133814558773476331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1133814558773476331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/paliem-nie-paliem-i-czy-si-zacigalem.html' title='Paliłem? Nie paliłem? I czy się zaciągałem?'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-624907782569895056</id><published>2009-01-08T20:59:00.005+01:00</published><updated>2009-01-08T21:21:19.997+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rumunia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Karpaccy anachoreci</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polecam uwadze Gości Studionu krótki film o współczesnych rumuńskich pustelnikach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ap7kreDRzgQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Ap7kreDRzgQ&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-624907782569895056?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/624907782569895056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/624907782569895056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/blog-post.html' title='Karpaccy anachoreci'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3239907021313888696</id><published>2009-01-06T12:01:00.002+01:00</published><updated>2009-01-06T12:08:14.770+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Hellenika – zamieszki</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288135737315718530" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 253px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SWM7b3LAdYI/AAAAAAAAAkA/obPMQwwfcSU/s400/Demostranci.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tragiczny w skutkach strzał policjanta, który padł w ateńskiej dzielnicy o pięknej nazwie Exarchia pozbawiając życia greckiego nastolatka, spowodował potężny wybuch greckiej beczki prochu. Wiele napisano o przyczynach tych zamieszek: wskazywano na nieudolność greckiej klasy rządzącej niezależnie od tego, po której stronie centrum plasują się aktualnie rządzący, na słabość europejskiej unii gospodarczo-walutowej, w ramach której współistnieją kraje o skrajnie odmiennym potencjale gospodarczym, co w czasach napięć powoduje pękanie słabszych ogniw (Grecja, wkrótce Hiszpania). Niektórzy komentatorzy doszukują się w greckich zamieszkach pierwszych sygnałów powrotu do odległych o kilka dziesięcioleci czasów, kiedy na ulicach rządzili &lt;em&gt;tupamaros &lt;/em&gt;a terroryści-kidnaperzy zajmowali się głównie porywaniem i zabijaniem wpływowych osobistości politycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto jednak spojrzeć na to, co dzieje się w Grecji, z perspektywy historycznej. Problem greckiej tożsamości narodowej i co za tym idzie stosunku Greków do własnej państwowości jest bowiem bardzo zawikłany. Jest to tożsamośc w dużej mierze antynomiczna, co skutkuje wielkim napięciem towarzyszącym greckiemu życiu politycznemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednej strony duża część Greków jeszcze całkiem niedawno, bo jakieś sto lat temu uważała się za Rzymian, spadkobierców tradycji Cesarstwa Rzymskiego trwającego w Bizancjum. Arnold Toynbee pisze w „Cywilizacji w czasie próby", że greccy chłopi anatolijscy nie potrafili określić się inaczej niż jako &lt;em&gt;Romaioi &lt;/em&gt;– czyli Rzymianie. Nosicielem tej tradycji, nowej formy rzymskiego uniwersalizmu był oczywiście Kościół prawosławny. Z drugiej strony mamy równoległy nurt „helleński", którego zwolennicy twierdzą, że Grecy współcześni są spadkobiercami Grecji antycznej i w niej powinni poszukiwać fundamentu duchowego. Pierwsze starcie tych dwóch tendencji miało miejsce w Bizancjum w XIV wieku. Mało kto ma pojęcie o filozofii (nie teologii!) bizantyjskiej, na polski przekład wciąż czekają (i pewnie się nie doczekają) fundamentalne prace Vassilisa Tatakisa „Filozofia bizantyjska” oraz „Filozofia chrześcijańska w tradycji patrystycznej i bizantyjskiej”. A przecież Bizantyjczycy w XIV wieku mieli swój, mocno zaawansowany prąd renesansowy w kulturze, którego główną postacią był założyciel Akademii Florenckiej, wybitny platonista i filohellen Gemisthos Plethon, jeden z pierwszych Bizantyjczyków posługujących się w sposób bliski nowożytnemu pojęciem greckości – hellenizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół wziął jednak górę a pół wieku później upadło &lt;em&gt;Polis&lt;/em&gt; a z nim resztki cesarstwa, skutkiem czego przez długie wieki specyficzna tożsamość rzymsko-chrześcijańska, chroniona przez Kościół – który był wtedy de facto podziemnym państwem greckim - wydawała się nie mieć konkurencji. Na pozór, bo wielu Greków z konieczności pobierało nauki w zachodniej Europie. W każdym razie kościelny monopol na grecka tożsamość zaczął chwiać się w posadach wraz z wyzwoleniem się spod jarzma tureckiego. W 1833 roku zainstalowano w Grecji monarchię z dynastii bawarskiej zaś partia oświeconych nacjonalistów pod wodzą arystokratów z Korfu, braci Kapodistriasów, i wspierana przez oświeceniowo-liberalną myśl Adamantiosa Koraisa (twórcy &lt;em&gt;katherevousy&lt;/em&gt;, greki „oczyszczonej” będącej do 1976 roku językiem urzędowym w Grecji) a później ich polityczni i intelektualni spadkobiercy znów zaczęli lansować nurt helleński. „Helleniści" byli zwolennikami modernizacji, Oświecenia i nacjonalizmu w nowoczesnym rozumieniu. To oni stworzyli nowożytną państwowość grecką. Ale mit helleński ma korzenie pogańskie, podczas gdy przetworzona w państwie bizantyjskim „rzymskość" – chrześcijańskie. I choć konstytucja grecka zaczyna się od liturgicznej doksologii &lt;em&gt;Chwała Świętej, Jednoistotnej, Niepodzielnej i Życiodajnej Trójcy&lt;/em&gt;, prezydent przysięga na Ewangelię a księża dostają pensje od państwa (model narzucony za zgodą mocarstw zachodnich przez dynastię niemiecką) to od początku istnienia współczesnej Grecji trwa tam duchowy konflikt między dwoma trudnymi do pogodzenia koncepcjami greckości. Dodajmy do tego kilkaset lat życia pod tureckim jarzmem i odziedziczony po otomańskim porządku niebywale mocny polityczny klientelizm. Przypomnijmy sobie, że „zbieranie ziem greckich” trwało dobrze ponad sto lat a Grecy pontyjscy, anatolijscy, macedońscy, wołoscy, jońscy, egipscy, dodekanejscy i kreteńscy to ludzie bardzo ale to bardzo różni i nieraz spoglądający na siebie spode łba. Dorzućmy fakt, że narzucenie niezrozumiałej dla większości mieszkańców kraju urzędowej &lt;em&gt;katharevousy&lt;/em&gt; – sztucznej syntezy antycznej i późnobizantyjskiej greki - doprowadziło w Grecji do klasycznej dyglosji, skutkiem której znaczna część społeczeństwa żyła w rzeczywistości pozbawionej odniesienia do posługującej się tajemniczym językiem machiny prawno-państwowej. Suma wszystkich tych czynników sprawiła, że państwo greckie jest, jakie jest a Grecy są jednym z najbardziej nieufnych i niechętnych instytucjom państwowym narodów w Europie. Dlatego nie doszukiwałbym się w greckich zamieszkach zwiastunów podnoszenia głów przez radykalną lewicową hydrę. To przede wszystkim Grecja i opisana przez Kazantzakisa w jednej z jego powieści grecka zapalczywość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3239907021313888696?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3239907021313888696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3239907021313888696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/hellenika-zamieszki.html' title='Hellenika – zamieszki'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SWM7b3LAdYI/AAAAAAAAAkA/obPMQwwfcSU/s72-c/Demostranci.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-9092172151020585658</id><published>2009-01-04T16:40:00.005+01:00</published><updated>2009-01-04T16:54:03.260+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><title type='text'>Na całej połaci śnieg…</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Liczyłem na porządną śnieżycę. Wczoraj wieczorem nad Warszawą rozpadał się śnieg i powiało mocno. Żona i córki poszły wcześnie spać a ja, pozostawiwszy w mieszkaniu tylko jedną zapaloną lampkę, długo wpatrywałem się w szalejący za oknem taniec białych płatków. Mogę tak patrzeć na śnieg przez dwie, trzy godziny, odwiedzając w myślach Śródziemie i Hogwart albo rozmyślając nad &lt;a href="http://www.collectionscanada.gc.ca/canvers-bin/entry?entry_nbr=407&amp;amp;l=0&amp;amp;page_rows=10&amp;amp;clctn_nbr=1"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;wierszem Lampmana&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; lub zimowymi obrazami wielkiego rosyjskiego „prerafaelity” &lt;a href="http://www.abcgallery.com/N/nesterov/nesterov23.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Niestierowa&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Niestety rano nadeszła wielkomiejska pół-odwilż, spowodowana naturalną ciepłotą miasta (ach te rury) a wiatr dokądś sobie poszedł i w Warszawie zrobiła się zwykła plucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z natury (i częściowo z pochodzenia) jestem południowcem, więc za zimą nie przepadam, tym bardziej, że kilka lat swojego życia spędziłem w Rosji, gdzie miałem wątpliwą przyjemność przeżyć tydzień mrozów niemal czterdziestostopniowych. Uwielbiam jednak pewien rodzaj dni zimowych – po cichu liczyłem, że ta niedziela taka będzie – kiedy po obfitych opadach śniegu pojawia się gęsta zimowa mgła. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287466775239036402" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SWDbBJPNjfI/AAAAAAAAAj4/bZY9qq7UIoI/s400/Na+ca%C5%82ej+po%C5%82aci+%C5%9Bnieg.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Śnieżycę i mgłę łączy pewne podobieństwo: są to dwa sposoby, jakimi żywioł wody posługuje się aby wtargnąć do wrogiego mu żywiołu powietrza i podporządkować go sobie. Ale śnieżyca to atak gwałtowny, hałaśliwy i zwykle krótkotrwały, coś jak lot kamikadze, podczas gdy mgła przynosi ze sobą to, czego nam wszystkim brakuje: spokój i ciszę. We mgle, szczególnie we mgle zimowej, której działanie wzmacnia krótkość zimowego dnia, można odnaleźć pewną, można by rzec, apofatyczną wartość duchową. Rzeczy znajdujące się w bezpośredniej bliskości zdają się wyraźniejsze niż podczas dnia o zwykłej widzialności i odwrotnie, to, co znajduje się dalej od nas, wydaje się bardzo odległe a przede wszystkim nieokreślone: kształty przybierają postać rozmazanych plam, kolory giną w oceanie bladoszarej bieli. Świat we mgle jest światem ubranym w obłok niewiedzy a pojęcia bliski/daleki nabierają w nim innego znaczenia. Łatwiej wtedy zrozumieć, że nasza wiedza ma swoje granice a każdy krok na zewnątrz to potencjalny skok w przepaść. &lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;Patrzajcie tedy, jakobyście ostrożnie chodzili, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;. A może tylko tak mi się wydaje i tworzę na siłę mistykę mgły, wkurzony, że zamiast niej oglądam dziś za oknem czarne jezdnie i pobocza pełne błota poślizgowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-9092172151020585658?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9092172151020585658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9092172151020585658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2009/01/na-caej-poaci-nieg.html' title='Na całej połaci śnieg…'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SWDbBJPNjfI/AAAAAAAAAj4/bZY9qq7UIoI/s72-c/Na+ca%C5%82ej+po%C5%82aci+%C5%9Bnieg.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4349825560767171865</id><published>2008-12-23T23:35:00.001+01:00</published><updated>2008-12-23T23:41:06.548+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Chrystus się rodzi, uwielbiajcie Go;&lt;br /&gt;Chrystus z nieba przychodzi, wyjdźcie mu na spotkanie;&lt;br /&gt;Chrystus na ziemi, wznieście się na wyżyny niebios!&lt;br /&gt;Śpiewajcie Panu wszystkie krainy gdyż Pan niebios staje się mieszkańcem Ziemi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto nie składa hołdu Temu, który jest od początku?&lt;br /&gt;Kto nie wielbi tego, który jest na końcu?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;/&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Z „Mowy Na Boże Narodzenie” św. Grzegorza Teologa&lt;/span&gt;/&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5283119142867896930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 266px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SVFo3oi1CmI/AAAAAAAAAjg/vfr_JZLtrAM/s400/Bo%C5%BCe+Narodzenie.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Drodzy czytelnicy i goście Studionu! Przyjmijcie najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Niech Wcielone Słowo Boże wspiera Was w nadchodzącym roku i błogosławi we wszystkich dobrych zamiarach. Jak co roku przypominam też o słowach kolegi &lt;a href="http://anarcha.ownlog.com/"&gt;Dantego von Salza&lt;/a&gt;, że „&lt;em&gt;świąteczne obżarstwo to przedsmak niebiańskiej uczty eschatologicznej&lt;/em&gt;".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4349825560767171865?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4349825560767171865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4349825560767171865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/12/blog-post_23.html' title=''/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SVFo3oi1CmI/AAAAAAAAAjg/vfr_JZLtrAM/s72-c/Bo%C5%BCe+Narodzenie.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7561394125636994809</id><published>2008-12-15T13:13:00.005+01:00</published><updated>2008-12-19T15:23:15.286+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Przerwa</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUZKTvQ81wI/AAAAAAAAAis/9iWfU5DC7Hs/s1600-h/Kobiecina.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5279989316104017666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 309px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUZKTvQ81wI/AAAAAAAAAis/9iWfU5DC7Hs/s400/Kobiecina.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Czytelnicy z grona Jedenastu tudzież inni goście Studionu. Przygniata mnie nadmiar tekstów, nad którymi pracuję porankami i wieczorami zaś nadchodzące Święta i generalny remontu chałupy powodują, że mój czas zmienił się w brak czasu. Będę szczery: bez otwarcia Trzeciego Oka nie dam rady. Dlatego na czas jakiś – może do połowy stycznia – zawieszam aktywność blogerską na rzecz spraw pilniejszych i ważniejszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;br /&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7561394125636994809?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7561394125636994809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7561394125636994809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/12/przerwa.html' title='Przerwa'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUZKTvQ81wI/AAAAAAAAAis/9iWfU5DC7Hs/s72-c/Kobiecina.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4481868430906546197</id><published>2008-12-07T15:25:00.002+01:00</published><updated>2008-12-08T12:45:48.954+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Tęczowe natarcie w kraju reniferów</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem napisać dłuższy tekst &lt;a href="http://cerkiew.pl/index.php?id=56&amp;amp;tx_ttnews%5bpointer%5d=2&amp;amp;tx_ttnews%5btt_news%5d=9925&amp;amp;tx_ttnews%5bbackPid%5d=3&amp;amp;cHash=6f30d86e11"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;o skandalach homoseksualnych w Kościele prawosławnym w Finlandii&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; ale z dwóch powodów zrezygnowałem. Po pierwsze, zrobili to już za mnie inni, chociażby grecki blog prawosławny Theoprovlitos &lt;a href="http://theoprovlitos.blogspot.com/2008/11/orthodox-church-of-finland-in-hands-of.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;tu&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://theoprovlitos.blogspot.com/2008/11/turning-sin-into-virtue-shame-into.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;tu&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Od informacji, które można tam znaleźć włos jeży się na głowie, ale przeczytać te wpisy warto a nawet trzeba, aby zdać sobie sprawę, jak daleko zaszły tam sprawy. Druga przyczyna jest natury ogólnej: trudno napisać coś odkrywczego w temacie, w którym wszystko zostało już powiedziane. Wiadomo, jaka jest pozycja Kościoła w kwestiach grzechu sodomii i jakie pociąga on za sobą konsekwencje kanoniczne, wiemy też z doświadczenia chrześcijan zachodnich, że homoseksualne lobby nie ustąpi i będzie żądało coraz większej akceptacji i tolerancji – a raczej tego, co jego członkowie rozumieją pod tymi terminami – w fińskim Kościele prawosławnym. W Finlandii rozpoczął się zatem mecz bez możliwości remisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego atak homoseksualnego lobby na prawosławie ma miejsce właśnie w tym kraju? Zamiast przychodzących od razu do głowy, zwyczajowych narzekań na zgniły Zachód (który zresztą rzeczywiście jest zgniły), pragnę wskazać na pewien fakt, który, choć nie jest bezpośrednią przyczyną fińskiej tęczowej ofensywy, jednak, w mojej opinii, przyczynił się bardzo do stworzenia warunków, w których mogła ona zaistnieć. Otóż Autonomiczny Prawosławny Kościół Finlandii (istniejący w strukturach patriarchatu Konstantynopola) to jedyna prawosławna wspólnota na świecie, która do ustalenia daty Paschy używa paschalii gregoriańskiej. Oznacza to, że jego hierarchowie i wierni obchodzą Zmartwychwstanie Chrystusa w innym niż cały Kościół terminie. To tylko z pozoru błahostka. Kontrowersje paschalne towarzyszyły Kościołowi od początku jego istnienia i dopiero postanowienia I Soboru Powszechnego zdołały położyć im kres. Jedność w świętowaniu Paschy jest bowiem jednym z najważniejszych widzialnych znaków jedności kościelnej. Zmartwychwstanie Pańskie to święto świąt i niedziela niedziel, wszystkie inne niedziele w roku tylko rekapitulują ten jedyny, najświętszy i najważniejszy w roku dzień. Kto świętuje Paschę w inną niż cały Kościół niedzielę, ten w pewnym sensie godzi w jedność Ciała Chrystusa, niezależnie od tego, jak uzasadnia swoje postępowanie (a „ten świat” zawsze jest gotów dostarczyć mnóstwo ważnych uzasadnień i usprawiedliwień).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprzestrzeganie wymogu jedności paschalnej ma paradoksalne skutki: grekokatolicy czy melchici, choć pozostają w jedności z Rzymem, nie obchodzą jednak Święta Świąt w jedności z nim, lecz z Kościołem prawosławnym. Wielkanoc „łacińska” nie jest ich Wielkanocą. Są więc z tego powodu bliżsi lub raczej mniej oddaleni od prawosławia. Ale i prawosławna Pascha świętowana w Finlandii, choćby odprawiono ją z zachowaniem wszystkich rubryk, nie jest Paschą w pełni prawosławną, lecz w pewien sposób schizmatycką, bo jej data wyznaczona jest w sprzeczności z kanonami soborowymi. Ktoś zaoponuje, że taki wymóg narzuca fińskie ustawodawstwo. To prawda, ale… Podporządkować się tej regulacji muszą tylko ci, którzy chcą mieć w tym post-luterańskim kraju status kościoła państwowego, czyli dostawać niemałą dotację z fińskiego budżetu. Kto nie chce, ten może świętować sobie Zmartwychwstanie Pańskie choćby w sierpniu, tyle że nie dostanie za to złamanego grosza zwanego dziś brzydko eurocentem. Czyżby więc fińscy prawosławni obawiali się, że nie zdołają się utrzymać bez pomocy państwa? W kraju, który ma jeden z najwyższych wskaźników PKB na głowę mieszkańca? A jeśli nie są w stanie utrzymać się bez państwowej kiesy to może czas, aby zastanowili się nad swoją wiarą albo zainteresowali się, w jaki sposób Kościół zdołał przetrwać w znacznie cięższych warunkach w krajach znacznie od Finlandii uboższych?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekceważenie Tradycji i wymogów kanonicznych może mieć daleko idące konsekwencje. Ignorując formę (kanoniczny sposób obliczania daty Paschy) i akcentując samą treść (w końcu chodzi o to, że świętujemy Zmartwychwstanie Pana, czyż nie?) łatwo przekształcić prawdziwą wiarę w amorficzny spirytualizm. W życiu duchowym pojawi się rysa, pęknięcie w murze, przez które wichry tego świata mogą różne rzeczy nawiać do środka. Dlatego uważam, że choć nie istnieje żaden niezbity dowód łączący przyjęcie przez prawosławnych w Finlandii niekanonicznej paschalii z pojawieniem się silnego homoseksualnego lobby w gronie tamtejszego duchowieństwa, to jednak nie można się dziwić, że właśnie tamtejszy Kościół okazał się słabym ogniwem w łańcuchu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autonomiczny Prawosławny Kościół Finlandii jest kanonicznie podporządkowany patriarchatowi Konstantynopola. Czas, aby patriarcha, który w ostatnich latach poświęcił dużo czasu na ingerencje w wewnętrzne sprawy innych patriarchatów, zajął się sprzątaniem na własnym podwórku. Inaczej za kilka, może kilkanaście lat z części fińskiego prawosławia wyłoni się mutant, który śmiało będziemy mogli nazwać Fińskim Kościołem Episkopalnym Tęczowych Ortodoksów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do moich 11 Czytelników: Wbrew pozorom ten wpis nie dotyczy kontrowersji kalendarzowej i dlatego będę wdzięczny, jeżeli w komentarzach, które być może się pojawią, nie będzie poruszana kwestia, który z kalendarzy liturgicznych (juliański czy gregoriański) jest lepszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;br /&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4481868430906546197?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4481868430906546197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4481868430906546197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/12/tczowe-natarcie-w-kraju-reniferw.html' title='Tęczowe natarcie w kraju reniferów'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8313385043128704361</id><published>2008-12-05T21:50:00.005+01:00</published><updated>2008-12-05T22:05:11.166+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Patriarcha Aleksy II (1929-2008)</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/STmW0I6H2NI/AAAAAAAAAh0/LdyFOq6xWIo/s1600-h/AlexII.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276414260929878226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 213px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/STmW0I6H2NI/AAAAAAAAAh0/LdyFOq6xWIo/s320/AlexII.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Dziś rano zmarł w wieku 79 lat patriarcha Aleksy II, zwierzchnik największego i w pewnym sensie najważniejszego z autokefalicznych kościołów prawosławnych. Wiele dobrego i złego napisano o tym hierarsze, któremu przyszło kierować rosyjską Cerkwią w czasach upadku komunizmu i tego, co nastąpiło potem. Ale na rozmowy, wspomnienia i debaty historyczne przyjdzie czas później a dziś jest czas modlitwy za człowieka, który stanął przed Prawdziwym Sędzią. Albowiem &lt;em&gt;postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd&lt;/em&gt; (Hbr 9, 27).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjmij Boże duszę zmarłego sługi Twego Aleksego, daruj mu wszystkie grzechy dobrowolne i mimowolne i przyjmij go do swojego wiecznego Królestwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8313385043128704361?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8313385043128704361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8313385043128704361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/12/patriarcha-aleksy-ii-1929-2008.html' title='Patriarcha Aleksy II (1929-2008)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/STmW0I6H2NI/AAAAAAAAAh0/LdyFOq6xWIo/s72-c/AlexII.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8743960911486381234</id><published>2008-12-03T18:16:00.008+01:00</published><updated>2008-12-04T19:56:30.892+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>44 - wreszcie nadeszło</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/STbBJULZoyI/AAAAAAAAAhs/Hp0ZpvQQMFY/s1600-h/44_ok%C5%82adka.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5275616379290624802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 284px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/STbBJULZoyI/AAAAAAAAAhs/Hp0ZpvQQMFY/s400/44_ok%C5%82adka.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj wieczorem miałem przyjemność znaleźć się na promocji pierwszego numeru długo oczekiwanych &lt;a href="http://44.org.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;„Czwórek”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, która miała miejsce w sali konferencyjnej przy, a właściwie nad restauracją &lt;a href="http://www.walicow9.pl/restauracja"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Cwaniak Warszawski&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, gdzie podają bardzo dobrą wódkę. Manifest neomesjanistyczny wygłoszony przez dr Rafała Tichego (odzianego w koszulkę z Batmanem i czarny skórzany płaszcz) zabrzmiał, szczególnie w pierwszej części, mocno i przekonująco. Podobno są szanse, że rzecz ukaże się w jednym z codzienników, oby okazało się to prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisałem już wcześniej, że pod względem edytorskim pismo zapowiada się znakomicie, ale jest jeszcze lepiej. Nie jestem w tej opinii odosobniony, dzisiejszy &lt;a href="http://michal.nierebinski.pl/2008/12/pikno-zbawi-wiat.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;wpis Loyolnego&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; tego dowodem. Nr 1/44 przebija pod względem edytorskim najfajniejsze graficznie numery dawnej „Frondy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co z treścią? Rafał Tichy w obszernym tekście szkicuje teologiczną i filozoficzną panoramę idei mesjańskiej od czasów starotestamentowych proroków po współczesność. Goście, którzy przybyli do mieszkania &lt;a href="http://filipmemches.salon24.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Filipa Memchesa&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; debatują nad polską historią najnowszą, starając się ująć ją w kategoriach metapolitycznych. A są to goście nie byle jacy, sami „martwi biali samcy”: Leo Strauss, Alexandre Kojéve, Carl Schmitt i Włodzimierz Sołowjow. Aleksander Kopiński prześwietla „Wieszanie” Rymkiewicza na wszystkie możliwe sposoby i pod każdym możliwym kątem, Michał Łuczewski rozmyśla nad teologią polityczną polskiej transformacji ustrojowej, Emilia Żochowska wysławia krzyżowców zaś Marta Kwaśnicka wylewa łzy nad Styrem. &lt;a href="http://dziennik.twardoch.pl/"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;Szczepan Twardoch&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; bierze się za bary ze zbiorem szkiców krytycznoliterackich Macieja Urbanowskiego, który z kolei poddaje surowej ocenie nową powieść Dawida Bieńkowskiego. Marek Horodniczy pisze o ikonach Kiko Arguello i obrazach H.R.Gigera jako modelach sztuki czasów ostatecznych. Do tego sporo poezji, opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego, &lt;a href="http://44.org.pl/2008/11/27/44-czterdziesci-i-cztery-do-ogladania-i-sluchania-jacaszek-i-banas"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;wkładka graficzna z rysunkami Macieja Banasia i audioryngraf na płycie kompaktowej&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; i wiele innych rzeczy, a wśród nich także mój tekst &lt;em&gt;The way we live now,&lt;/em&gt; przerobiona i rozszerzona wersja dwóch zeszłorocznych wpisów z tego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pismo pojawi się w EMPIKach i dobrych księgarniach w przyszłym tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://44.org.pl/2008/11/27/44-czterdziesci-i-cztery-do-ogladania-i-sluchania-jacaszek-i-banas"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8743960911486381234?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8743960911486381234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8743960911486381234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/12/blog-post.html' title='44 - wreszcie nadeszło'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/STbBJULZoyI/AAAAAAAAAhs/Hp0ZpvQQMFY/s72-c/44_ok%C5%82adka.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7752044873903327046</id><published>2008-11-27T14:06:00.004+01:00</published><updated>2008-11-27T15:23:40.365+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Lwie Serce w Hagia Sophia</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Nie należę do miłośników „sentymentalnej archeologii” jednak nie mogłem się powstrzymać przed wklejeniem tego obrazu, będącego próbą zgodnej z obecną wiedzą historyczną rekonstrukcji nabożeństwa w bazylice Mądrości Bożej, na którym obecny był wracający z Ziemi świętej król Ryszard Lwie Serce. Obraz sam w sobie jest okropny, mocno matejkowski, ale jest to jedyna "wizualizacja" liturgii w Hagia Sophii, którą zdołałem znaleźć w sieci. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://i141.photobucket.com/albums/r77/Arseniusz/AgiaSophiaLiturgy.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 520px; CURSOR: hand; HEIGHT: 800px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i141.photobucket.com/albums/r77/Arseniusz/AgiaSophiaLiturgy.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7752044873903327046?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7752044873903327046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7752044873903327046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/11/lwie-serce-w-hagia-sophia_27.html' title='Lwie Serce w Hagia Sophia'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7704073936623599105</id><published>2008-11-26T17:00:00.004+01:00</published><updated>2008-11-26T17:07:38.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Baśń grecka (fragment większej całości)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;Wśród opowieści ludzi z tych okolic najważniejsza jest taka: przed wiekami, kiedy morze było młode a na wyspach żyło więcej kozic i dzików niż ludzi, Księżniczka Ptaków i Książę Delfinów zakochali się w sobie. Początkowo spotykali się nocami, ukrywając miłość przed zazdrosnym okiem swoich pobratymców, jednak z czasem, zaślepieni uczuciem, zapomnieli o ostrożności. Wkrótce wieści o ich niezwykłej miłości dotarły do Ouranosa, władcy powietrza i Nereusa, władcy morza. Królowie nie byli zadowoleni i wezwali przed swoje oblicze, Nereus – Księcia Delfinów, Ouranos – Księżniczkę Ptaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Księżniczko Ptaków – rzekł Ouranos, a każde jego słowo rodziło wichurę, która powalała lasy i kładła zboże na polach. – Czy nie wiesz, że istocie powietrznej nigdy nie będzie dane zamieszkać w głębinach morza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Książę Delfinów – mówił Nereus, a od jego słów burzyły się morza i tonęły łodzie rybaków. - Czy nie wiesz, że istota wodna nigdy nie będzie mogła zamieszkać tam, gdzie świecą słońce i księżyc?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiem, wielki panie – odparła Księżniczka – ale miłość moja jest tak wielka, że wolę raczej umrzeć, niż przestać widywać ukochanego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wiem, władco mórz – odparł Książę – ale wolę raczej nie żyć niż przestać oglądać moją ukochaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ouranos i Nereus zamilkli, zdumieni wielką siłą ich uczucia. Długo trwało milczenie i długo musieli klęczeć przed tronami władców Księżniczka Ptaków i Książę Delfinów, oczekując na królewski sąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Służyłaś mi wiernie, Księżniczko – rzekł wreszcie Ouranos – A moje serce potrafi się litować. Nie potrafię cię ukarać tak, jak na to zasłużyłaś, sięgając po to, co ci się nie należy. Ale karę ponieść musisz. Co by się bowiem stało, gdyby inne istoty powietrzne podążyły twoim śladem? Dlatego postanawiam, że nie ujrzysz już nigdy Księcia Delfinów w świetle słońca, tylko jako cień w każdą pogodną księżycową noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Choć zasługujesz na śmierć nie potrafię cię skazać, Książę – powiedział Nereus. – Jesteś bowiem wiernym sługą a twoi poddani pomogli mi niejeden raz. Jednak twój zuchwały występek nie może pozostać bez kary, bowiem daje zły przykład innym mieszkańcom morza. Od tej chwili nie ujrzysz już swojej ukochanej w świetle dnia, będziesz jednak mógł oglądać jej cień w pogodne noce, kiedy księżyc świeci jasno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I stała się wola władców powietrza i morza i odtąd w bezchmurne noce Księżniczka Ptaków dostrzega w tarczy Księżyca odbicie smukłej sylwetki Księcia Delfinów zaś książę Delfinów widzi mknący po wodach oświetlonego księżycowym światłem morza cień Księżniczki Ptaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutejsi ludzie są bardzo przywiązani do tej opowieści i raz do roku odtwarzają ją w wielkim tańcu. W dniu świętego Michała, od razu po nabożeństwie dwa korowody wyruszają z przeciwnych krańców miasteczka, z przystani i spod starej wieży strażniczej na szczycie wzgórza. Kluczą ulicami trzymając się za ręce i śpiewając pieśń o Ptaku i Delfinie, a towarzyszą im muzykanci grający na trzech przeznaczonych do wykonania tej melodii instrumentach: askomanturze, psalterionie i małym bębenku obciągniętym skórą koźlęcia. Po jakimś czasie obydwa korowody spotykają się na placu pośrodku miasteczka, w połowie wysokości między wieżą i portem. Wtedy otwiera się beczki z młodym winem, wznosi toast za Księcia i Księżniczkę a potem zaczyna się obżarstwo i pijaństwo, które trwa do rana... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7704073936623599105?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7704073936623599105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7704073936623599105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/11/ba-grecka-fragment-wikszej-caoci.html' title='Baśń grecka (fragment większej całości)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7134625055779633162</id><published>2008-11-20T14:07:00.002+01:00</published><updated>2008-11-20T14:24:21.804+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Czy prawo naturalne jest naturalne?</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSVkQ_qIb7I/AAAAAAAAAfk/kw1TiVKPyzA/s1600-h/Dekalog.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5270729182035865522" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 250px; CURSOR: hand; HEIGHT: 305px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSVkQ_qIb7I/AAAAAAAAAfk/kw1TiVKPyzA/s400/Dekalog.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSVkQ_qIb7I/AAAAAAAAAfk/kw1TiVKPyzA/s1600-h/Dekalog.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czy istnieje coś takiego jak objawienie naturalne? Na pozór odpowiedź wydaje się prosta. W końcu w Piśmie Świętym znajdują się stwierdzenia, wskazujące wprost na możliwość poznania a przynajmniej dojścia do przekonania o istnieniu Boga za pomocą rozumu i obserwacji świata stworzonego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;&lt;em&gt;Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy&lt;/em&gt; [Rz 1,20]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W tym krótkim, często przytaczanym jako argument za teologią naturalną, fragmencie Listu Pawłowego, nie ma żadnej wzmianki o wierze. Istotnie, po co wierzyć w coś, co jest „widzialne dla umysłu” czyli jawne i zrozumiałe? Sprawa komplikuje się z chwilą, kiedy uzmysłowimy sobie, że Biblia nie jest bynajmniej w tym temacie jednoznaczna. Ten sam apostoł naucza w innym liście, że:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że Bóg jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają.[Hbr 11,6]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Św. Paweł podkreśla tu wyraźnie, że każdy, kto „przystępuje” do Boga – czyli uznaje jego istnienie - czyni to aktem wiary, nie rozumu. Jeśli jednak do wiedzy o istnieniu Boga wystarcza rozum (por. Rz 1,20) to po co jeszcze wiara? Jak można wierzyć w to, co się wie? Czy rzeczy, o których wiedzę uzyskaliśmy za pomocą rozumu, mogą stanowić przedmiot wiary? Czy nie stoimy tu wobec nieprzezwyciężalnej sprzeczności, jednego z wielu paradoksów, które odnaleźć można na stronicach Pisma?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym, że wiarę i wiedzę, jeśli dotyczą tego samego przedmiotu lub choćby tego samego aspektu jakiegoś przedmiotu, niełatwo pogodzić, wiedziano od dawna. Proponowanych rozwiązań tego problemu było bardzo wiele, nie zamierzam ich tu jednak przytaczać, bo każdy, kto jest przyjacielem Gugla, może je sobie przy odrobinie wysiłku wyguglać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesuje mnie co innego. Skoro istnienie objawienia naturalnego jest sprawą dyskusyjną, to jak należy rozumieć wynikające zeń bezpośrednio tzw. prawo naturalne? Przyznam, że definicje takie, jak ta znaleziona na &lt;a href="http://www.opoka.org/"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;Opoce&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:#3333ff;"&gt;Najbardziej podstawowym prawem Boga, które obowiązuje wszystkich ludzi, jest prawo naturalne. Nazywa się je prawem naturalnym dlatego, że jest wspólne wszystkim ludziom, wspólne całej ludzkiej naturze, która jest zawsze ta sama i zasadniczo niezmienna. Prawo naturalne jest obecne w sercu każdej istoty rozumnej - człowieka. Dzięki niemu człowiek potrafi rozpoznać, czym jest dobro i zło, prawda i kłamstwo. Prawo naturalne wyznacza mu także drogi, zasady postępowania, które prowadzą go do obiecanego szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawo naturalne jest wspólne wszystkim kulturom. Ono łączy wszystkich ludzi oraz - pomimo wielu różnic kulturowych - zakłada pewne wspólne zasady postępowania. Jest trwałe, nie zmienia się pośród zmian historycznych, zmieniających się poglądów i obyczajów. Prawa tego nie można człowiekowi ani wyrwać, ani go zniszczyć, bo oparte zostało na jego naturze. Ono broni ludzkiej godności, określa fundamentalne prawa i obowiązki człowieka.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;budzą we mnie pewien niedosyt. Przede wszystkim maja one charakter postulatywny i rzadko kiedy znaleźć można jakąś próbę rzetelnego ich uzasadnienia. Historycy filozofii skłaniają się ku opinii, że trudno wykazać ciągłość starożytnych poglądów na &lt;em&gt;lex naturalis&lt;/em&gt; i jego chrześcijańskiej wersji. A jeśli pomyślimy na dodatek o fuzji oświeceniowych koncepcji „prawa naturalnego” sformułowanych np. przez Locke’a z pewnymi nurtami filozofii chrześcijańskiej to otrzymamy już zupełny bałagan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomina mi się tu krytyka koncepcji prawa naturalnego, jaką sformułował Leo Strauss w swoim „Prawie naturalnym w świetle historii”. Zdaniem Straussa tomistyczna koncepcja prawa naturalnego miała znacznie więcej wspólnego z chrześcijańskim Objawieniem niż obecnymi w filozofii klasycznej poglądami na prawo natury. W rzeczywistości, twierdził Strauss, źródłem prawa naturalnego w ujęciu Akwinaty jest Objawienie a raczej kościelna interpretacja Objawienia. Oczywiście Strauss (podobnie jak Tomasz z Akwinu) nie jest nieomylny. Spotkałem się z krytyką wspomnianego poglądu Straussa, z zastrzeżeniem, ze jest ona zasadniczo słuszna, ale tylko w odniesieniu do współczesnego neotomizmu. Czyli Strauss się mylił, ale nie do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spójrzmy jeszcze na sprawę od strony antropologii: zwyczaje i przekonania wielu ludów pierwotnych wystarczą aby przekonać się, że prawo, jakim się kierują, jest bardzo odległe, nieraz wręcz sprzeczne z nakazami tego, co zwykliśmy nazywać prawem naturalnym. I dobrze im z tym. Zatem, nawet jeśli uznamy, że istnieje coś takiego jak prawo naturalne (a dowody empiryczne nie są zbyt mocne), nie oznacza to wcale, że wszyscy ludzie będą je w stanie zrozumieć. Być może prawo naturalne istnieje od zawsze, ale też „od zawsze” nie jest znane, tak jakby aktualizacja tego prawa leżała poza granicami ludzkiego rozumu. Być może istnieje tylko hierarchia celów i wartości, jakie każdy człowiek może odkryć z pomocą rozumu, jednak sposób ich realizacji w różnych czasach i miejscach jest całkowicie niejasny. Innymi słowy, przekonanie o istnieniu prawa naturalnego może być mocno ugruntowane tylko w kulturze, która przyjęła już Objawienie. Kierunek odwrotny wydaje mi się niemożliwością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro tak jest, to cała koncepcja „prawa naturalnego” wygląda mi bardziej na konstrukt słowny, czasem przydatny w dyskusji filozoficznej lub ewangelizacji niż na wspólny wszystkim ludziom element ich niezmiennej natury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że tematyka tego wpisu jest szeroka jak rzeka Jenisej w maju a to, co napisałem powyżej to tylko wstęp do dyskusji. Może ktoś z moich 11 Czytelników podzieli się swoimi przemyśleniami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7134625055779633162?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7134625055779633162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7134625055779633162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/11/czy-prawo-naturalne-jest-naturalne.html' title='Czy prawo naturalne jest naturalne?'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSVkQ_qIb7I/AAAAAAAAAfk/kw1TiVKPyzA/s72-c/Dekalog.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8755557284302785395</id><published>2008-11-19T10:09:00.002+01:00</published><updated>2008-11-19T10:14:42.625+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dźwięki'/><title type='text'>Hałas</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Wielki lekarz i odkrywca zarazków gruźlicy Robert Koch już w XIX stuleciu stwierdził, że pewnego dnia hałas zwalczać się będzie tak, jak cholerę i dżumę. Tego samego zdania był filozof Theodor Lessing, który w 1908 roku opublikował pracę Przeciw hałasom naszego życia. Co powiedzieliby Koch i Lessing, gdyby żyli dzisiaj? Maszyny budowlane, młoty pneumatyczne, piły mechaniczne, turbiny, samochody, motocykle, samoloty, pociągi, kosiarki do trawników – wszystko to i jeszcze wiele innych rzeczy wytwarza hałas. Wielkie miasta są obozami koncentracyjnymi, w których miliony ludzi poddawanych jest torturom przy pomocy hałasu, hałasu w pracy i w czasie wolnym. Gdzie w miastach istnieją strefy rzeczywiście wolne od hałasu?&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://www.tomaszgabis.pl/?p=5"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj wszystko&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8755557284302785395?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8755557284302785395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8755557284302785395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/11/haas.html' title='Hałas'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4071309563256936964</id><published>2008-11-17T10:16:00.008+01:00</published><updated>2008-11-17T12:39:36.687+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Czas apokalipsy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSE9ce6iL3I/AAAAAAAAAfc/NLzYlbofQio/s1600-h/ZÅ‚odziej44.gif"&gt;&lt;/a&gt;Czy pismo, które pierwotnie miało się ukazać prawie rok temu może nadejść jak złodziej w nocy? Wygląda na to, że tak. W każdym razie projekt, w którego powodzenie wielu przestało wierzyć, wreszcie nabrał konkretnych kształtów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pismo wraz z „niespodzianką” powinno ukazać się jeszcze w tym miesiącu. Magazyn apokaliptyczny &lt;span style="font-size:130%;color:#cc0000;"&gt;&lt;strong&gt;44&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; zapowiada się interesująco pod względem treści i smakowicie pod względem edytorskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej szczegółów można znaleźć na &lt;a href="http://44.org.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;stronie internetowej „Czwórek”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269554933851959938" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 249px; CURSOR: hand; HEIGHT: 265px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSE4SwSnMoI/AAAAAAAAAfU/VkR6EEPSfoI/s400/44-na-www.jpg" border="0" /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4071309563256936964?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4071309563256936964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4071309563256936964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/11/czas-apokalipsy.html' title='Czas apokalipsy'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SSE4SwSnMoI/AAAAAAAAAfU/VkR6EEPSfoI/s72-c/44-na-www.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4944914409378297070</id><published>2008-11-01T22:09:00.002+01:00</published><updated>2008-11-01T22:11:47.647+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Cecil Collins - Zmartwychwstanie Umarłych</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQzF5zsKTeI/AAAAAAAAAeI/Di7ecDPzqO0/s1600-h/CCZU.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5263799661407915490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 306px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQzF5zsKTeI/AAAAAAAAAeI/Di7ecDPzqO0/s400/CCZU.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4944914409378297070?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4944914409378297070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4944914409378297070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/11/cecil-collins-zmartwychwstanie-umarych.html' title='Cecil Collins - Zmartwychwstanie Umarłych'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQzF5zsKTeI/AAAAAAAAAeI/Di7ecDPzqO0/s72-c/CCZU.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2583526281628405154</id><published>2008-10-28T15:04:00.001+01:00</published><updated>2008-10-28T15:06:59.973+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jemy i pijemy'/><title type='text'>Jesienny antydepresant</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W starym moździerzu prababci sproszkuj ziarenka z jednej torebki zielonego kardamonu, jeden owoc ziela angielskiego i jeden-dwa goździki. Ten aromatyczny proszek wymieszaj z dobrą czarną herbatą – najlepszy będzie indyjski Darjeeling, wyjątkowo dobrze wchłaniający zapach i smak wschodnich przypraw. Dodaj jeszcze malutki kawałek kory cynamonowej i jeszcze mniejszy – badianu i zaparz herbatę. Jeżeli tak przygotowany napar posłodzisz i wymieszasz z mlekiem, otrzymasz coś co w Indiach nazywa się &lt;em&gt;chai&lt;/em&gt;. Ja jednak wolę pić korzenną herbatę bez żadnych dodatków, mleko i cukier niepotrzebnie wygładzają lekko cierpki smak napoju i tłamszą jego niezwykły aromat.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262205910872463938" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 319px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQccZUSDmkI/AAAAAAAAAd0/8OZqmeuChAY/s320/Korzennie.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2583526281628405154?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2583526281628405154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2583526281628405154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/jesienny-antydepresant.html' title='Jesienny antydepresant'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQccZUSDmkI/AAAAAAAAAd0/8OZqmeuChAY/s72-c/Korzennie.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1680626239561622186</id><published>2008-10-27T15:07:00.003+01:00</published><updated>2008-10-27T15:16:44.578+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mamon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><title type='text'>Studyckie dywagacje o finąsach i cyklach Kondratiewa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia gospodarcza Europy a później Nowego Świata to historia stopniowej „alienacji” pieniądza od wartości materialnych, począwszy od wprowadzonych przez templariuszy czeków i obligacji komunalnych emitowanych przez średniowieczne włoskie miasta, przez porzucenie waluty kruszcowej na rzecz wymienialnych na złoto banknotów, po wynalezienie giełdowych kontraktów terminowych a później bardziej zaawansowanych &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Instrumenty_pochodne"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;instrumentów pochodnych&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Wiele z tych instrumentów przyniosło ułatwienia w finansowaniu wytwórczości i handlu, przyczyniając się do wzrostu dobrobytu, jednak w pewnym momencie narzędzia finansowe generujące zobowiązania pieniężne stały się tak odległe od pierwotnej funkcji pieniądza, że ich istnienie stało się wręcz zagrożeniem dla stabilności monetarnej na świecie. Przykładem tego jest obecny kryzys finansowy zapoczątkowany na rynku pożyczek hipotecznych w USiech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Ameryce nie spłaca się obecnie około 2 milionów hipotek a średnia wartość domu wynosi 203 tys. $. Oznacza to, w dużym uproszczeniu, że złe kredyty (nie straty, bo część pieniędzy da się zapewne uratować) opiewają na sumę ponad 400 mld $. Gdyby te złe kredyty znalazły się po prostu w księgach banków również mielibyśmy do czynienia z kryzysem lecz jego skala byłaby mniejsza. Ale te kredyty udzielane w ramach popieranej przez rząd akcji afirmatywnej „Murzynom z Alabamy” były tylko pierwszym ogniwem piekielnego łańcuszka, który, w dużym uproszczeniu wyglądał tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kredyt dla „Murzyna z Alabamy” --&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obligacja, której zabezpieczeniem jest przyszła spłata takich kredytów przez dużą grupę „Murzynów z Alabamy” (tzw. sekurytyzacja) --&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;derywat, czyli instrument finansowy a właściwie zakład na przyszłą cenę takiej obligacji, pozwalający na podejmowanie ryzyka w kwocie znacznie - nawet trzydziestokrotnie - przewyższającej nominał obligacji będącej przedmiotem zakładu (tzw. lewarowanie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumacząc bardziej łopatologicznie: jeżeli inwestor, którego rzeczywiste rezerwy finansowe pozwalają mu ponieść stratę w wysokości 100 mln $ inwestuje w produkty pochodne o nominale 1 miliarda $ to zakłada, że niekorzystna dla niego zmiana cen nie przekroczy 10% (1 milliard x 10% = 100 milionów $). A jeśli cena zmieni się o 30%? Posiadacz 100 milionów zostanie wezwany do zapłaty aż 300 milionów! Stąd, w dużym uproszczeniu wzięła się śniegowa kula narastających strat spowodowanych krachem na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego typu biznes z piekła rodem jest, moim zdaniem, znakiem końca pewnej epoki w światowych finansach a pewnie i w światowej gospodarce. Rosyjski ekonomista Nikołaj Kondratiew, rozstrzelany w czasach czystek w 1938 roku, był pionierem badań nad długimi (45-60 lat) cyklami koniunktury. Jego, po dziś dzień kontrowersyjną, teorię rozwijał m.in. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Schumpeter"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Josef Schumpeter&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/a&gt;zaś zainspirowany nią &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fernand_Braudel"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Braudel&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; poszukiwał cyklów nawet dłuższych niż te, które opisywał Kondratiew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kondratiewowska teoria długich cyklów jest bardzo pobieżnie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cykle_Kondratiewa"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;opisana w polskiej Wiki&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, kto poszukuje solidniejszego opisu niech zajrzy do &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kondratiev_wave"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;artykułu w wersji angielskiej&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Każdy tych z długich cyklów ma swoje źródło w jakiejś przełomowej innowacji w sferze gospodarki i dzieli się na cztery odcinki, od wiosny do zimy. Nie ma dziś zgody w jakiej fazie kolejnego długiego cyklu znajdujemy się dziś. Udam się więc do krainy spekulacji (ale tylko intelektualnej) proponując następująca hipotezę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wprowadzony w 1944 roku &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/System_z_Bretton_Woods"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;system walutowy Bretton Woods&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, nadał dolarowi – wymienialnemu na złoto w relacji 33 $ za uncję – rolę światowej superwaluty, której rezerwy gromadziły inne państwa. Gigantyczny zastrzyk tej superwaluty noszący nazwę „Planu Marshalla” został pod koniec lat 40 wyekspediowany w świat, przyczyniając się do boomu gospodarczego i kredytowego w wielu krajach. Narzucone przez system Breton Woods sztywne ramy fluktuacji kursów walut i odpowiedzialna polityka fiskalna największych gospodarek świata (np. w Niemczech istniał konstytucyjny nakaz ochrony waluty przed deprecjacją zaś masa pieniężna nie mogła przyrastać w tempie szybszym niż wzrost gospodarczy w danym roku) a także brak nadmiernie zaawansowanych instrumentów pochodnych, takich jak te opisane powyżej, pozwalały na stabilny rozwój gospodarczy wspierany przez stabilny pieniądz. Był to złoty okres – późna wiosna i lato – tego cyklu. Kiedy, z powodu rosnących dla Ameryki kosztów utrzymania stabilności systemu (spowodowanych stałym wzrostem wartości marki i jena) Amerykanie znieśli w roku 1971 wymienialność dolara na złoto, cały światowy system pieniężny stał się &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/PieniÄ…dz_fiducjarny"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;systemem pieniądza fiducjarnego&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; czyli opartego wyłącznie na zaufaniu społecznym wyrażonym w akcie prawnym określającym, co jest w danym kraju „prawnym środkiem płatniczym”. Jednocześnie dekada lat 70 to początek dynamicznego rozwoju rynku derywatów finansowych. Paleta dostępnych produktów i obroty na rynku instrumentów pochodnych rosły w szybkim tempie, już w latach 80 przekraczając wolumen realnej wymiany walutowej na świecie. Przy czym coraz częściej przydarzały się kryzysy finansowe, związane z podejmowaniem coraz większych ryzyk inwestycyjnych z użyciem coraz bardziej wyszukanych produktów inżynierii finansowej. Niejaki profesor Bernanke, obecnie szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, sporą część swojej kariery naukowej poświęcił badaniu na ile skuteczna może być polityka pieniężna banku centralnego w warunkach rozwoju coraz bardziej skomplikowanych instrumentów pochodnych. Wnioski, do których doszedł nie były optymistyczne a rzeczywistość, z jaką zetknął się jako szef FED, okazała się jeszcze gorsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może w roku 2008 znajdujemy się u schyłku długiego, zapoczątkowanego pod koniec lat czterdziestych cyklu, który charakteryzował się nadmierną kreacją pieniądza i zobowiązań finansowych w różnych formach. Róg obfitości okazał się w połowie pusty i chyba nadszedł czas aby przemyśleć, czy obecny system finansowy da się w ogóle utrzymać. Skala obecnego kryzysu jest tak wielka, że trudno oczekiwać ze strony rządów i banków centralnych kolejnej łagodnej reprymendy w stylu „my tu posprzątamy a wy chłopaki, bawcie się dalej”. Kiedy prezes Europejskiego Banku Centralnego otwarcie mówi o karygodnej chciwości liderów rynków finansowych i konieczności stworzenia czegoś na kształt nowego systemu Bretton Woods, to znaczy, że wiatr się zmienia. Ale czy powieje w dobrym kierunku, nie mam pojęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1680626239561622186?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1680626239561622186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1680626239561622186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/studyckie-dywagacje-o-finsach-i-cyklach.html' title='Studyckie dywagacje o finąsach i cyklach Kondratiewa'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2497902589298689103</id><published>2008-10-24T14:48:00.003+02:00</published><updated>2008-10-24T14:57:31.819+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tolkien'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filozofia'/><title type='text'>O Denethorach naszych czasów</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ciekawym aspektem tolkienowskiej trylogii są postacie władców. Właściwie każdy z nich – pomijając Aragorna, który przez większą część książki ma status króla wyłacznie &lt;em&gt;in potentio&lt;/em&gt; - jest władcą ułomnym. Elrond i Galadriela panują wprawdzie w swoich pięknych i spokojnych enklawach, jednak ich władza jest zbyt ograniczona terytorialnie i zbyt partykularna, ograniczona do społeczności elfów, aby wywierać jakiś znaczący wpływ na losy Śródziemia. Theoden, król Rohanu, truty przez Grimę który oplata siecią intryg całe jego królestwo, znajduje się w stanie, który nazwalibyśmy, w zależności od przekonań, acedią bądź depresją. Ale najciekawszą postacią jest bez wątpienia Denethor II, namiestnik tronu Gondoru. Dla nie znających trylogii krótkie wyjaśnienie: namiestnicy Gondoru byli pierwotnie doradcami królów, później ich ranga wzrosła, tak że namiestnik stał się kimś w rodzaju amerykańskiego wiceprezydenta. Z czasem funkcja ta zaczęła przechodzić z ojca na syna lub na najbliższego spadkobiercę. Kiedy bezdzietny król Eärnur zaginął i tym samym linia prawowitych królów Gondoru wygasła, władzę w kraju objęli namiestnicy. I choć każdy z nich ślubował, że będzie ją sprawował „w imieniu króla aż do jego powrotu”, to była to tylko pusta formułka. Denethor był właśnie ostatnim z namiestników rządzącym Gondorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z zadań powierzonych namiestnikom była opieka nad palantirem, cudownym, wykonanym przez elfy kryształem, umożliwiającym widzenie na odległość. Przez długie wieki palantir, przechowywany w Minas Tirith, stolicy Gondoru, nie był używany przez nikogo. Dopiero Denethor postanowił skorzystać z jego mocy aby poznać militarne plany Saurona, demonicznego władcy królestwa Mordoru, dążącego do opanowania całego Śródziemia. Palantir okazał się jednak artefaktem raczej niebezpiecznym niż pożytecznym. Choć Sauron nie potrafił zmusić palantira, aby ten pokazywał Denethorowi nieprawdę, zdołał uczynić go narzędziem rozpowszechniania fałszu i dezinformacji. Denethor widział więc w krysztale wydarzenia prawdziwe ale zmanipulowane i pokazane wyrywkowo, np. gdy dojrzał flotyllę okrętów, uznał że są to posiłki dla Saurona, podczas gdy w rzeczywistości eskadra statków przewoziła siły przybywającego z odsieczą Aragorna. Kontakt z palantirem i wiara, że to, co pokazuje kryształ jest prawdą, doprowadziły go do szaleństwa i zaślepienia, które uniemożliwiło mu rozpoznanie prawdziwego władcy. U schyłku życia Denethor nie wiedział pewnie nawet, dlaczego tkwi w uporze i jaki, prócz trwania przy pustym tronie królów, cel mu przyświeca. Jego życie dobiegło końca na stosie, który kazał sobie przygotować i na który wkroczył z palantirem w kurczowo zaciśniętych dłoniach. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260701803006847778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 226px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQHEat166yI/AAAAAAAAAdY/kTIQeDW_H3M/s320/Stos+Denethora.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Istnieje pewne podobieństwo wielu wybitnych współczesnych intelektualistów do nieszczęsnego namiestnika Gondoru, choć mało kto z nich zakończył życie samobójstwem. Myślę tu o postaciach tak różnych jak Philip Rieff, Leo Strauss, Ivan Illich, Emil Cioran, Jean Baudrillard, Owen Barfield, Theodore Dalrymple czy tzw. „tradycjonaliści integralni”. Ich przenikliwe spojrzenie na współczesność wydaje mi się nieraz głębsze i ciekawsze niż dywagacje licznych „chrześcijańskich intelektualistów". Jest coś fascynującego i godnego szacunku w diatrybach Rieffa skierowanych pod adresem cywilizacji terapeutycznej, która nie wierzy już w nic i jednoczesnej deklaracji, że nie ma on najmniejszego pojęcia, w co świat miałby wierzyć, wie tylko, że bez tej wiary świat zginie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Trudno być prorokiem pozbawionym poczucia eschatologicznego a taka jest sytuacja wielu współczesnych Denethorów. Ludzie ci, nie mając przekonania, że historia posiada sens i ostateczny cel jakim jest Powrót Króla – to w ich imieniu Cioran napisał: &lt;em&gt;melancholia to żal po innym świecie, nigdy jednak nie dowiedziałem się, po jakim&lt;/em&gt; - mogli tylko stawiać diagnozy nie proponując żadnego panaceum. Nie obwiniam ich za to, bo wiara w Króla, który powróci jest łaską i żadne rozumowe dowodzenie istnienia Boga tego nie zmieni. Wydaje mi się tylko, że wybitny, żywy i wrażliwy umysł jest rodzajem palantira, w którym, przy braku rozwagi a czasem i szczęścia, może zapanować Sauron naszego świata. Nietrudno wtedy zapomnieć, że prawda znajduje się poza palantirem i ulec pokusie samospalenia na stosie własnych wyobrażeń o tym, co jest prawdą. Pamiętajmy więc o słowach Gandalfa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Co tu się dzieje, Denethorze? – spytał Czarodziej. – Dom Umarłych nie jest miejscem dla żywych. Dlaczego twoi słudzy biją się wśród grobów, gdy pod bramą grodu toczy się rozstrzygająca walka?&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2497902589298689103?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2497902589298689103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2497902589298689103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/o-denethorach-naszych-czasw.html' title='O Denethorach naszych czasów'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SQHEat166yI/AAAAAAAAAdY/kTIQeDW_H3M/s72-c/Stos+Denethora.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1389489110894623974</id><published>2008-10-21T13:33:00.003+02:00</published><updated>2008-10-21T13:36:49.609+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Dlaczego jestem zwierzęciem</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SP2-mi0tehI/AAAAAAAAAc4/c6XxkIY8mkM/s1600-h/El+Pastor.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259569509230803474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SP2-mi0tehI/AAAAAAAAAc4/c6XxkIY8mkM/s400/El+Pastor.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tak więc ci, którzy poświęcają się badaniu Słowa Bożego i prawidłowej doktryny nazywani są ludźmi. Ci zaś, którzy żyją obywając się bez takich studiów i nie pragną ćwiczyć się w mądrości lecz mimo to pozostają wierni, zwani są zwierzętami, choć oczywiście, zwierzętami czystymi. Bowiem tak jak jedni są mężami Bożymi, inni są owieczkami Bożymi.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Orygenes – III homilia o Księdze Kapłańskiej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1389489110894623974?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1389489110894623974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1389489110894623974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/dlaczego-jestem-zwierzciem.html' title='Dlaczego jestem zwierzęciem'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SP2-mi0tehI/AAAAAAAAAc4/c6XxkIY8mkM/s72-c/El+Pastor.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7705920745401837913</id><published>2008-10-14T10:54:00.001+02:00</published><updated>2008-10-14T10:57:53.671+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Protestantyzm'/><title type='text'>Teologia Zdrowia, Szczęścia i Pomyślności</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Ameryce wszystko nie jak u ludzi. U ludzi jest bowiem tak, że w chwilach wielkich wstrząsów, napięć i katastrof wzrasta ilość osób zaglądających do kościoła. Widzialna strona religijności staje się, by tak rzec, bardziej widzialna, zgodnie z przysłowiem „jak trwoga to do Boga”. Jednak ta uniwersalna, zdawałoby się reguła, nie sprawdza się w Ameryce. Ubogie lata trzydzieste charakteryzował gwałtowny spadek „church attendance” i towarzyszące mu bankructwa wielu sekt, które w czasie prosperity poprzedniej dekady przeinwestowały w infrastrukturę, wystawiając domy modlitwy, których nie były w stanie utrzymać. Renesans religijny nastąpił dopiero w latach pięćdziesiątych, kiedy Stany Zjednoczone przeżywały okres niezwykle dynamicznego boomu gospodarczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten niezwykły mariaż dobrobytu i pobożności, zrodzona na gruncie amerykańskim TZSP - Teologia Zdrowia, Szczęścia i Pomyślności (&lt;em&gt;health and wealth theology&lt;/em&gt;) - jest jedną z niezbywalnych cech Ameryki, którą pojąć można tylko w perspektywie radykalnego kalwinizmu, który legł u podstaw amerykańskiej cywilizacji. Mimo legendarnego amerykańskiego optymizmu jest w tej cywilizacji jakiś fatalizm, tak jakby cień predestynacji przygniatał ludzi, którym się nie udało, bo widać nie mogło im się udać, skoro nie znajdują się w gronie „wybranych”. Widać ten cień w najlepszej amerykańskiej muzyce, w bluesie czy pieśniach Toma Waitsa, w jej literaturze i kinie, w przedziwnej, barbarzyńskiej religijności &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pas_biblijny"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Pasa Biblijnego&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście tego typu wiara niewiele ma wspólnego z autentycznym chrześcijaństwem, bo co właściwie mówi nam stan zamożności o duchowych walorach człowieka? A jeśli nawet mówi to raczej w kategoriach przestrogi: słowa Chrystusa o wielbłądzię i uchu igielnym są dostatecznie jasne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to zarazem herezja z niebezpieczną tendencją do szybkiej sekularyzacji a pozbawiona religijnej otoczki znakomicie nadaje się na moralne uzasadnienie prawa dżungli, czego doskonałą ilustracją jest choćby życie Johna D. Rockefellera., człowieka, w którym w jeden węzeł splotły się sztywna purytańska pobożność, bezlitosny stosunek do konkurencji (nota bene bajki o wolnorynkowych początkach imperium Standard Oil można między bajki włożyć) i zamiłowanie do działalności filantropijnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyglądając się dziejom wczesnego chrześcijaństwa widać, że zamożni chrześcijanie mieli przed sobą dwie drogi: albo rozdać majątek ubogim i porzucić „ten świat” albo, jeśli nie było to możliwe z powodu obowiązków stanu lub państwowych, żyć w sposób nader skromny a gdy sytuacja pozwalała - wybrać opcję pierwszą. I nawet jeśli z czasem stało się inaczej, bo przecież Kościół nie miał ani możliwości ani woli narzucania tego duchowego maksymalizmu wszystkim swoim członkom, to i tak pozostał pewien ideał, będący w istocie odwrotnością TZSP. Przyznam, że stara grecko-rosyjska tradycja budowania cerkwi po pierwszym zarobionym milionie w ramach ekspiacji za nieunikniony w biznesie kompromis z chrześcijańskimi ideałami przemawia do mnie mocniej niż postulaty TZSP, która jest w istocie rodzajem duchowego alibi dla zupełnie świeckich ideałów samorealizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście świat przez ostatnie pięćdziesiąt lat zamerykanizował się w takim stopniu, że nie liczyłbym, iż kryzys zrodzi jakieś duchowe owoce w Europie czy gdziekolwiek indziej. Może być wręcz przeciwnie, wzrosną frustracja, rozgoryczenie, zwalanie winy na innych i żądanie pomocy od państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli chodzi o sam kryzys to, jako bankowiec z ponad piętnastoletnim doświadczeniem, coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że szeroki dostęp do rynków finansowych nie jest dobrodziejstwem ale przekleństwem współczesnych społeczeństw i gospodarek. Ale uzasadnienie tego poglądu wymagałoby odrębnego wpisu, który być może kiedyś powstanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7705920745401837913?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7705920745401837913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7705920745401837913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/teologia-zdrowia-szczcia-i-pomylnoci.html' title='Teologia Zdrowia, Szczęścia i Pomyślności'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2852580217520869127</id><published>2008-10-13T15:44:00.003+02:00</published><updated>2008-10-27T15:13:26.945+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mamon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Jak Włosi wykończyli Europę</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SPNRB3FeGuI/AAAAAAAAAcg/sGGTjeHsYRk/s1600-h/BÄ…kierzy.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256634282480114402" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SPNRB3FeGuI/AAAAAAAAAcg/sGGTjeHsYRk/s400/B%C4%85kierzy.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy piszą teraz o kryzysie światowych finansów a tymczasem zawirowania na podobną skalę zdarzały się już w Średniowieczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weźmy choćby przypadek florenckich domów bankowych Peruzzich, Bardich i Accaiuolich, które zdominowały w XIV wieku bankowość europejską. We Florencji było wtedy około osiemdziesięciu banków, z których wiele posiadało oddziały w innych miastach europejskich, jednak większość kapitału zgromadzona była w tej właśnie potężnej trójce. Sam dom bankowy Peruzzich miał u szczytu swojej potęgi piętnaście oddziałów od Londynu po Rodos. Z jednej strony instytucje te bardzo usprawniły europejski handel, zapewniając finansowanie transakcji handlowych tak różnych jak transporty zboża na terenie kontynentu, sprzedaż flamandzkich tkanin do krajów arabskich czy import stamtąd broni, pachnideł, przypraw i przedmiotów zbytku. Z drugiej strony banki jak to banki poszukiwały też interesów z większą „przebitką”, do których zaliczało się np. finansowanie wojen. Oprocentowanie pożyczki wojennej sięgało 60% rocznie i rzadko było niższe niż 45% był to zatem interes lichwiarski i bardzo kuszący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie banki florenckie kredytowały więc angielskiego króla Edwarda III, który z racji rozkręcającej się właśnie Wojny Stuletniej potrzebował mnóstwo pieniędzy. Zabezpieczeniem pożyczek były m.in. przyszłe wpływy z handlu angielską wełną i parę innych źródeł dochodu, które król „sekurytyzował” zaciągając kolejne pożyczki u italskich finansistów. Szczegółowy opis współpracy włoskich bankierów z angielskim monarchą znaleźć można w tym &lt;a href="http://www.british-history.ac.uk/report.aspx?compid=33008"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;interesującym eseju&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Balon sztucznie nadmuchanych aktywów w bilansach florenckich banków pękł w końcu w styczniu 1345 roku, kiedy Edward III stał się całkowicie niewypłacalny. Spowodowało to krach monetarny w całej ówczesnej Europie, gdyż Włochy pogrążyły się w chaosie finansowym spowodowanym przez rosnące zatory płatnicze zaś mniejsze i słabsze kapitałowo banki hanzeatyckie nie były w stanie zapewnić sprawnego przepływu pieniądza. W Europie z dnia na dzień zabrakło pieniędzy, pieniądz „podrożał”, podobnie jak dzieje się to teraz w USA. Dopiero we wrześniu 1347 roku zdołano nieco ustabilizować sytuację: dom Peruzzich zobowiązał się do zapłaty czterech soldów od każdego lira swoich zobowiązań (ok. 20% nominału), Bardi zobowiązali się do spłaty aż sześciu soldów od lira czyli 30% swojego długu. Jednak tak oczekiwana przez Europejczyków stabilizacja nie nadeszła. Miesiąc później do portu w Messynie zawinął statek wiozący genueńskich uchodźców z krymskiej Kaffy. Znajdowali się na nim chorzy na dżumę. W ciągu roku &lt;em&gt;mors nigra&lt;/em&gt; rozprzestrzeniła się we wszystkich większych portach Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto, w ciągu niespełna trzech lat, Włosi załatwili Europę na dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2852580217520869127?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2852580217520869127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2852580217520869127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/jak-wosi-wykoczyli-europ.html' title='Jak Włosi wykończyli Europę'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SPNRB3FeGuI/AAAAAAAAAcg/sGGTjeHsYRk/s72-c/B%C4%85kierzy.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7427124164495132030</id><published>2008-10-08T13:35:00.004+02:00</published><updated>2008-10-09T15:03:22.421+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>O chrześcijańskich rygorystach i chorobie (nad)gorliwości (2)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;4.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można jednak spytać, co z zapałem rygorystów, co z ich zaangażowaniem w metafizyczną walkę po stronie Dobra? Czy ta gorliwość nie jest znakiem sprzeciwu wobec panoszącej się obojętności bądź przyzwolenia na grzech? Czy nie są oni naśladowcami Jana Chrzciciela, głosem wołającego na pustyni? I czy nie jest tak, że sprzeciw wobec rygorystów to głos Kościoła ułomnego, który, jak pisał kiedyś &lt;a href="http://jablko.blox.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Esthel&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; „zapamiętał tylko Kazanie na Górze i Hymn o Miłości”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi. Warto jednak zauważyć, jak wiele łączy mentalność rygorystyczną z wielkimi herezjami, które w przeszłości wstrząsały życiem Kościoła. Montaniści, donatyści i [&lt;span style="font-size:85%;"&gt;tu wpisz dowolnych innych &lt;em&gt;–istów&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;] tez byli przekonani, że są wojownikami i męczennikami dla Chrystusa a także, że wszyscy prócz nich tkwią w błędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swojego czasu natknąłem się na niezwykłe słowa św. Izaaka Syryjczyka: &lt;em&gt;Ktoś, kto uchodzi wśród ludzi za gorliwego obrońcę prawdy, sam nie zasmakował jeszcze prawdy. Gdyby bowiem poznał jej smak, porzuciłby swoją dotychczasową gorliwość.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy takie słowa, sformułowane przez człowieka, który, zanim został eremitą pełnił posługę biskupią, nie są deklaracją relatywisty? Z pewnością nie, ale żeby się o tym przekonać, żeby dotrzeć do sedna myśli biskupa asyryjskiej Niniwy, należy przyjrzeć się najpierw pewnym cechom duchowości rygorystycznej. Wydaje mi się, że cechujący zdecydowaną większość rygorystów zapał ma podłoże cielesne. Używam przy tym słowa „ciało” w znaczeniu, jakie nadaje mu św. Paweł w 8 rozdziale Listu do Rzymian, nie jako „upadłą materię” lecz jako zbiór naszych cielesnych i duchowych popędów i namiętności. Namiętności tak rozumianego ciała może być bardzo wiele, od najprostszych, jak obżarstwo czy opilstwo po wysublimowane, dotyczące wyłącznie sfery ducha czy umysłu. Ich sednem jest zawsze &lt;em&gt;filautia&lt;/em&gt; – umiłowanie siebie. Gorliwośc rygorystyczna jawi mi się jako jedna z takich chorób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście gorliwość dla Chrystusa i Kościoła to rzecz wspaniała i pożądana, jednak prawdziwa gorliwość jest czymś zupełnie innym od gorliwości mającej źródło w namiętnościach duszy. Gorliwość „cielesna” zawsze posiada w sobie element samozadowolenia i samousprawiedliwienia, dzięki któremu gorliwiec przekonany jest o własnej słuszności a nawet wyższości wobec „relatywistów” i „miłosierników”. Z kolei prawdziwa gorliwość nie ma innego celu niż jedność z Bogiem i nie jest skierowana przeciwko niczemu, prócz własnych grzechów człowieka. Prawdziwa gorliwość jest ukryta przed zgiełkiem tego świata i wolna od hipokryzji, gorliwość rygorysty jest hałaśliwa i zazwyczaj nie pozbawiona hipokryzji. Gorliwość taka zyskuje spełnienie w formie napływających fal duchowej adrenaliny. Jest to w gruncie rzeczy duchowość młodzieńcza, może nawet duchowość nastolatka przechodzącego okres burzy i naporu, zatrwożonego brakiem wrażliwości u dorosłych, którzy zdają się nie dostrzegać bolączek trapiących świat, które on nie tylko widzi ale także wie, jak im zaradzić. I tak jak człowiek wyrasta a przynajmniej powinien wyrosnąć z młodzieńczości, tak też rygorysta powinien z czasem przestać być rygorystą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chodzi tu o ignorowanie Prawdy czy jej relatywizowanie. Raczej o zmianę metod, bo ten, kto rzeczywiście posmakował Prawdy, wie że wojowniczym pokrzykiwaniem w jej imieniu może jej tylko zaszkodzić. Nie należy trzymać się kurczowo idei i reguł, nawet tych, które uznajemy za najsłuszniejsze i zgodne z Bożą wolą. Kurczowy chwyt jest przejawem lęku, trzymając się kurczowo idei trzymamy się w gruncie rzeczy swoich zamków na piasku, które zastępują nam osobową Prawdę jaką jest Chrystus, Prawdę której w gruncie rzeczy się obawiamy, gdyż tylko w jej świetle możemy ujrzeć mrok, jaki skrywają ludzkie serca. To, co ważne, realizuje się w delikatnym dotyku, muśnięciu dłoni, cicho wypowiedzianym słowie. Jak mówił &lt;a href="http://angelus.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=6796&amp;amp;Itemid=791"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;św. Serafin z Sarowa&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;: „zachowaj ducha pokoju, a wokół ciebie zbawią się tysiące”. Ojcowie Pustyni powiadali, że są tylko dwie cechy chrześcijańskiego życia, których demony nie potrafią naśladować i wykoślawić: pokora i miłosierdzie. I tylko ktoś wydoskonalony w tych cnotach może powiedzieć nam coś istotnego o chrześcijańskim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet kiedy wyrażamy jasno nauczanie Kościoła w jakiejś dziedzinie, pamiętajmy, że Kościół naucza przede wszystkim o Miłości, która wykracza i przekracza sztywne sformułowania moralności zaś Bóg jest zawsze gotów pospieszyć na pomoc człowiekowi i tylko do niego należy ostateczny osąd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;5.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W jaki sposób można zdobyć ten spokój ducha? Wydaje się, że poza powołaniem monastycznym, które z istoty rzeczy dotyczy niewielu osób, jest to bardzo trudne. Dochodzimy tu do sfery praktyki, gdzie nie czuję się na siłach udzielać komukolwiek jakichkolwiek porad duchowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym jednak miał pokusić się o jakąś radę to wskazałbym na wrażliwość na małe rzeczy i małe wydarzenia. Ten, kto stara się słuchać i zachowywać słowa dotyczące małych spraw i małych tradycji, jest lepiej przygotowany do słuchania i zachowywania słów Boga. Kto szanuje i zna rzeczy, które dał mu Bóg, potrafi także szanować siebie i innych ludzi. Kto uczy córkę piec ciasto według przepisu prababki, ten w pewnym sensie dokonuje preewangelizacji lepszej niż pokazując jej DVD z historiami biblijnymi. Innymi słowy chodzi o skupienie się na sprawach i rzeczach małych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma rację Szczepan Twardoch opatrując swoje impresje o rzeczach codziennych wspólnym tytułem &lt;a href="http://www.dziennik.twardoch.pl/?cat=16"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;"wszystko jest literaturą"&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Ale te rzeczy są nie tylko literaturą ale czymś znacznie większym. Są to znaki, którymi przemawia do nas Bóg, dryfujące po morzu życia butelki z ważną wiadomością, skierowaną do każdego z nas. Wypalone w spokoju cygaro, spacer o zmroku, wosk zastygający na dopalającej się świecy, stara książka, wieczorna rozmowa, cisza po nabożeństwie, oddech śpiącego dziecka, zmęczenie na szczycie zdobytej góry - w takich drobnostkach odnaleźć można pokój, spokój i ciszę a Chrystus, jak mówią bizantyjskie modlitwy, jest Królem Ciszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończąc, znów zacytuję św. Izaaka: &lt;em&gt;milczenie jest mową przyszłego świata&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255138822704102098" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SO4A6pSketI/AAAAAAAAAcQ/02UMoYHQRK4/s400/St.+Silouan.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7427124164495132030?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7427124164495132030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7427124164495132030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/o-chrzecijaskich-rygorystach-i-chorobie.html' title='O chrześcijańskich rygorystach i chorobie (nad)gorliwości (2)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SO4A6pSketI/AAAAAAAAAcQ/02UMoYHQRK4/s72-c/St.+Silouan.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2326675435716981162</id><published>2008-10-07T12:47:00.011+02:00</published><updated>2008-10-07T13:03:31.864+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>lux in tenebris</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SOs-qgPf3MI/AAAAAAAAAbw/lgXYmLlSCVU/s1600-h/WoÅ‚ochowo+02.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254362290188180674" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SOs-qgPf3MI/AAAAAAAAAbw/lgXYmLlSCVU/s320/Wo%C5%82ochowo+02.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254362504507715714" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SOs-2-pQcII/AAAAAAAAAb4/HO8-mySGpv8/s400/Wo%C5%82ochowo+01.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SOs_Ekk98tI/AAAAAAAAAcA/psgvJBFjlsA/s1600-h/WoÅ‚ochowo+03.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254362738028573394" style="FLOAT: right; MARGIN: 0px 0px 10px 10px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SOs_Ekk98tI/AAAAAAAAAcA/psgvJBFjlsA/s400/Wo%C5%82ochowo+03.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Cerkiew p.w. św.św. Borysa i Gleba we wsi Wołochowo (dwie godziny drogi na północny zachód od Moskwy). Zdemolowana w latach 60, w czasach drugiej fali prześladowań Kościoła prawosławnego, dziś stopniowo restaurowana przez wolonatariuszy z organizacji Mołodaja Rus'. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2326675435716981162?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2326675435716981162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2326675435716981162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/10/lux-in-tenebris.html' title='lux in tenebris'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SOs-qgPf3MI/AAAAAAAAAbw/lgXYmLlSCVU/s72-c/Wo%C5%82ochowo+02.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1916329142580866389</id><published>2008-09-29T21:44:00.002+02:00</published><updated>2008-09-29T21:47:39.945+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dźwięki'/><title type='text'>Bretońska melancholia</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mDyi_iyQZSc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mDyi_iyQZSc&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podziękowania dla Pani &lt;a href="http://balkanblues.wordpress.com/"&gt;Tain Bo&lt;/a&gt; za ten link.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1916329142580866389?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1916329142580866389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1916329142580866389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/09/bretoska-melancholia.html' title='Bretońska melancholia'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1235355328316740328</id><published>2008-09-25T12:28:00.002+02:00</published><updated>2008-09-25T12:34:02.721+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>O chrześcijańskich rygorystach i chorobie (nad)gorliwości (1)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Najpierw przyszło mi do głowy napisać tekst o sprawiedliwości i miłosierdziu, ale dzięki Bogu otrzeźwiałem i porzuciłem ten zamysł. Sama obfitość biblijnych fragmentów, w których pojawiają się Boża sprawiedliwość i miłosierdzie może przyprawić o zawrót głowy a samodzielne „badanie Pisma” w tym zakresie to prosta droga do szaleństwa. Napiszę jednak trochę na temat pokrewny, mianowicie o chrześcijańskim rygoryzmie. Być może pomysł na wpis wziął się stąd, że sam bywam od czasu do czasu rygorystą. Nie jest to u mnie postawa permanentna ale i nie tak znowu rzadka. Zdaję sobie przy tym sprawę, że to, czy jestem w danym dniu rygorystą, tradycjonalistą czy też skłaniam się w stronę miłosierdzia zależy od wielu czynników: pogody, tego, co zjadłem na śniadanie, kogo spotkałem i o czym rozmawiałem przez telefon z &lt;a href="http://anarcha.ownlog.com/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Panemdante&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast religijny rygoryzm jako konsekwentna postawa życiowa zdumiewa mnie i na swój sposób fascynuje. Rygorystyczny moralizm (bo już nie moralny rygoryzm) jest przypadłością spotykaną u chrześcijan wszystkich denominacji. Nie brakuje rygorystów wśród fundamentalistycznych baptystów z Tennessee, tradycyjnych i mniej tradycyjnych katolików a także tradycyjnych i mniej tradycyjnych prawosławnych. Wydaje się, że odsetek rygorystów jest najwyższy wśród protestantów, szczególnie nurtu kalwińskiego, ale gdzie rygorystów jest najmniej, tego nie jestem w stanie orzec. W każdym razie nietrudno ich spotkać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli miałbym określić jakiś najmniejszy wspólny mianownik rygoryzmu to wskazałbym na mechanistyczne postrzeganie świata. Ludzie obdarzeni mentalnością rygorystyczną postrzegają świat i ludzkie życie w kategoriach nadprzyrodzonego mechanizmu przyczyn i skutków, okraszonego dla niepoznaki mianem Boga względnie Boskiej sprawiedliwości. Zazwyczaj bardziej od osób, którym wymierzona została „sprawiedliwość”, kochają reguły, według których „sprawiedliwość” jest wymierzana. Na każde pytanie mają zawsze gotową odpowiedź, B zawsze wynika dla nich z A. Nawet jeśli posługują się retoryką „kochającego Boga”, to i tak sprowadza się ona w końcu do prymitywnego przyczynowo – skutkowego determinizmu nagrody i kary, okraszonego tandetnym moralizmem w stylu „oto, co się dzieje, kiedy ludzie zapominają o Bogu”. Można wręcz odnieść wrażenie, że Bóg w świadomości rygorystów nie jest Osobą lecz niewidzialnym mechanizmem przeznaczonym do utrzymania sprawiedliwego porządku. Także człowiek nie jest już osobą, lecz automatem, którego zadaniem jest dopasowanie się do wyznaczonych odgórnie reguł, co owocuje nagrodą w postaci szczęścia, zdrowia i pomyślności. I odwrotnie: jeżeli maszyna z jakiegoś powodu się zbuntuje, „system” reaguje wymierzając należną karę w postaci choroby, ubóstwa, szaleństwa, apostazji dzieci itp. To, co naprawdę istotne to dopasowanie się do narzuconych z zewnątrz Reguł, reszta to nieistotny Szczegół. W skrajnej, chorobliwej formie, reprezentowanej przez pewnego internetowego publicystę, rygoryzm przybiera karykaturalne formy. Rygorysta rozważa wtedy takie problemy, jak moralna dopuszczalność okłamania gestapowców, którzy pytają nas czy ukrywamy w piwnicy żydowską rodzinę albo podejmuje próby ustalenia dopuszczalnej głębokości niewieściego dekoltu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że snute czasem przez rygorystów wizje chrześcijańskich falansterów, w których dzień zaczynałby się od wspólnego śpiewania psalmów, wino i jedzenie smakowałoby lepiej a seks byłby świętszy, budzi we mnie niepokój. Jakoś nie bardzo widzę w nich miejsce dla Boga, który ogołocił się przybrawszy postać sługi aby obdarzyć upadłych ludzi obfitością prawdziwego Życia. To jeszcze jedna rzecz, o której rygoryści zdają się zapominać: Chrystus nie umarł po to, aby złych ludzi uczynić dobrymi ale po to, żeby martwych uczynić żywymi. Nawet jeśli takie ziemskie mikro-raje istniały w historii, skłonny jestem uważać je raczej za aberrację niż pożądaną normę. Ich krótki żywot, zakończony nieraz prawdziwa tragedią (vide rzezie Indian Guarani) skłania mnie ku opinii, że Bóg chce pokazać nam, iż żadne doskonałe i trwałe rozwiązanie ludzkich problemów nie jest możliwe na tym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełen gorliwości rygoryzm jest w gruncie rzeczy lustrzanym odbiciem relatywizmu. Obydwa cechuje to samo poszukiwanie pewności i prawdy nie tam, gdzie ona naprawdę się znajduje. Relatywistę dręczy strach, że jego „prawda, że nie ma żadnej prawdy”, może okazać się nieprawdą. Rygorysta w głębi duszy obawia się, że jego wzniesiona z mozołem symulakra prawdy, potężna twierdza zbudowana z reguł i kanonów prawidłowego postępowania, może rozsypać się w pył w zetknięciu z chaosem, brudem i potęgą życia. I jeden i drugi pragnie prawdy ale umieszcza ją w niewłaściwym miejscu: relatywista w braku reguł, rygorysta w ich nadmiarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg nie jest Temidą i nie waży ludzkich uczynków na wadze. Literalnie rozumiana &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychostazja"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;psychostazja&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; nigdy nie była i nie będzie chrześcijańskim dogmatem. Przecież gdyby Bóg był sprawiedliwy wedle ludzkiej miary, wszyscy skończylibyśmy w piekle. W bizantyjskich tekstach stanowiących podstawę prawosławnej liturgii bardzo często określa się Chrystusa mianem &lt;em&gt;Monos Philanthropos&lt;/em&gt; – Jedynego Przyjaciela Człowieka. Liturgia, jak zawsze, wskazuje na najistotniejsze prawdy. Człowiek nie jest bowiem przyjacielem człowieka. Bez trudu - a i to nie zawsze - przychodzi mu tylko miłość do najbliższych, z której nie ma się co chlubić, ale mimo bagażu cywilizacyjnych konwenansów będących surogatem miłości nadal trudno mu zabić w sobie wilczy stosunek do bliźniego. Tylko Bóg jest przyjacielem człowieka, najlepszym i najwierniejszym. Hebrajskie &lt;em&gt;tsedakav&lt;/em&gt; tłumaczone na grekę jako &lt;em&gt;dikaiosyne&lt;/em&gt; oznacza sprawiedliwość. Ale &lt;em&gt;tsedakav&lt;/em&gt; w oryginalnym kontekście to przede wszystkim Boże działanie mające na celu poprawę człowieka. Jest ono niemal synonimem słowa &lt;em&gt;chesed&lt;/em&gt; - miłosierdzie, współczucie. Zatem sprawiedliwość Boża i Jego miłosierdzie są ze sobą powiązane w inny od ludzkiego sposób. Inna jest sprawiedliwość ludzka, inna Boża a najdoskonalszy przykład takiej sprawiedliwości to Golgota. Gdyby Bóg był sprawiedliwy w ludzkim rozumieniu, nigdy nie oddałby swojego Syna dla odkupienia upadłych istot ludzkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym sensie katechizmowe „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze” jest przyznaniem się do niewiedzy i wezwaniem do zachowania umiaru w sądzie. Wiemy, że każdy nasz czyn podlega osądowi ale nie znamy do końca kryteriów, które weźmie pod uwagę Sędzia. Nasza wiedza o materiale dowodowym jest nieskończenie mała, choć nieraz uważamy inaczej. Dlatego tak ważna jest umiejętność nie ferowania jednoznacznych wyroków w sytuacjach granicznych. Przypomina mi się historia jednego z &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Category:Folk_saints"&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;&lt;strong&gt;ludowych świętych&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; z Borderlands (pogranicza Meksyku i Teksasu), człowieka imieniem Juan, spalonego żywcem przez zazdrosnego męża, który przyłapał go in flagranti z własną małżonką. Umierając Juan wzniósł ku górze palec prawej dłoni i krzyknął: „Tam, na końcu, będzie Bóg”. Palec Juana przechowywany był przez wiele lat jako relikwia w ludowej kaplicy, do której ciągnęły pielgrzymki z północnego Meksyku. Kilka lat temu skradziono go, być może są jeszcze części świata, w których handel relikwiami jest opłacalnym biznesem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rygorysta postawiony wobec takiego przypadku nie znajdzie chyba łatwej odpowiedzi. Co bowiem robić z zamordowanym cudzołożnikiem? Z pewnością nie zdołał on odpokutować za swój grzech a jednak lud uznał go za osobę świętą. Czyżby ludowa intuicja wyczuła coś, czego nie potrafią zarejestrować ultraczułe mierniki rygorystów? A może to lud błądzi a rygorysta ma rację? Juan przypomina mi nieco człowieka z bizantyjskich fresków Sądu Ostatecznego, przywiązanego do kolumny, do której przybita jest tabliczka z napisem: &lt;em&gt;był miłosierny, więc nie może być potępiony, był rozpustnikiem, więc nie może być zbawiony&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale podobnych, granicznych sytuacji nie poddających się prostej zero - jedynkowej interpretacji moralnego rygoryzmu jest znacznie więcej i nie zawsze mają one tak drastyczny charakter, jak dzieje Juana Od Wzniesionego Palca. Co robić ze znanym mi nieszczęśnikiem, który poddał się operacji zmiany płci ale nadal odczuwa więź z Bogiem, modli się, gotów jest oddać bliźniemu ostatnią koszulę a jego stosunek do bliźnich znacznie przewyższa to, co zwykliśmy nazywać uprzejmością i grzecznym zainteresowaniem? Według jakich kryteriów on będzie sądzony? I jak zostanę osądzony ja, który tak często myślę o tym człowieku z niechęcią i obrzydzeniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niejednokrotnie bywa tak, że człowiek głoszący poglądy sprzeczne z ortodoksją ma w sobie więcej Bożej miłości niż zachowujący przykazania „porządny chrześcijanin”. Obydwaj czynią źle, ale czy wiemy, który bardziej? Który z nich uzyska nagrodę, który będzie ukarany? Czy naprawdę istnieje zestaw prostych odpowiedzi na te pytania?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;3.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swojej „Twierdzy wewnętrznej” Pierre Hadot kreśli filozoficzną sylwetkę Marka Aureliusza. Znajduje się w tej książce pewna pouczająca anegdota: oto młody Marek wybucha płaczem na wieść o śmierci swojego nauczyciela, Apoloniusza. Dworacy napominają go surowo, aby nie okazywał publicznie słabości, gdyż nie przystoi to przyszłemu cesarzowi, nie kryjącemu się na dodatek ze stoickimi przekonaniami. Jednak stary cesarz Antonin Pius beszta ich, mówiąc (cytuję z pamięci): &lt;em&gt;Pozwólcie mu być człowiekiem. &lt;strong&gt;Niech prawa usną&lt;/strong&gt;. Ani filozofia ani cesarstwo nie są w stanie pokonać uczuć&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekonanie, że prawo może czasem usnąć, jest dla rygorysty bluźnierstwem. Ale mądrzy Rzymianie nie bez powodu twierdzili, że &lt;em&gt;dormiunt aliquando leges, numquam moriuntur&lt;/em&gt; - prawa czasem śpią, ale nigdy nie umierają. Myślę, że rozumie to także Bóg. To, że prawom zdarza się uciąć drzemkę wcale nie oznacza przyzwolenia na życie niemoralne czy pozbawione ograniczeń. Uznając, że litery prawa nie da się zastosować w każdych okolicznościach nie stwierdzamy, że prawo jest fałszywe. Jest to raczej pokorna konstatacja faktu, że prawo jest wieczne podczas gdy my śmiertelni i słabi a obrazu naszego życia nie da się nakreślić używając tylko czerni i bieli. Czy rygorystom, nalegającym aby prawo było przestrzegane we wszystkich sytuacjach, bez względu na konsekwencje, paradoksalnie nie brakuje czasem prostej wiary w to, że prawo jest dobre i prawdziwe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg nie oczekuje od nas, że go w pełni zrozumiemy. Bóg nie oczekuje od nas prawidłowej odpowiedzi na każde pytanie, jakie nam zada. Grzech to nie tylko świadomie zły wybór, ale czasem, jak pisze św. Grzegorz z Nyssy, także błędna ocena sytuacji. Dlatego w modlitwach znaleźć można prośby o wybaczenie grzechów dobrowolnych i mimowolnych. Pod koniec życia nie będziemy zdawali egzaminu z przerobionego materiału, ważne będzie raczej to, na ile sam proces nauki zdołał przemienić nasze serce i czy jest w nim miejsce dla kogokolwiek poza nami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;C.D.N.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1235355328316740328?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1235355328316740328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1235355328316740328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/09/o-chrzecijaskich-rygorystach-i-chorobie.html' title='O chrześcijańskich rygorystach i chorobie (nad)gorliwości (1)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6002175735444718725</id><published>2008-09-22T16:40:00.002+02:00</published><updated>2008-09-22T16:43:08.228+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jemy i pijemy'/><title type='text'>Kaczka po studycku</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Weź cztery piersi kacze. Skórkę na każdej natnij w kratkę ostrym nożem. Ułóż na patelni skórką na dół i ustaw ją na średnim ogniu. Po chwili ze skórki zacznie wytapiać się kaczy smalec. Gotuj (smaż?) w nim kaczkę – Żabojady nazywają ten sposób przygotowania mięsa „confit” – przez 10 do 12 minut. Możesz dodać do tłuszczu pokrojony w plastry ząbek czosnku, danie będzie bardziej aromatyczne. Następnie obróć piersi (skórka powinna być już ładnie zrumieniona) i podsmażaj „mięsną” stronę przez 3 minuty. Tak przygotowane piersi wyjmij z patelni i ułóż w naczyniu żaroodpornym, oczywiście skórką do góry. Każdy kawałek mięsa skrop dość obficie sosem sojowym (raczej japońskim niż chińskim), oprósz szczodrze majerankiem, oregano i cząbrem. Między kawałkami kaczki ułóż kawałki jabłka i kilkanaście plasterków czosnku. Całość podlej kaczym tłuszczem z patelni i wstaw do gorącego (180 C) piekarnika na 35-40 minut. Podawaj z ziemniaczanym puree, popijaj lżejszym czerwonym winem (pinot noir, dolcetto d’Alba albo niemiecki dornfelder będą w sam raz). &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6002175735444718725?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6002175735444718725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6002175735444718725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/09/kaczka-po-studycku.html' title='Kaczka po studycku'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6855514409900250646</id><published>2008-09-18T12:33:00.003+02:00</published><updated>2008-09-18T12:41:33.962+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Katolicyzm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filozofia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Protestantyzm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Strauss, Reformacja i historycyzm</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten wpis pewnie by nie powstał, gdyby nie pojawienie się na &lt;a href="http://forum.fronda.pl/"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;Forum Frondy&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; pewnego &lt;a href="http://pbartosik.blogspot.com/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;wojowniczego pastora - fundamentalisty&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Sam pastor nie zabłysnął wprawdzie na FF pod żadnym względem, jednak kilka wątków, w których usiłował udowodnić wyższość radykalnego protestantyzmu &lt;em&gt;à la mode américaine&lt;/em&gt; zachęciło mnie do ponownego przemyślenia pewnych spraw związanych z Reformacją. Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam ostatnio trochę o &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Leo_Strauss"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Leo_Straussie&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Dzięki staraniom „Przeglądu Politycznego” i „Teologii Politycznej” można było w zeszłym roku nieco Straussa i o Straussie poczytać, choć trzeba przyznać, że polski bilans Straussowski jest wciąż żałosny: zaledwie jeden zbiór esejów wydany w latach dziewięćdziesiątych + klasyczne „Prawo naturalne w świetle historii”, które jakimś cudem ukazało się u schyłku rządów Towarzysza Wiesława. Skala zainteresowań Straussa była ogromna, wymienię tu tylko takie tematy jak wzajemny stosunek filozofii i polityki oraz rozumu i objawienia, odnowa klasycznej filozofii politycznej czy poszukiwanie metafizycznej podbudowy dla systemów politycznych w epoce „Ziemi Jałowej ” i choćby z tego względu, a także dlatego, że jego myśl, podobnie jak myśl Carla Schmitta jest uważnie studiowana przez ludzi mających wpływ na amerykańską politykę, warto się nim zajmować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku lat czterdziestych Strauss wygłosił w Ameryce cykl wykładów, w których starał się nakreślić genezę współczesnego &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Historycyzm"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;historycyzmu&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; i przedstawić jego krytykę z pozycji klasycznej filozofii politycznej. Jedno ze stwierdzeń Straussa uważam za szczególnie godne uwagi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#3333ff;"&gt;&lt;em&gt;Życie ludzkie jest w zasadniczy sposób osadzone w historii, co oznacza, że człowiek potrzebuje tradycji, która dostarcza wskazówek dla dobrego działania, ułatwia komunikację społeczną i wzajemne zrozumienie. Ta tradycja, tradycja europejska, oparta na greckiej nauce i religii biblijnej, podlegała stopniowej likwidacji począwszy od XVI wieku&lt;/em&gt; &lt;span style="font-size:85%;color:#000000;"&gt;[uwaga studycka: Strauss jest tu chyba zbytnim optymistą, początek kryzysu dałoby się spokojnie przesunąć kilka wieków wstecz]&lt;/span&gt;. &lt;em&gt;Jest bowiem faktem, że człowiek nowoczesny podjął próbę uwolnienia się od wszystkich „przesądów” czyli w istocie od wszystkich tradycji. Ale owa próba pokazuje, jak wielka jest potrzeba tradycji: ten sam nowoczesny człowiek, który zniszczył wszystkie tradycje zmuszony został do szukania schronienia w historii. &lt;strong&gt;Historia jest współczesną namiastką Tradycji&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście przekonanie o tradycji jako podstawie dobrze funkcjonującego społeczeństwa nie jest pomysłem Straussa. To antyczna idea, która już Platon przedstawiał jako coś oczywistego (fakt, że nie jest to oczywiste dla dużej ilości współczesnych wskazuje na obłąkany charakter naszych czasów). Jednak ciekawsze niż w gruncie rzeczy jałowa w obecnych warunkach apologia utraconej tradycji wydaje mi się pytanie: kto zawinił? Dlaczego Europejczycy z takim zapałem zaczęli podkopywać fundamenty domu, który od wieków zamieszkiwali? Odpowiedzi na to jest bardzo wiele a grupa winnych dość szeroka. Ale, stosując Straussowską tezę o historii będącej namiastką tradycji, można stwierdzić, że w gronie oskarżonych bezsprzecznie powinna zasiąść Reformacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Badając dzieje ruchów reformacyjnych trudno oprzeć się wrażeniu, że są one doskonałą ilustracją niebezpieczeństw, do których prowadzi radykalne zerwanie z tradycją, nawet jeśli dokonuje się ono w imię najszlachetniejszych celów. Radykalna krytyka zwyczajów i teologii zachodniego Kościoła (celowo abstrahuję teraz od kwestii stosunku łacińskiej tradycji tamtej epoki do pełni chrześcijańskiej tradycji, zachowanej na Wschodzie, gdyż jest to zbyt obszerny temat) była z pewnością ciosem wymierzonym w niepodważalną dotychczas rolę chrześcijańskiej tradycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że pierwsi reformatorzy nie pragnęli unicestwienia całej tradycji lecz starali się oczyścić ją z niebiblijnych, jak uważali, naleciałości. Właściwie tym, co leżało u początków Reformacji nie był problem historii lecz właśnie tradycji. Jednak podstawowe założenie, że to, co mówi – w mniemaniu reformatorów - Pismo, jest ważniejsze niż uformowana i zachowująca ciągłość od dnia Pięćdziesiątnicy hermeneutyka Pisma, musiało się w końcu obrócić przeciwko swoim zwolennikom. Czy tego chcieli czy nie, reformatorzy stanęli w pewnym momencie wobec faktu, że, wbrew temu, co oficjalnie głoszą, niełatwo jest im udowodnić historyczną więź z Kościołem, który opuścili. Zerwanie ciągłości, faktyczna utrata kilkunastu wieków – bo co właściwie może odpowiedzieć ewangelik na pytanie „gdzie byliście w IV wieku?” - zaowocowała poszukiwaniem jakichś nowych sposobów, mających udowodnić, że to właśnie Reformacja stanowi kontynuację prawdziwego nauczania Kościoła, odzyskanego i oczyszczonego po długich stuleciach błędów i wypaczeń. Pragnienie to zaowocowało rozkwitem studiów historycznych, gdyż tylko w burzliwych i chaotycznych nieraz dziejach Kościoła można było poszukiwać jakichś śladów więzi protestantyzmu z tradycyjnym chrześcijaństwem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiektywne i krytyczne badania historyczne miały, w mniemaniu całkiem dużej grupy protestantów, stać się czymś w rodzaju aparatu do destylacji „czystej i nieskażonej” nauki Chrystusa. Zresztą ta fascynacja „prawdą historyczną” ogarnęła nie tylko środowiska reformacyjne ale i ich przeciwników. Casus bollandystów czy kontrreformacyjna teoria sztuki Molanusa dają nam przedsmak historycyzmu, jaki ogarnął Europę w późniejszych wiekach. Na wojnie jak to na wojnie, żołnierze walczący na pierwszej linii upodobniają się do siebie. Z czasem za studia historyczne wzięli się również ludzie, delikatnie mówiąc niechętni chrześcijaństwu i tak, krok po kroku, doszliśmy do czasów, w których „obiektywne” ustalenia historyczne stały się naukową podstawą nowoczesnych świeckich ideologii zaś nową ortodoksją stało się przekonanie, że procesy historyczne posiadają swoja logikę a historia społeczeństw to marsz ku Lepszemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Luter i Kalwin jako poprzednicy Hegla i Marksa? Nie sformułuję takiej tezy explicite ale myślę, że coś jest na rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6855514409900250646?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6855514409900250646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6855514409900250646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/09/strauss-reformacja-i-historycyzm.html' title='Strauss, Reformacja i historycyzm'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-957238721903214854</id><published>2008-08-29T14:40:00.002+02:00</published><updated>2008-08-29T14:43:41.693+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dźwięki'/><title type='text'>Ofiara Voldemorta?</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niewiele wiemy o Edwardzie Mordrake’u. Urodzony pod koniec XIX wieku w arystokratycznej rodzinie brytyjskiej, cierpiał od dziecka na osobliwą przypadłość: z tyłu jego głowy znajdowała się druga, zdeformowana twarz. Choć takie przypadki nie są obce medycynie, przypadek Mordrake’a był inny, był on bowiem przekonany, że „druga głowa” potrafi się śmiać i płakać a w nocy szepcze mu do ucha jakieś koszmarne słowa. Mimo próśb nieszczęśnika żaden z ówczesnych chirurgów nie podjął się operacji usunięcia „diabelskiego bliźniaka” zaś lord Edward targnął się na swoje życie w wieku 23 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tom_Waits"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Tom Waits&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; , muzyczny prorok i Kurt Weil Ameryki, poświęcił przypadkowi Mordrake’a piosenkę &lt;em&gt;Poor Edward&lt;/em&gt;. Znalazła się ona na mało znanym, wydanym w 1992 roku albumie &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Alice&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;, zawierającym piosenki do musicalu o Lewisie Carrollu, wystawionym w jednym z hamburskich teatrów muzycznych. Ktoś z fanów dorzucił plastelinową animację i tak powstał przejmujący filmik o Biednym Edwardzie, zabitym przez twarz, jaka nosił z tyłu głowy. Inspiracja dla J.K.Rowling? &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zGci5Tlur9o&amp;amp;hl=" width="425" height="344" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" fs="1"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-957238721903214854?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/957238721903214854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/957238721903214854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/ofiara-voldemorta.html' title='Ofiara Voldemorta?'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8491315740072239574</id><published>2008-08-29T14:15:00.002+02:00</published><updated>2008-08-29T14:18:53.827+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Itineraria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Armenia'/><title type='text'>Reikhardus powrócił</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brat w blogowaniu i tolkienowaniu, zacny &lt;a href="http://aldrajch.blogspot.com/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;Reikhardus z Aldrajchu&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/a&gt; wznowił po dłuższej przerwie aktywność sieciową. Szczerze polecam jego Listy z Wschodniej Ćwiartki, siedmioczęściową relację z podróży do Armenii a dla zainteresowanych także niewesoły artykuł o niesnaskach w środowisku śląskich tolkienowców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8491315740072239574?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8491315740072239574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8491315740072239574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/reikhardus-powrci.html' title='Reikhardus powrócił'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5671962332434813745</id><published>2008-08-08T11:26:00.003+02:00</published><updated>2008-08-08T11:33:08.691+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postEuropa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><title type='text'>Homoparadoks</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fora i portale, które odwiedzam i które można określić jako „konserwatywne” i „chrześcijańskie” poświęcają dużo miejsca homoseksualizmowi. Nie bardzo mnie to dziwi, biorąc pod uwagę narastającą w Polsce presję na równouprawnienie homoseksualistów, legalizację ich „małżeństw” a nawet adopcję przez takich ludzi dzieci. A jednak to, obsesyjne w niektórych przypadkach, skupienie się na działalności sodomitów wydaje się mieć jeden słaby punkt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Św. Augustyn był zdania, że cudzołóstwo i nierząd są mniejszym grzechem niż sodomia czy masturbacja, ze względu na to, że zachowują, przynajmniej potencjalnie, charakter prokreacyjny. Ale dziś sprawy mają się zupełnie inaczej. Zdecydowana większość przed/poza małżeńskich (małżeńskich zresztą też) stosunków płciowych odbywa się z użyciem antykoncepcji, nieraz mającej działanie poronne (pigułka). Jeżeli z jakichś powodów zwykła antykoncepcja nie zadziała, sięga się po „antykoncepcję radykalną”, dokonując aborcji. To „zwykłe” stosunki są dziś źródłem zarówno zapaści demograficznej jak i hekatomby nienarodzonych. Aborcyjne fabryki i przemysł "oponiarski" utrzymują się dzięki nim, inwestując niemałe środki, aby biznes kręcił się dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku sodomitów antykoncepcja barierowa ma charakter czysto higieniczny, w dodatku seks tego rodzaju z oczywistych powodów nie przyczynia się do zwiększenia liczby aborcji. Można więc zaryzykować tezę, że dziś jest odwrotnie niż w czasach św. Augustyna: współczesny nierząd i cudzołóstwo są grzechami o (jeszcze) większym ciężarze gatunkowym niż sodomia. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Nieraz zetknąć się można z opinią, że homoseksualizm jest głównym znakiem upadku moralnego naszych czasów. W świetle tego, co napisałem powyżej, wydaje mi się ona błędna. Obawiam się, że problem jest znacznie bardziej złożony zaś niektórzy krytycy homoseksualistów obrali ich sobie za przedmiot krytyki przede wszystkim dlatego, że są oni, ze względu na swój mało apetyczny &lt;em&gt;lajfstajl&lt;/em&gt;, najłatwiejszym do trafienia celem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jutra Studyta zmyka na dwa tygodnie w Tatry. Kolejnych wpisów należy się spodziewać na początku września. Pozdrawiam wszystkich moich jedenastu Czytelników i proszę o modlitwę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5671962332434813745?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5671962332434813745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5671962332434813745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/homoparadoks.html' title='Homoparadoks'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8076240333052624056</id><published>2008-08-05T16:35:00.002+02:00</published><updated>2008-08-05T16:54:27.172+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Aleksander Sołżenicyn (1918-2008)</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp2.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJhpbrFC7dI/AAAAAAAAAUw/rlXJwWP5_2E/s1600-h/SoÅÅ¼enicyn.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5231046891332103634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp2.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJhpbrFC7dI/AAAAAAAAAUw/rlXJwWP5_2E/s400/So%C5%82%C5%BCenicyn.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jak lekko, Boże, żyć mi z Tobą! Jak łatwo mi uwierzyć w Ciebie! Kiedy rozprasza się w osłupieniu oraz rozmięka umysł mój, gdy najmędrsi ludzie nie widzą dalej poza wieczór dnia dzisiejszego, nie wiedząc, co im jutro czynić - Ty jasną wiarę zsyłasz mi, żeś jest i troszczysz się nieustannie, aby nie wszystkie drogi dobra na zawsze dla nas stały zamknięte.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8076240333052624056?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8076240333052624056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8076240333052624056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/aleksander-soenicyn-1918-2008.html' title='Aleksander Sołżenicyn (1918-2008)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJhpbrFC7dI/AAAAAAAAAUw/rlXJwWP5_2E/s72-c/So%C5%82%C5%BCenicyn.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-6145253135268293024</id><published>2008-08-05T11:35:00.002+02:00</published><updated>2008-08-05T11:46:02.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kotologia'/><title type='text'>Pochwała kota</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrzy znajomi Studyty wiedzą, że ma on wielkiego fioła na punkcie kotów. Choć w domu Państwa Studytów mieszka obecnie tylko jeden kot, niesforna Jagurka, zapewne kiedyś będzie ich więcej. Widok chodzącego (biegnącego, przeciągającego się, skaczącego, skradającego się, zwiniętego w kłębek niczym smok Smaug na swoich skarbach) kota, sprawia Studycie i jego Małżonce wielką przyjemność estetyczną, przy której bledną wątpliwe uroki podziwiania dzieł sztuki w muzeach i galeriach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Angielski poeta &lt;strong&gt;Christopher Smart&lt;/strong&gt; (+1771) zasłynął jako tłumacz Horacego, autor pochwały proroka Dawida i jego psalmów a także twórca długiego, nowatorskiego w formie poematu &lt;em&gt;Jubilate Agno&lt;/em&gt;, opublikowanego w całości na podstawie zachowanych manuksryptów dopiero w 1954 roku. Dręczony religijną manią, część życia spędził Smart w zakładach dla obłąkanych (gdyby żył w Średniowieczu, mógłby sobie spokojnie chodzić po ulicach) zaś zmarł w więzieniu dla dłużników. Smart był także wielbicielem kotów, czemu dał wyraz we fragmencie &lt;em&gt;Jubilate Agno&lt;/em&gt; zatytułowanym &lt;em&gt;For I will consider my cat Jeoffry&lt;/em&gt;. Pełny tekst utworu w oryginale &lt;a href="http://www.poets.org/viewmedia.php/prmMID/15798"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#990000;"&gt;jest dostępny na „poetach”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, ja wklejam fragment polskiego przekładu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zatem spojrzę z uwagą na mego kota...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ pierwszy promień boskiej chwały na wschodzącym niebie wielbi po swojemu. Ponieważ czyni to okręcając swe ciało siedmiokrotnie ze śmigłą elegancją...&lt;br /&gt;Ponieważ spełniwszy obowiązek i otrzymawszy błogosławieństwo, zaczyna zajmować się sobą.&lt;br /&gt;Ponieważ ma na to dziesięć sposobów.&lt;br /&gt;Po pierwsze spogląda na swoje przednie łapy, by sprawdzić, czy są czyste.&lt;br /&gt;Po drugie wychyla się do tyłu, by i tam się oczyścić.&lt;br /&gt;Po trzecie wypręża wtedy przed siebie przednie łapy.&lt;br /&gt;Po czwarte ostrzy pazury o drewno.&lt;br /&gt;Po piąte myje się.&lt;br /&gt;Po szóste po umyciu turla się.&lt;br /&gt;Po siódme poluje na pchły, by nie przeszkodziły mu w walce.&lt;br /&gt;Po ósme ociera się o pień.&lt;br /&gt;Po dziewiąte spogląda w górę, by wysłuchać instrukcji.&lt;br /&gt;Po dziesiąte wyrusza w poszukiwaniu pożywienia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ po skończonej dziennej pracy przystępuje do zajęć jeszcze ważniejszych.&lt;br /&gt;Ponieważ nocą nie spuszcza władczego wzroku ze swych przeciwników.&lt;br /&gt;Ponieważ zmaga się z siłami ciemności mocą swej naelektryzowanej sierści i jarzących oczu. Ponieważ zmaga się z Diabłem, który jest śmiercią, mocą swej nieujarzmionej żywotności. Ponieważ swym porannym rytuałem wielbi słońce, a ono wielbi Jego.&lt;br /&gt;Ponieważ pochodzi z plemienia Tygrysa.&lt;br /&gt;Ponieważ Kot Cherubin to nazwa Anielskiego Tygrysa...&lt;br /&gt;Ponieważ nie istnieje nic rozkoszniejszego niż jego senny spokój.&lt;br /&gt;Ponieważ nie istnieje nic bardziej pełnego życia niż jego zwinny ruch...&lt;br /&gt;Ponieważ Pan Bóg pobłogosławił jego ruchliwą zmienność...&lt;br /&gt;Ponieważ potrafi tańczyć do każdej muzyki świata...&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-6145253135268293024?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6145253135268293024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/6145253135268293024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/pochwaa-kota.html' title='Pochwała kota'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1086527627277475126</id><published>2008-08-03T20:31:00.003+02:00</published><updated>2008-08-03T20:43:07.657+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Itineraria'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Weekend w Grecji</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt; .&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://bp0.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJX51Kkl5jI/AAAAAAAAAUg/4Y3Mi0mdeWI/s1600-h/Ateny+003.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5230363640587918322" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp3.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJX8BPtcm_I/AAAAAAAAAUo/_00rumUFC0M/s400/Ateny+002.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1086527627277475126?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1086527627277475126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1086527627277475126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/weekend-w-grecji.html' title='Weekend w Grecji'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJX8BPtcm_I/AAAAAAAAAUo/_00rumUFC0M/s72-c/Ateny+002.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-501323120819379245</id><published>2008-08-01T11:13:00.002+02:00</published><updated>2008-08-01T11:21:40.732+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kryptozoologia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Symbologia'/><title type='text'>Ognista bestia</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJLVgK5Vr-I/AAAAAAAAAUY/OZn0CzOArE4/s1600-h/Bonnacon.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5229476865987948514" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJLVgK5Vr-I/AAAAAAAAAUY/OZn0CzOArE4/s400/Bonnacon.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Ciałem owa bestia przypomina byka, jednakże z jej głowy wyrastają mocno zagięte rogi. Jako, że zagięcie uniemożliwia użycie rogów w walce, potwora korzystać musi z broni innego rodzaju. Są nią bestii owej własne ekskrementa, które, ścigana, wyrzuca z wielka siłą z zadu a każdy kto ich dotknie opalon będzie jak ogniem. Panie i Panowie: oto &lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;bonacon&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-501323120819379245?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/501323120819379245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/501323120819379245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/08/ognista-bestia.html' title='Ognista bestia'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SJLVgK5Vr-I/AAAAAAAAAUY/OZn0CzOArE4/s72-c/Bonnacon.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1704316969851964033</id><published>2008-07-24T13:15:00.005+02:00</published><updated>2008-07-25T16:49:31.366+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Symbologia'/><title type='text'>Mapy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W pewnym Cesarstwie Sztuka Kartografii osiągnęła taką doskonałość,&lt;br /&gt;że mapa jednej tylko prowincji zajmowała całe Miasto (&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Borges&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weź płaski arkusz mapy, globus &lt;em&gt;in plano&lt;/em&gt;, i ujrzysz tu Wschód tam zaś Zachód, tak odległe od siebie, jak tylko odległe mogą być dwa punkty. Wystarczy jednak przekształcić płaszczyznę mapy w krągłość globu (…) i oto Wschód i Zachód zetkną się i staną jednym. Uznaj więc i życie człowieka za taki krąg: prochem jesteś i w proch się obrócisz, nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. W tym kręgu dwa punkty – łono i grób – stykają się i stają jednym i jeden tylko krok wystarczy by przejść z jednego do drugiego (&lt;em&gt;&lt;strong&gt;z kazania Johna Donne’a na psalm 89&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój dziadek po mieczu był za młodu marynarzem. Studiował w Akademii Morskiej w Gdyni i wziął udział w rejsie „Daru Pomorza” dookoła przylądka Horn w 1937 roku. Koledzy przezywali go Foka, gdyż znakomicie pływał, jednak jego dobrze zapowiadającą się karierę morską przerwała wojna a później poważna choroba nerek. Mimo to dziadek zachował więzi z morzem, pracując niemal do końca życia w Ministerstwie Żeglugi. Odwiedzając go w jego mieszkaniu przy Marszałkowskiej lubiłem zaglądać do niewielkiej służbówki, w której centralne miejsce zajmowała szafa z książkami. Wygrzebałem z niej pierwsze książki o tematyce marynistycznej, napisane przez Georgesa Blonda „Atlantyk” i „Pacyfik” (a także stare numery &lt;em&gt;Playboya&lt;/em&gt;), jednak najbardziej interesowały mnie wielkie, oprawione w czarną skórę - teraz wiem, że był to skaj - woluminy spoczywające na dolnej półce dziadkowej biblioteczki. Wyobrażałem sobie, że tak właśnie wyglądały średniowieczne, iluminowane przez kopistów księgi. W rzeczywistości te czarne woluminy były atlasami świata. Były tam atlasy starsze, gdzie na mapie Afryki widniały jeszcze takie miejsca jak Francuska Afryka Równikowa i Tanganika i nowsze, odzwierciedlające geografię polityczną świata po „Roku Afryki”. Chyba wtedy, podczas wizyt u dziadka zaczęła się moja fascynacja mapami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z początku znajdowałem przyjemność we wkuwaniu nazw rzek, łańcuchów górskich i pustyń. Przykład dał kolega z klasy (później dwukrotny szachowy mistrz Warszawy juniorów, dziś sympatyczny abnegat i namiętny autostopowicz), który znał na pamięć niemal całą geografię fizyczną Eurazji. W tamtym czasie potrafiliśmy z pamięci wymienić najwyższy szczyt w górach Kun-Lun albo określić, na jakiej szerokości geograficznej znajduje się południowy grzbiet Gór Stanowych. Wkrótce zamiłowanie do map przybrało inną postać. Wciągnęła mnie literatura fantasy. Odkryłem „Hobbita” a później trylogię Tolkiena, opatrzone mapami fikcyjnego świata. Wraz z kolegą stworzyliśmy wielką mapę świata zwanego Trójrzeczem, który – nietrudno się domyślić – zainspirowany był tolkienowskim Śródziemiem. Mam ją po dziś dzień, schowaną gdzieś w domowym Archiwum Rzeczy Ważnych i Niepotrzebnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spędzałem wtedy sporo czasu rysując mapy fikcyjnych lądów a pojawieniu się każdej nowej mapy towarzyszyła opowieść. Każdy szczegół mapy mógł stać się zaczątkiem interesującej historii i odwrotnie, niemal każda historia przybierała postać kolejnego kawałka kartograficznej mozaiki. Z czasem zrozumiałem, że mapy i opowieści są ze sobą związane. Mapa jest abstrakcyjnym przedstawieniem rzeczywistości. W pewnym sensie jest najprostszą formą symbolu. W odróżnieniu od symboli „wyższych”, takich jak ikona czy krzyż, mapa nie posiada ścisłej więzi z tym, co przedstawia, brak jej elementu partycypacji w rzeczywistości, którą odwzorowuje. Ale jej urok polega właśnie na umowności i nieprzystawalności do przedstawianego terytorium: nawet najdokładniejsza albo najpiękniejsza mapa jest tylko krzywym odbiciem rzeczywistości, cieniem i echem tego, co realne. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mapy bywają tak różne, jak opowieści. Trzynastowieczna mapa z Psałterza Londyńskiego, z Jeruzalem w centrum świata jest równie prawdziwa, co mapa polityczna świata z roku 2008, jednak przekazują one zupełnie inne prawdy. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226540902948111970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SIhnQoRFhmI/AAAAAAAAAUQ/3EmoQBx-R5k/s200/psaltermaplge.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapy fascynują i inspirują. Borges poświęcił im dwa teksty. Pierwszy, miniaturka „O ścisłości w nauce” (Neil Gaiman sparafrazował ją, a może po prostu popełnił plagiat, we wstępie do tomu opowiadań „Rzeczy ulotne”) opowiada o stworzonej na rozkaz pewnego władcy mapie Cesarstwa odpowiadającej temu Cesarstwu rozmiarem i pokrywającej się z nim w każdym punkcie. To kalkowanie świata kończy się tragicznie, bo mapa pokrywająca się z rzeczywistością nie jest nikomu potrzebna. Po latach z mapy doskonałej, zniszczonej przez słońce, wiatry i deszcze, pozostają tylko ruiny mapy, które wiatr goni po Pustyniach Zachodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapa pojawia się też w eseju „Ukryta magia w Don Kichocie”. Borges odwołuje się tam do paradoksu sformułowanego przez amerykańskiego filozofa Josiaha Royce’a, który zwrócił uwagę, że nawet, gdyby udało się stworzyć idealną pod względem dokładności mapę Anglii, która zajęłaby jakiś skrawek angielskiego terytorium, to na tej mapie zabrakłoby jednego obiektu: samej mapy. Dlatego konieczne byłoby dodanie do mapy wizerunku mapy, ale i ten wizerunek musiałby zawierać w sobie wizerunek mapy i tak bez końca. Zatem to, co udało się kartografom Cesarza – absolutne, kartograficzne mimesis świata realnego - jest w rzeczywistości zadaniem niemożliwym do wykonania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak mapa może być czymś więcej niż prostym symbolem. Mapa to próba powiedzenia czegoś o rzeczywistości, jest więc historią, tyle, że opowiedzianą za pomocą specyficznych środków. Każdy człowiek jest kreślarzem takich map. Historie jakie opowiadamy innym i historie, które słyszmy tylko w swoim sercu, to mapy budujące w nas obraz rzeczywistości i wskazujące drogi, którymi możemy w tej rzeczywistości wędrować. Potrzebujemy opowieści, symboli, metafor i map, aby nie zgubić się w chaosie ciągle zmieniającego się świata, aby ten świat oswoić i uczynić znośniejszym. Ale musimy też pamiętać, że mapy i opowieści mają wspólne cechy: niedoskonałość i umowność. Czasem trzeba przyznać, że nasza mapa jest fałszywa, że opowieść, którą nam opowiedziano, lub którą snuliśmy sami, zwiodła nas na manowce, że nasze oczy zawodzą nawet w świetle dnia a doktryny i filozofie, którymi się kierujemy, są nic nie warte. Nie zawsze jest to złe. Kiedy opuszczamy terytorium, znane nam z mapy i wkraczamy do &lt;em&gt;terra incognita&lt;/em&gt;, mamy szansę, aby oddać się w opiekę Prawdziwego Kartografa. Nawet fałszywa mapa może stać się źródłem łaski i drogą do prawdziwej Opowieści. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226538670494652450" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SIhlOrutGCI/AAAAAAAAAUI/ehqcqEpIuVY/s320/AncientMapEarth.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1704316969851964033?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1704316969851964033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1704316969851964033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/07/mapy.html' title='Mapy'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SIhnQoRFhmI/AAAAAAAAAUQ/3EmoQBx-R5k/s72-c/psaltermaplge.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4792369085387278406</id><published>2008-07-22T20:45:00.007+02:00</published><updated>2008-07-22T20:57:25.735+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Sola fide</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Święci ojcowie w Sketis usiłowali odgadnąć, jak się będzie przedstawiało ostatnie pokolenie. I pytali: "Czego myśmy dokonali?" Jeden z nich, wielki abba Ischyrion, odpowiedział: "Myśmy wypełnili połowę tego, co nasi poprzednicy". Oni na to: "A ci, co przyjdą po nas, jacy będą?" Odrzekł" "Ci dojdą do połowy naszej miary". Pytali go więc dalej: "A ci z ostatniego pokolenia?" Odpowiedział: "Ich pokolenie w ogóle nic nie osiągnie, ale przyjdzie na nich próba i ci, którzy w owych czasach zachowają wiarę zostaną uznani za większych od nas i naszych ojców".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5225913999500939058" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp2.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SIYtGC7-jzI/AAAAAAAAAUA/YxkoXGUtUG0/s320/Prayingman.gif" border="0" /&gt; &lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4792369085387278406?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4792369085387278406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4792369085387278406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/07/sola-fide.html' title='Sola fide'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SIYtGC7-jzI/AAAAAAAAAUA/YxkoXGUtUG0/s72-c/Prayingman.gif' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7492017026691311978</id><published>2008-07-16T15:24:00.006+02:00</published><updated>2008-07-16T15:33:57.793+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><title type='text'>Apologia barbum</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;1. Broda – szlachetną częścią ciała&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istnieje stara perska opowieść, której bohater, syn arystokraty udaje się w podróż na Zachód, zapewne do Grecji lub Rzymu, w celu odbycia tam studiów. Gdy po kilku latach powraca gładko ogolony, jego ojciec łapie się za głowę i krzyczy: „Co uczyniłeś? Dlaczego okaleczyłeś swą brodę?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Broda niebiańska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego razu reporter Neewsweeka włóczył się po moskiewskich cerkwiach i przyglądał się ikonom. Zastanowiło go dlaczego cesarz Konstantyn na ikonach ma brodę, skoro zachowane rzymskie popiersia przedstawiają go jako człowieka ogolonego. W końcu postanowił zapytać o to jakiegoś człowieka, który właśnie wychodził z cerkwi po nabożeństwie. „Ach, to jego niebiańska broda” odpowiedział spokojnie Rosjanin i poszedł dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Broda proroka jako symbol uświęcenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Oto jako rzecz dobra, i jako wdzięczna, gdy bracia zgodnie mieszkają. Jest jako olejek najwyborniejszy wylany na głowę, ściekający na brodę, na brodę Aaronową, ściekający aż i na podołek szat jego. Jako rosa Hermon, która zstępuje na góry Syońskie; albowiem tam daje Pan błogosławieństwo i żywot aż na wieki&lt;/em&gt; [Ps 132(133)]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7492017026691311978?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7492017026691311978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7492017026691311978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/07/apologia-barbum.html' title='Apologia barbum'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1203886253072050041</id><published>2008-07-15T10:25:00.003+02:00</published><updated>2008-07-15T10:31:29.071+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Pogańskie rozterki</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem! A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi! On zaś odpowiedział: Na życie Pana, przed którego obliczem stoję - nie wezmę! Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił. Wtedy Naaman rzekł: Jeśli już nie chcesz, to niechże dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile para mułów unieść może, ponieważ odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu. To jedynie niech Pan Bóg tylko przebaczy twemu słudze: kiedy pan mój wchodzi do świątyni Rimmona, aby tam oddać pokłon, opiera się na moim ramieniu - wtedy i ja muszę oddać pokłon w świątyni Rimmona, podczas gdy on oddaje pokłon. Tę jedynie czynność niech Pan Bóg przebaczy twemu słudze! On zaś odpowiedział mu: Idź w pokoju!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;/2 Krl 5m,15-19/&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------------------------&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="_Król_Hakon_składa"&gt;&lt;/a&gt;18. Król Hakon składa ofiary&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Po następnych żniwach, przed zimową porą, odbywała się uczta ofiarna w Hlader i król na nią przybył. Było do tej pory jego zwyczajem, gdy był obecny na miejscu składania ofiar, że spożywał swój posiłek w małym domku sam, lub z kilkoma ze swych ludzi. Lecz teraz bondowie zaczęli narzekać, że nie zasiada na swym wysokim stolcu pośród radosnego spotkania ludu. Jarl stwierdził, że król powinien zrobić to tym razem. Król stosownie do tego zasiadł na swym wysokim stolcu. Gdy pierwsze kielichy zostały napełnione, jarl Sigurd powiedział nad nimi kilka słów, błogosławiąc je w imię Odyna i przepił z rogu do króla; król wziął kielich i uczynił nad nim znak krzyża. Odezwał się wtedy Kar z Grytingu, „Co król robi? Czy nie ma zamiaru złożyć ofiary?” Jarl Sigurd odpowiedział, „Król robi to co wy wszyscy, którzy ufacie w swą siłę i moc. Błogosławi on pełny kielich w imię Thora, czyniąc znak jego młota nad nim przed wypiciem.” Uciszyło to ludzi na ten wieczór. Następnego dnia, gdy ludzie zasiedli za stołem, bondowie silnie naciskali na króla, by ten zjadł końskie mięso; a gdy nie chciał się zgodzić, zażądali by wypił zupę; a gdy i wtedy odmówił, obstawali żeby choć spróbował sosu; na jego kolejną odmowę, zaczęli przygotowywać się do użycia siły. Wtedy nadszedł jarl Sigurd i zaprowadził spokój, prosząc króla, by ten przystawił usta do brzegu kociołka, z którego unosił się tłusty dym gotującej się koniny; król najpierw przyłożył lniane sukno do kociołka a potem rozwarł nad nim usta i wrócił na miejsce; lecz nikogo tym nie usatysfakcjonował (…) Jarl Sigurd usiłował pogodzić zwaśnione strony i doprowadził do tego, że król zjadł nawet kawałek końskiej wątroby i opróżnił wszystkie kielichy napełniane przez bondów, nie czyniąc znaku krzyża; lecz gdy tylko święto się skończyło, król i jarl wrócili do Hlader. Król był bardzo niezadowolony i przygotowywał się do opuszczenia Trondheim razem ze wszystkimi swymi ludźmi; mówiąc, że następnym razem, gdy odwiedzi Trondheim, uczyni to z taką mocą zbrojnych, iż odpłaci bondom za ich wrogość.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;/&lt;em&gt;Heimskringla &lt;/em&gt;- Snorri Sturluson/&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1203886253072050041?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1203886253072050041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1203886253072050041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/07/pogaskie-rozterki.html' title='Pogańskie rozterki'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-9155392339546242611</id><published>2008-07-07T11:22:00.003+02:00</published><updated>2008-07-07T11:34:05.879+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Ciemna strona zaczarowanego świata</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym z niedawnych &lt;a href="http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/05/w-rozkroku.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;wpisów&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; wspomniałem o wizji hierarchicznego, „zaczarowanego” i rządzonego przez osobowego Boga za pośrednictwem anielskich posłańców Wszechświata, która stanowiła fundament światopoglądu Europejczyków przez długie stulecia. Ale ten „zaczarowany świat” miał też swoją ciemną stronę i o niej będzie ta notka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Megas protosynkellos&lt;/em&gt; Józef z Efezu, cieszący się wielkim autorytetem bizantyjski duszpasterz z XIV wieku jest autorem zbioru pięćdziesięciu siedmiu odpowiedzi kanonicznych, napisanych na prośbę kreteńskiego proboszcza Jerzego Drazinosa. Jednym z ważniejszych problemów, z jakim zmagał się ten kreteński duchowny, była rozpowszechniona wśród jego trzody wiara we wszelkiego rodzaju istoty i działania demoniczne. W nadesłanych przez Drazinosa zapytaniach wzmiankowane są różnego rodzaju amulety, przywoływanie demonów, ożywianie zwłok i kobiety – wampiry. Owe demoniczne istoty zwane były przez lud &lt;em&gt;gyloudai&lt;/em&gt;. Nazwa ta wywodzi się od strzygi &lt;em&gt;Gylou&lt;/em&gt;, o której istnieniu w zbiorowej imaginacji prostaczków wspomina już św. Jan Damasceński w VIII wieku. Nie wykluczam, że wiara w istnienie &lt;em&gt;Gylou&lt;/em&gt; mogła być żywa jeszcze w XIX wieku i zawędrować wraz z żonami greckich emigrantów do Ameryki, choć o ile pamiętam, &lt;em&gt;Gylou&lt;/em&gt; nie pojawia się w znakomitych „Amerykańskich bogach” Neila Gaimana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Gyloudai&lt;/em&gt; przybierały zwykle postać starych, odrażających kobiet. Wypijały krew z noworodków i małych, nie starszych niż rok, dzieci, doprowadzając je do ciężkiej choroby lub śmierci, czasem uprowadzając je. W kulturze, która właśnie krew uznawała za główny wkład kobiety w pojawieniu się nowego życia (według bizantyjskiej hymnografii, Chrystus „utkał” sobie ciało z najczystszej krwi Dziewicy) postać kobiety, która zamiast oddawać, zabiera krew, musiała być szczególnie odrażająca. Odpowiadając na pytanie Drazinosa, jak radzić sobie z wiarą w wampiry, Józef z Efezu podkreślał, że tego typu wierzenia, rozpowszechniane najczęściej przez kobiety, pochodzą od diabła i należy dokładać wszelkich starań, aby zamknąć usta rozpowszechniającym tego typu baśnie. Największą szkodę, jaką przynoszą nie jest jednak groza zasiana w sercach naiwnych ludzi, lecz przeświadczenie, że śmierć niemowląt i małych dzieci dokonuje się z woli Szatana, któremu gyloudai służą. Tego typu opowieści są więc pośrednią propagandą satanizmu oraz dwubiegunowej, manichejskiej wizji świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną plagą trapiącą kreteńskie wsie byli tzw. &lt;em&gt;katakhtonioi&lt;/em&gt; (zamieszkujący groby) czyli znane nam głównie z amerykańskich filmów zombi. Kto czytał znakomitą „Rodzinę wilkołaka” Aleksego Tołstoja ten wie, że wiara w nawiedzających wsie nieumarłych trzymała bałkańskich chłopów w kleszczach strachu jeszcze w XIX wieku. W Grecji, szczególnie na wyspach ubogich w ziemię uprawną, która jest tam prawdziwym skarbem, zmarłych na wsi po dziś dzień zakopuje się do grobu tylko na jakiś czas. Po kilku latach grób rozkopuje się a kości zmarłego umieszczane są w ossuarium. Zapewne rzadkie przypadki, kiedy ciało nie rozłożyło się w grobie, stały się przyczyną wiary w &lt;em&gt;katakhtonioi&lt;/em&gt;. Grecka odmiana zombich posiadała pewne pożyteczne umiejętności. Zapytany w odpowiedni sposób &lt;em&gt;katakhtounios&lt;/em&gt; potrafił np. przepowiedzieć przyszłość. Generalnie należało jednak na te stworzenia uważać, gdyż spotkanie z zombiakiem, szczególnie po zachodzie słońca na pustej drodze, mogło zakończyć się tzw. „skutkiem śmiertelnym”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tym przypadku Józef z Efezu wskazuje na demoniczne źródła takiej wiary. Nierozłożone ciała należy pozostawić Bogu, zaś palenie ich równe jest świętokradztwu i powinno podlegać karze kanonicznej. Efeski kanonista nie wykluczał jednak, że pewne relacje dotyczące pojawiania się &lt;em&gt;katakhtonioi&lt;/em&gt; mogły być autentyczne. Skąd takie przekonanie? Demony, zdaniem Józefa z Efezu, starają się znaleźć odpowiedni „klucz” do każdego człowieka i jeśli ktoś skłonny jest do wiary w zjawiska „nadprzyrodzone” to czasem zdarza się, że kusiciel może mu takich zjawisk dostarczyć. Stąd też „niezniszczalność” niektórych zwłok, otwieranie przez nie oczu czy nawet „mowa” mogły mieć demoniczne źródło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efeski kanonista pisał swoje wskazówki dla duszpasterza, zmagającego się z prastarymi, sięgającymi czasów starożytnych przesądami, jednak jego wnioski wydają się aktualne i dziś. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że jedynie Bóg jest suwerenny i posiada władzę nad życiem i śmiercią. Drugi to wskazanie na fakt, że działalność demoniczna skupia się w duszach i umysłach ludzkich, jedynie sporadycznie przejawiając się w formie „cudownych” zdarzeń. Zdaniem Józefa z Efezu wiara w istoty typu &lt;em&gt;gyloudai&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;katakhtonioi&lt;/em&gt; jest dowodem na to, że człowiek znajduje się w mocy demonicznego zwiedzenia, zwanego po grecku &lt;em&gt;plani&lt;/em&gt; (łac. &lt;em&gt;illusio&lt;/em&gt;, w tradycji słowiańskiej &lt;em&gt;prelest’&lt;/em&gt;). Bardzo stąd niedaleko do spotykanych współcześnie opinii przypisujących charakter demoniczny przypadkom „bliskich spotkań trzeciego stopnia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220202164458977986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SHHiNfRNesI/AAAAAAAAATQ/zBiKJfbK6BY/s400/Katakhtounios.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-9155392339546242611?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9155392339546242611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9155392339546242611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/07/ciemna-strona-zaczarowanego-wiata.html' title='Ciemna strona zaczarowanego świata'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_EN_OBcavK5M/SHHiNfRNesI/AAAAAAAAATQ/zBiKJfbK6BY/s72-c/Katakhtounios.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3280421861294753188</id><published>2008-06-27T12:13:00.003+02:00</published><updated>2008-06-27T12:35:46.621+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Piłeczka'/><title type='text'>Futbol futbol</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są mecze, których się nie zapomina. Mundial 1998 obfitował we wspaniałe batalie, z których najmocniej wryła mi się w pamięć piłkarska kontynuacja wojny falklandzkiej czyli mecz II rundy (walka o awans do ćwierćfinału) Argentyna – Anglia. Bramki, które padły po wspaniałym rajdzie Michaela Owena i niesamowitym rozegraniu rzutu wolnego przez Argentyńczyków, zakończonego doskonałym strzałem Javiera Zanettiego to dziś klasyka piłki. Argentyńczycy wygrali w końcu po rzutach karnych ale, wymęczeni po bitwie z Angolami, polegli niestety w ćwierćfinale z Holandią. Powspominajmy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Wg7YHsY8Lbk&amp;amp;hl=" width="425" height="344" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_06AkZvjgxU&amp;amp;hl=" width="425" height="344" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3280421861294753188?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3280421861294753188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3280421861294753188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/futbol-futbol.html' title='Futbol futbol'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7882429761273922701</id><published>2008-06-25T11:06:00.003+02:00</published><updated>2008-06-25T11:09:50.212+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><title type='text'>Coś tu jest nie tak</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SGIKqqHkV6I/AAAAAAAAATI/vcFbMivsL9M/s1600-h/hellsmostwanted.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5215743046425270178" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SGIKqqHkV6I/AAAAAAAAATI/vcFbMivsL9M/s400/hellsmostwanted.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przedstawiony powyżej transparent amerykańskich protestantów zawiera dwa istotne błędy: jeden teologiczny, drugi merytoryczny. Kto zgadnie co to za błędy?&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7882429761273922701?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7882429761273922701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7882429761273922701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/co-tu-jest-nie-tak.html' title='Coś tu jest nie tak'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SGIKqqHkV6I/AAAAAAAAATI/vcFbMivsL9M/s72-c/hellsmostwanted.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2387490894278988902</id><published>2008-06-23T13:00:00.001+02:00</published><updated>2008-06-23T13:02:18.275+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><title type='text'>Kukły</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam w Stanach znajomego, który działał swojego czasu w ruchu pro-life, biorąc udział w wielu pikietach, czuwaniach modlitewnych i okupacjach aborcyjnych rzeźni. Od niego wiem, że pojawiający się często przy tego typu akcjach aktywiści pro-death (powinniśmy z miejsca odrzucić parszywy eufemizm pro-choice, gdyż przejęcie języka wroga to początek kapitulacji) przychodzili nieraz poprzebierani niczym Szczęki w jednym z filmów o Bondzie (bodajże &lt;em&gt;Moonraker&lt;/em&gt;). Grono modlących się ludzi otaczał wtedy tłum wiedźm, diabłów, ogrów i trolli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się, jaka jest przyczyna takich zachowań? Czy jest to zwykły atak psychologiczny mający na celu przeszkodzenie „świętoszkom”? Jakaś forma wojny karnawału z postem? Czy może wchodzi tu w grę jakiś psychiczny a raczej duchowy mechanizm, mimetyzm zła, który staje się potrzebą ludzi wprzęgniętych w aktywną służbę śmierci?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2387490894278988902?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2387490894278988902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2387490894278988902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/kuky.html' title='Kukły'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5472655359620899005</id><published>2008-06-22T19:58:00.004+02:00</published><updated>2008-06-22T20:06:21.456+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filozofia'/><title type='text'>Uwagi o pewnym Fryderyku</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swojego czasu zdarzyło mi się napisać na &lt;a href="http://forum.fronda.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;forum Frondy&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, że ten, kto przekroczył dwudziestkę i czytając Nietzschego nie wybucha śmiechem, musi jeszcze dorosnąć. Ten krótki i w zamierzeniu prowokacyjny wpis wywołał dość burzliwe reakcje fforumowiczów, którzy, jak widać, traktują dzieła FN z większą niż ja atencją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście interpretowanie myśli martwych filozofów jest zajęciem skrajnie subiektywnym i Nietzsche nie jest tu wyjątkiem. Słusznie pisał Fichte, że filozofia, jaką wybieramy, zależy od tego, kim jesteśmy. Podobno, choć głowy za to nie dam, filozofem, który odkurzył na postnowoczesną modłę myśl Nietzschego i wprowadził ją w pole zainteresowania filozoficznego mainstreamu był Deleuze. Uważał, że N. stanowi dobrą odtrutkę na modny wówczas neoheglizm Kojeve’a, którego nie lubił (neoheglizmu, Kojeve’a może też). Załóżmy więc, że istnieje najpopularniejszy obecnie Nietzsche czytany przez Deleuze’a czytany przez Foucaulta (i dalej przez Sławusia z FF?). Ale jest też Nietzsche czytany przez Jaspersa czytany przez Tomasza Gabisia, Nietzsche czytany przez młodego Juengera czytany przez Szczepana Twardocha, zapewne istnieje Nietzsche czytany przez Slavoja Żiżka a nawet Nietzsche czytany przez różnych filozofów, np. Milbanka, czytanych przez Studytę. Wszyscy ci Nietzschowie tańczą niczym panowie niewidzialni na moście w Avignon, składając się na coraz doskonalszy obraz Ważnego Filozofa XIX Wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniższe krótkie uwagi o myśli Nietschego stanowią obiecane niegdyś rozszerzenie wspomnianego wpisu na Forum Frondy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.&lt;br /&gt;Podobno w oryginale jego pisma bywają niezłą literaturą, ale polski przekład zawsze budził we mnie lekką irytację. FN urodził się za wcześnie, dziś, w dobie powszechnej wizualizacji i błyskawicznego przepływu informacji, jego efekciarski styl zapewne przyniósłby mu ogromny sukces. Może się mylę, ale wyczuwam w tym myslicielu wielki ładunek narcyzmu, na co w przypadku intelektualistów jestem bardzo uczulony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.&lt;br /&gt;W narracji, która uczyniła Nietzschego sławnym – czyli w przeciwstawieniu Dionizosa i Apollona - chrześcijański Bóg właściwie nie występuje. Ma ona znikome znaczenie dla chrześcijaństwa, gdyż jest to w istocie opowieść o wojnie dwóch niemożliwych do pogodzenia form pogaństwa. Zresztą odwieczny spór dwóch antycznych bogów, do którego lubią odwoływać się epigoni Nietzschego przybierał w jego myśli na tyle różne formy, że trudno mówić o jakiejś jednolitej i spójnej koncepcji. W &lt;em&gt;Narodzinach tragedii&lt;/em&gt; mamy prostą, dialektyczną opozycję Dionizosa i Apollona jako pierwiastków „ładu” i „chaosu”; z czasem, u Nietzschego „późnego” opozycja ta przybiera bardziej wysublimowaną formę: apoliński porządek staje się echem czy raczej reakcją wobec pierwotnej dionizyjskiej gwałtowności i przemocy, która jest twórczym dynamizmem leżącym u podstaw wszelkich przemian w świecie i sama jest źródłem swojego cyklicznego odnowienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nietzscheańska wizja życia jako agonu i chrześcijańska, interpretująca świat jako dar i łaskę, są oczywiście nie do pogodzenia. Ale, paradoksalnie, istnieje jeden moment, w którym myśl N. zbliża się do chrześcijańskiej – jest to przekonanie niemieckiego myśliciela, że ból istnienia nie może służyć za usprawiedliwienie nienawiści wobec świata. To bardzo ewangeliczna postawa, choć biedny Fryderyk pewnie by się z tym nie zgodził.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.&lt;br /&gt;Bodajże Copleston zauważył, że N. pisał o chrześcijaństwie, jakby było ono manicheizmem. To poważny błąd, który wystarcza do dyskwalifikacji FN jako poważnego krytyka chrześcijaństwa. Ale można wytknąć mu też inne. Jego wiedza o chrześcijaństwie wydaje się zaskakująco płytka, oparta protestanckiej „ortodoksji” i na ustaleniach niemieckiej szkoły krytyki historycznej, jednego z najbardziej ponurych zjawisk w dziejach myśli chrześcijańskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposób, w jaki Nietzsche interpretuje Pismo Święte, jego zawężenie chrześcijańskiej soteriologii do &lt;a href="http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/mistrzowie/sw_anze.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;anzelmiańskiej koncepcji zadośćuczynienia zastępczego&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, przedstawienie Chrystusa jako nauczyciela moralności i człowieka szlachetnego ducha, z pewnością nie jako wcielonego Boga czy choćby apokaliptycznego proroka, który biczem wypędza przekupniów ze Świątyni - wszystko to nosi na sobie piętno całkowicie dziś anachronicznego postrzegania chrześcijaństwa, jego tradycji a nawet nauki moralnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnym sensie trudno czynić z tego Nietzschemu zarzut. Dochodzę tu do kluczowej dla interesujących się myślą tego filozofa kwestii. Otóż Nietzschego, na ile go rozumiem, wcale nie interesowało chrześcijaństwo takie, jakie jest, lecz jego własna wizja chrześcijaństwa, z którą zawzięcie polemizował i która stanowiła znakomitą odskocznię dla egzystencjalnych rozważań. Nietzsche „działa” – na sposób narracyjny, w sensie siły retoryki - najmocniej tam, gdzie krytykuje chrześcijańską duchowość jako estetyczną i duchową inwersję i perwersję, np. w tych fragmentach &lt;em&gt;Poza dobrem i złem&lt;/em&gt;, w których pisze o zgorszeniu, jakiego antycznej wrażliwości dostarczyły słowa „Bóg na krzyżu”. Nietzschemu nie podoba się narracja, jaką oferuje chrześcijaństwo, w zamian oferuje swoją i czyni to z przekonaniem, że stawką są losy cywilizacji i człowieczeństwa. W tej bitwie smaków nie ma obiektywnego kryterium dla ustalenia zwycięzcy: kto akceptuje kontr-narrację Nietzschego ten widać nie znalazł nic pociągającego w chrześcijaństwie i vice versa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie rzecz ma się ze spotykanym u Nietzschego traktowaniem chrześcijaństwa jako „platonizmu dla ludu”. Nie łudźmy się, te wypowiedzi Nietschego nie stanowią próby podjęcia poważnej dysputy metafizycznej czy nawet hermeneutycznej. Nietzsche deklaruje tu po prostu swoją, ukrytą za parawanem filozoficznych pojęć, niechęć wobec tego, co postrzegał jako etos niechęci wobec cielesności, upokorzenia zmysłowości, nadmiernej celebracji pierwiastka duchowego, etos duchowej kastracji i kultu śmierci. Figura Dionizosa miała być na ten destrukcyjny etos odtrutką, gdyż, wedle Nietzschego, właśnie on jednoczy w harmonijny sposób najsilniejsze impulsy duchowości i zmysłowości. Pewnie dlatego tak lubią Nietzschego artyści, którzy, jak na artystów przystało, ostro balangują i eksperymentują z poszerzaniem świadomości, co w ich mniemaniu stanowi fuzję duchowości i cielesności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4.&lt;br /&gt;Swojego czasu uciąłem sobie &lt;a href="http://anarcha.ownlog.com/wstep-do-psychohistoriozofii,1242497,komentarze.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;dłuższą dyskusję na tematy dionizyjsko-apollińskie&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; z niezrównanym Panemdante. Nie wycofuję się ze wszystkiego, co napisałem w tej internetowej wymianie zdań, ale przyznaje dziś rację Panudante, który napisał, że „Chrystus wywraca wszystko”. Istotnie, wobec potęg rządzących tym światem Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie jest wielkim anarchistą, którego kenotyczna miłość znosi wszelkie dialektyczne podziały, zarówno te wymyślone przez ludzi jak i te, których ojcem jest Władca Much. Wobec takiego Boga Apollo i Dionizos zawiązują koalicję broniącą zamkniętego świata chaosu i porządku i to jest najważniejsza chyba lekcja, jaka płynie z lektury Nietschego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie nic więcej w temacie Pana FN nie ma do powiedzenia. Trwająca po dziś dzień fascynacja jego myślą jest dla mnie niezrozumiała, ale to raczej mój problem. Cioran jawi mi się jako myśliciel mądrzejszy i ciekawszy a do tego brzmi na współczesną nutę, a ja w końcu jestem dzieckiem swojego czasu, choć nie chcę żenić się z jego duchem, bo jak mawiają w Portugalii, kto się żeni z duchem czasu, ten prędko zostaje wdowcem. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214767955880943666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SF6T06xfoDI/AAAAAAAAATA/y87Od-vQ8sk/s320/Frycek.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5472655359620899005?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5472655359620899005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5472655359620899005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/uwagi-o-pewnym-fryderyku.html' title='Uwagi o pewnym Fryderyku'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SF6T06xfoDI/AAAAAAAAATA/y87Od-vQ8sk/s72-c/Frycek.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4772133244764369289</id><published>2008-06-18T14:50:00.009+02:00</published><updated>2008-06-18T16:27:06.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><title type='text'>Dwie drogi</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Popatrz, kładę dziś przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Księga Powtórzonego Prawa 30,15&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Dwie są drogi, jedna droga życia, a druga śmierci - i wielka jest różnica między nimi.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Didache I,1&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213206017119636258" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFkHQHdYSyI/AAAAAAAAASI/mHESLg0Kx7M/s400/Modlitwa+ci%C4%99%C5%BCarnej.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213208568018744674" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFkJkmTHtWI/AAAAAAAAAS4/ux2HgJOdfZk/s320/Aborcza.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4772133244764369289?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4772133244764369289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4772133244764369289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/dwie-drogi.html' title='Dwie drogi'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFkHQHdYSyI/AAAAAAAAASI/mHESLg0Kx7M/s72-c/Modlitwa+ci%C4%99%C5%BCarnej.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4721118631405130828</id><published>2008-06-16T12:37:00.004+02:00</published><updated>2008-06-16T15:45:50.201+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antykultura'/><title type='text'>Obrazki brytyjskie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Obrazek pierwszy – media&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Angielski odpowiednik naszego Kuby Powiatowego nazywa się Jonathan Ross. To niespełna pięćdziesięcioletnie, zadowolone z siebie chłopię od zeszłego roku posiadające Order Imperium Brytyjskiego, ma swój program w BBC. Jednym z wyczynów Rossa było zapytanie przywódcy Partii Konserwatywnej Davida Camerona, czy w latach osiemdziesiątych owemu politykowi zdarzało się, &lt;em&gt;excusez le mot&lt;/em&gt;, trzepać gruszkę (w oryginale padło słowo &lt;em&gt;wank&lt;/em&gt;) myśląc o pani Thatcher. To niezwykle głupie pytanie wywołało sporo negatywnych opinii, jak widać nawet w Małej Brytanii są jeszcze niedobitki ludzi, którym chce się zaprotestować przeciwko chamstwu i wulgarności uchodzących za odwagę i bezkompromisowość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak Ross śmiało odparł zarzuty, twierdząc, że pytanie było uprawnione. Pozostaje zastanowić się, dlaczego. Najprawdopodobniej dla Jonathana Rossa jedyną przyczyną prawomocności pytania był fakt, że było to jego pytanie. Przypomnę tu piątą herezję dla współczesnego człowieka: &lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;Każdy może myśleć i czuć co chce, nie znaczy to jednak, że jego uczucia i myśli są dobre tylko z tego powodu, że są jego&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;. Z braku niezależnych od człowieka, mających jakąś wagę metafizyczną norm, każdy człowiek staje się miarą może nie wszechrzeczy ale siebie samego z pewnością. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212427753102466850" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFZDbMEPXyI/AAAAAAAAARo/TCDXpnnZ6tA/s200/Ross.jpg" border="0" /&gt; &lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Obrazek drugi – żule i kamery&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasy mamy „bojowe”. Boimy się raka, boimy się, że skończy się ropa i nie będzie już można stać w korkach, boimy się trucizny w wędlinach, imigrantów i „faszystów”, którzy ich nie lubią. Boimy się unijnej integracji i rozszalałego nacjonalizmu o czarnym obliczu. Nawet krótka wycieczka rowerowa w sobotnie przedpołudnie to dziś nie lada przedsięwzięcie, wymagające ze względów komfortu i  bezpieczeństwa, specjalnego ekwipunku (kaski, jakieś gąbczaste obcisłe szaty, specjalne ochraniacze i cichobiegi) przy którym akwalung Jacquesa Cousteau prezentuje się jak narzędzia jaskiniowca przy scyzoryku armii szwajcarskiej. Nic więc dziwnego, że państwo wychodząc naprzeciw społecznemu zapotrzebowaniu stara się dbać o bezpieczeństwo obywateli, podglądając ich niczym mityczny Argos mrowiem elektronicznych oczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kamery są dziś wszędzie. Weekendowa „Rzeczpospolita” pisała o fali przetaczających się przez Niemcy skandali związanych z nadużyciem zainstalowanych w wielu miejscach kamer. Ale Niemcy to betka w porównaniu z Albionem, pokrytym gęstą siecią kamer, których ilość zbliża się już do amerykańskiej (!). Kraj powinien być zatem bezpieczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całkiem niedawno na jednym z angielskich dworców miał miejsce makabryczny incydent. Mężczyzna A, człowiek w sile wieku (44) uderzył z całej siły w twarz mężczyznę B (96), okraszając swoją akcję okrzykiem &lt;em&gt;you bastard!&lt;/em&gt; Staruszek ten miał nieszczęście stanąć na drodze mężczyzny A do odjeżdżającego pociągu. Dzięki Bogu był to naprawdę krzepki starzec (sam fakt, że w takim wieku znajdował się na dworcu wiele mówi), jednak w wyniku pobicia stracił oko. Dzięki kamerom mężczyznę A udało się szybko zidentyfikować. Pojmano go i zamknięto w areszcie, sędzia stwierdził jednak, że umieszczenie tego człowieka w więzieniu „nie przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa publicznego” i nakazał, aby ów troglodyta pojawiał się przez trzy lata raz na tydzień w swoim komisariacie choć prawo brytyjskie dopuszcza w podobnych przypadkach nawet karę dożywocia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec takich sytuacji, a podałem jeden tylko przykład, na usta ciśnie się pytanie, po co właściwie są te wszechobecne kamery? Brytyjczyk zamieszkujący duże miasto może być sfotografowany nawet trzysta razy w ciągu dnia. Przyznam, że ten nabierający tempa i w Polsce zalegalizowany państwowy wojeryzm towarzyszący rozpadowi podstawowych funkcji państwa budzi we mnie niesmak i niepokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współczesny, rozdęty ponad wszelką przyzwoitość system edukacyjny produkuje ogromną nadwyżkę „wykształconych” półgłówków. Potrafią oni pisać wnioski o zainstalowanie kolejnych kamer, prowadzić akcje afirmatywne wzywające do niejedzenia w ciągu dnia obiadów w czasie Ramadanu, aby nie obrazić pracowników muzułmanów, przyszykować projekt ogólnokrajowego scanningu jąder (rak jąder, jak wiadomo, nie drzemie i trzeba dać mu odpór) albo nakazać, aby w szpitalnej karcie pacjenta zamiast słów ojciec i matka używano terminów Progenitor A i Progenitor B. Jednego tylko nie potrafią: nazywać rzeczy po imieniu a bandytów kierować tam, gdzie ich miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Obrazek trzeci – o niewłaściwym użyciu genetyki&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Badacze ludzkiego genomu lubią nas co jakiś czas zaskoczyć jakąś sensacją. To , że homoseksualizm jest wrodzony (uwarunkowany genetycznie) „wiemy” już od dawna. Oczywiście kij ma dwa końce i kiedy niektórzy badacze obwieścili, że ludzie rasy czarnej są genetycznie nieco mniej sprawni intelektualnie od ludzi rasy żółtej (zdecydowane debeściaki pod tym względem) i białej, zostali zakrzyczani. Jednak genetyczna Mystery Machine miewa się nieźle, produkując coraz doskonalszy klucz genetyczny do zagadki natury ludzkiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu do czasu spotyka się w prasie artykuły, w których genetycy a raczej ci, którzy o nich piszą, udowadniają że skłonności przestępcze również są uwarunkowane genetycznie. Ale i tu brytyjska współczesność przychodzi nam z pomocą. Od zakończenia II Wojny Światowej przestępczość wzrosła w Wielkiej Brytfannie trzydziestopięciokrotnie. W obliczu takich statystyk nie sposób nie zaśmiać się czytając o genetycznych korzeniach bandytyzmu. Czyżby w ostatnich sześćdziesięciu latach na Wyspach miała miejsce równoległa do wzrostu dobrobytu katastrofa genetyczna? Genetyka jak na razie milczy o tego typu kataklizmach. A może jest tak, że wielu z tych, którzy urodzili się pod „złą gwiazdą” wyrosłoby na przeciętnych a przynajmniej niegroźnych, gdyby nie przyszło im dorastać w czasach, w których wychowanie zastapiono wychowaniem bezstresowym? Geny, które dla postprotestanckich społeczeństw Zachodu stanowią nową wersję predestynacji, nie determinują tego, kim jesteśmy. Inni szatani, i na szczęście aniołowie, są tu czynni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto ma uszy niech słucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4721118631405130828?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4721118631405130828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4721118631405130828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/obrazki-brytyjskie.html' title='Obrazki brytyjskie'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFZDbMEPXyI/AAAAAAAAARo/TCDXpnnZ6tA/s72-c/Ross.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4803042185273522395</id><published>2008-06-16T09:15:00.004+02:00</published><updated>2008-06-16T15:46:59.083+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Z greckiej poezji morskiej (1)</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Angelos Sikelianos&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Stuletni starzec&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stuletni starzec,&lt;br /&gt;którego poznałem na mojej wyspie, Lefkada,&lt;br /&gt;po czterdziestu latach pastuszej służby&lt;br /&gt;w górskich krainach&lt;br /&gt;przyjechał na żeniaczkę&lt;br /&gt;nad morze, do Wielkiej Wyspy.&lt;br /&gt;Od tego dnia został rybakiem.&lt;br /&gt;Miał trzy córki.&lt;br /&gt;Dopóki jeszcze były małe, sam władał&lt;br /&gt;łodzią, niewodem, siecią.&lt;br /&gt;Gdy pierwsza córka zaczęła dojrzewać,&lt;br /&gt;wziął ją do wioseł, by związały się mięśnie.&lt;br /&gt;Potem wydał ją za mąż i wziął następną,&lt;br /&gt;też aż do opuszczenia domu.&lt;br /&gt;Krótko trzymał przy wiosłach najmłodszą.&lt;br /&gt;Gdy i ona wyszła za mąż,&lt;br /&gt;znowu pozostał sam w łodzi&lt;br /&gt;czekając na śmierć, kiedy go dotknie lekko,&lt;br /&gt;jak wiatr, co gaśnie,&lt;br /&gt;kładąc się na wodzie, o zmierzchu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Konstandinos Kavafis&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Modlitwa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Morze młodego żeglarza wchłonęło w toń głęboką.&lt;br /&gt;Jego matka o niczym nie wiedząc, zapala świecę wysoką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed Matką Bożą stawia płonącą świecę woskową,&lt;br /&gt;by wrócił prędko, by dobre dni zaświtały na nowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ciągle nasłuchuje odgłosów wiatru, skupiona.&lt;br /&gt;A kiedy tak się modli, kiedy tak prosi, ikona,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poważna i smutna, spogląda na nią ze ściany.&lt;br /&gt;Ona wie, że nie wróci ten syn wyczekiwany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Giorgos Seferis&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Argonauci&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dusza,&lt;br /&gt;jeśli poznać ją pragniecie,&lt;br /&gt;w duszę&lt;br /&gt;wpatrzeć się trzeba:&lt;br /&gt;obcego i wroga ujrzeliśmy w lustrze.&lt;br /&gt;Dzielnymi chłopcami byli towarzysze, nie narzekali&lt;br /&gt;ani na trudy, ani na pragnienie, ani na mróz,&lt;br /&gt;mieli usposobienie fal i drzew,&lt;br /&gt;które przyjmują wiatr i deszcz,&lt;br /&gt;przyjmują noc i słońce&lt;br /&gt;w każdej odmianie – niezmiennie.&lt;br /&gt;Dzielnymi chłopcami byli, całymi dniami&lt;br /&gt;pocili się przy wiosłach,&lt;br /&gt;ze spuszczonymi oczami&lt;br /&gt;oddychając miarowo,&lt;br /&gt;a krew zabarwiała szkarłatem ich pokorną skórę.&lt;br /&gt;Raz zaśpiewali, ze spuszczonymi oczami,&lt;br /&gt;kiedy ominęliśmy bezludną wyspę z figowcami&lt;br /&gt;płynąc ku zachodowi, za przylądkiem&lt;br /&gt;szczekających psów.&lt;br /&gt;Jeśli poznać ja pragniecie, mówili,&lt;br /&gt;w duszę wpatrzeć się trzeba, mówili&lt;br /&gt;i wiosła uderzały miarowo w złoto morza&lt;br /&gt;pośród zachodu słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minęliśmy wiele przylądków, wiele wysp, morze&lt;br /&gt;przynoszące inne morza, mewy i foki.&lt;br /&gt;Czasem nieszczęsne kobiety lamentem&lt;br /&gt;opłakiwały synów utraconych,&lt;br /&gt;inne w wściekłości szukały Aleksandra Wielkiego&lt;br /&gt;i chwały zatopionej w głębinach Azji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakotwiczyliśmy u brzegów pełnych woni nocy,&lt;br /&gt;świergotu ptaków,&lt;br /&gt;wód pozostających na dłoniach&lt;br /&gt;wspomnienie dalekiego szczęścia.&lt;br /&gt;Ale nie kończyła się żegluga.&lt;br /&gt;Ich dusze złączyły się z wiosłami i dulkami,&lt;br /&gt;z surowym kształtem dziobu,&lt;br /&gt;z bruzdą steru,&lt;br /&gt;z wodą łamiącą ich odbite postacie.&lt;br /&gt;Towarzysze umarli po kolei&lt;br /&gt;ze spuszczonymi oczami.&lt;br /&gt;Ich wiosła wskazują miejsce,&lt;br /&gt;gdzie śpią na wybrzeżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt ich nie wspomina.&lt;br /&gt;To sprawiedliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Yannis Ritsos&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Niebieska kobieta&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanurzyła rękę w morzu.&lt;br /&gt;Stała się niebieska.&lt;br /&gt;Radosna&lt;br /&gt;wpadła do morza.&lt;br /&gt;Teraz niebieski głos i milczenie.&lt;br /&gt;Niebieska kobieta.&lt;br /&gt;Wielu ją podziwiało.&lt;br /&gt;Nikt jednak nie pokochał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Noc&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyniosłe drzewo eukaliptusowe z okrągłym księżycem.&lt;br /&gt;Gwiazda drży na wodzie.&lt;br /&gt;Niebo białe, srebrzyste.&lt;br /&gt;Kamienie, obnażone kamienie aż tam wysoko.&lt;br /&gt;Znowu na płytkiej wodzie blisko brzegu morza&lt;br /&gt;drugi, trzeci raz plusnęła ryba.&lt;br /&gt;Ekstatyczna – wielkie osierocenie – wolność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Mitsos Ligizos&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Morskie dzwony&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za towarzyszkę mam dziewczynę morza!&lt;br /&gt;Małą dziewczynę morza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozsnuwa swoje lata światłem i słonością&lt;br /&gt;w sobie morze pieśnią rozlała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żyje ze słońcem i oddycha słońcem.&lt;br /&gt;Śpiewa z mewami i ćwiczy z mewami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zna morze wyspy skały&lt;br /&gt;i wciąż o morzu mówi gdy wraca do mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śpiewa z bryzą wielkie pieśni&lt;br /&gt;bezkresnego morza. Śpiewa i kołysze się&lt;br /&gt;w jej oczach niezwykły widok dumnych wód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jej ust wypływa piękno morza!&lt;br /&gt;I obok niej śnię o marynarzu na masztach&lt;br /&gt;którego morze obmywa solą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Yolanta Pegli&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kronika&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za krótko z nami wędrowałaś&lt;br /&gt;muszle które cię nie zdążyły ubrać&lt;br /&gt;zauroczyły morze&lt;br /&gt;z twoim odejściem&lt;br /&gt;czerwona woda sączył się z kranów&lt;br /&gt;matka nie uśmiechnęła się&lt;br /&gt;nie zapłakała&lt;br /&gt;zaczęła prząść zgrzebną chustę&lt;br /&gt;chusta nie zdołała okryć twojej młodości&lt;br /&gt;weszłaś do samotnej łodzi&lt;br /&gt;którą przyjaciele twoi&lt;br /&gt;upletli z jasnej trzciny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy więcej nie widzieliśmy na wyspie&lt;br /&gt;takiej wiosny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Eleni Vakalo&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pieśń wisielców&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem nóż&lt;br /&gt;wszedł głębiej.&lt;br /&gt;Księżycowi wisielcy&lt;br /&gt;jaki będzie koniec?&lt;br /&gt;Piętrzyły się fale&lt;br /&gt;zamykając ciszę.&lt;br /&gt;Księżycowi wisielcy&lt;br /&gt;jak rozpoczął się lament?&lt;br /&gt;Wszyscy młodzieńcy&lt;br /&gt;pragnęli zostać marynarzami.&lt;br /&gt;Księżycowi wisielcy,&lt;br /&gt;opowiedzcie im o martwej samotności&lt;br /&gt;na masztach.&lt;br /&gt;I nam, którzy otwieraliśmy ręce&lt;br /&gt;dla ptaków…&lt;br /&gt;Opowiedzcie, opowiedzcie&lt;br /&gt;jak rozpoczął się lament.&lt;br /&gt;Wszystkie noże&lt;br /&gt;mają twarde i ostre ostrza&lt;br /&gt;dla naszego miękkiego ciała.&lt;br /&gt;Wszystkie okręty i drzewa&lt;br /&gt;mają liny&lt;br /&gt;- granatowe obrączki&lt;br /&gt;na naszych szyjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Thanasis Papathanasopoulos&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Liryczne życie&lt;/strong&gt; (fragment)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sierpniowy wieczór. Pachnące morze.&lt;br /&gt;Jego samotność wielką latarnią.&lt;br /&gt;Za śmiechem ludzi&lt;br /&gt;ich ukryty płacz.&lt;br /&gt;A jednak życie jest nadwyżką&lt;br /&gt;którą należy niezwłocznie podzielić się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W głębi płynął swoim statkiem Dionizos.&lt;br /&gt;Na maszcie gałązki z winnicy i winogrona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212376337061906738" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFYUqYY6CTI/AAAAAAAAARg/mR0StU13Ij0/s400/Hellas.jpg" border="0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4803042185273522395?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4803042185273522395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4803042185273522395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/z-greckiej-poezji-morskiej-1.html' title='Z greckiej poezji morskiej (1)'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SFYUqYY6CTI/AAAAAAAAARg/mR0StU13Ij0/s72-c/Hellas.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5779644816590155163</id><published>2008-06-14T12:33:00.003+02:00</published><updated>2008-06-14T12:38:13.864+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Wieści z blogosfery</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miło mi donieść, że na blogu Esthela vel Oneirosa pojawił się po dłuuuugiej przerwie &lt;a href="http://jablko.blox.pl/2008/06/O-falszywym-exodusie-i-wpadce-aborcyjnych-misiow.html"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;nowy wpis&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Miejmy nadzieję, że nie będzie to pojedynczy strzał ale powrót na boisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5779644816590155163?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5779644816590155163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5779644816590155163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/wieci-z-blogosfery.html' title='Wieści z blogosfery'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-449153661310589052</id><published>2008-06-11T13:03:00.004+02:00</published><updated>2008-06-14T12:43:36.045+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Teologia ciała revisited</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SE-yDe86CAI/AAAAAAAAARY/wr0WpFcVgm8/s1600-h/Androgynia.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5210579066808829954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SE-yDe86CAI/AAAAAAAAARY/wr0WpFcVgm8/s400/Androgynia.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze gdy czytam artykuły lub śledzę dyskusje poświęcone „teologii ciała” (dalej – TC) nie mogę pozbyć się pewnej natrętnej myśli. Mam mianowicie wrażenie, że zwolennikom TC towarzyszy mniej lub bardziej skryte a czasem zupełnie jawne przekonanie, że o „tych sprawach” my, współcześni chrześcijanie „wiemy lepiej” niż nasi przodkowie. Albo, dosadniej mówiąc, że Ojcowie Kościoła, Ojcowie Pustyni, średniowieczni teologowie, ciemni proboszcze z XIX wieku i nasze prababcie to, jeśli chodzi o sprawy seksu, kryptognostycy, którym w jakiś tajemniczy sposób umknęła nadprzyrodzona chwała towarzysząca ciału, płciowości i związkom cielesnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W języku polskim, zwykle tak bogatym w słowa i ich odcienie, mamy tylko jedno słowo: ciało. Nie ma u nas greckich &lt;em&gt;sarx &lt;/em&gt;i &lt;em&gt;soma&lt;/em&gt;, rosyjskiego &lt;em&gt;tieła&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;płoti&lt;/em&gt; czy angielskich &lt;em&gt;flesh&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;body&lt;/em&gt;. Nie ułatwia to z pewnością rozważań o teologii ciała. A szkoda, bo ciało ciału nierówne. O ile istnieją teologiczne koncepcje ludzkiej cielesności, ściśle związane z biblijną antropologią, o tyle nie ma nic „teologicznego” ani wzniosłego w śluzie, odciskach, pocie czy spermie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna godna uwagi sprawa to pojęcie tego, co naturalne. W myśli Ojców naturalny jest stan człowieka edenicznego, takiego, jaki był przed upadkiem i jaki będzie ponownie w chwili Paruzji. Stąd też „odzienie ze skór” wzmiankowane w Księdze Rodzaju oznacza w myśli patrystycznej naszą obecną cielesność, z jej podatnością na choroby, zmęczenie, starzenie, koniecznością ciągłej regeneracji itp. Nasz stan obecny nie jest w takiej perspektywie naturalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popularność TC ma jeszcze jeden aspekt, który nazwałbym higienicznym. Otóż, czy tego chcemy czy nie, jesteśmy najmniej chyba cielesnym z pokoleń, jakie żyły dotąd na Ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasach, kiedy Plotyn nauczał o doskonałej Jedni, św. Grzegorz z Nyssy pisał o wkraczaniu śladem Mojżesza w Boską ciemność a Kepler poszukiwał muzyki sfer, świat i jego codzienność wyglądały nieco inaczej. Większość ludzi przebywała niemal ciągle w bliskości zwierząt, kanalizacja była luksusem dostępnym niewielu, zaś wszy i pcheł nie oglądało się w zoo. Prawie każdy rodzic doświadczał smutku utraty dziecka. Sezonowy głód albo półgłód był powszechnym zjawiskiem. Stan błogosławiony zapalał lampkę alarmową z napisem „memento mori” (nieprzypadkowo niektóre ludy środkowoamerykańskie uważały, że trzy kategorie ludzi trafiających do ich wersji Nieba to ofiarowani bogom, polegli na wojnie i matki zmarłe przy porodzie). Brud i śmierć były bliżej człowieka. W Hiszpanii istniał zwyczaj pozostawiania zmarłych królów w otwartej trumnie, aby poddani wiedzieli, że nawet pomazaniec Boży obraca się w końcu w proch. Życie było krótsze (choć „trzydziestopięcioletni starcy” są oświeceniowym mitem) i bardziej brutalne, czy, jak wolicie, intensywne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były to warunki skrajnie dalekie od aseptycznej – w każdym sensie - alkowy człowieka, żyjącego w czasach po zwycięstwie Rewolucji Seksualnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak tym, co budzi moją rezerwę wobec TC w wersji popularnej nie są w pierwszym rzędzie założenia teologiczne ani ignorowanie historycznego kontekstu, tylko towarzyszące jej przekonanie, że konieczna jest redefinicja chrześcijańskiej Tradycji dla człowieka czasów postmodernizmu. Nie wydaje mi się, żeby chrześcijaństwo potrzebowało zmiany makijażu na bardziej sexy. Tym, co przesądziło o zwycięstwie chrześcijaństwa w przeszłości była pewna forma triumfu nad ciałem zwana męczeństwem. Chrześcijaństwo nigdy nie zwycięża dzięki argumentom racjonalnym czy utylitarnym. Chrześcijaństwo zwycięża tylko wtedy, gdy ukazuje temu światu swoją poza-światową istotę. Kobiety i dzieci wytrzymujące tortury i przyjmujące spokojnie śmierć albo ludzie, którzy potrafili wyrzec się stosunków cielesnych z troski o własną duszę i z miłości do Boga, mieli olbrzymi wpływ na wielu starożytnych pogan. Nie trzeba zresztą sięgać tak daleko wstecz. Wielu misjonarzy pracujących w Afryce opowie wam historie o tym, jak tubylcy próbowali odnaleźć w chacie misjonarza miejsce, gdzie ukrywa on swoją kobietę i byli bezgranicznie zdumieni, kiedy kolejne próby kończyły się fiaskiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co działało w przeszłości, zadziała i w przyszłości. Pewne rzeczy są w chrześcijaństwie niezmienne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Superhigieniczna i syta współczesność jest anomalią w historii a popularność TC jest przede wszystkim odzwierciedleniem faktu, że żyjący w tej – pod wieloma względami miłej i komfortowej – anomalii ludzie celebrują seks i ogólnie cielesność na skalę niedostępną dawnym pokoleniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-449153661310589052?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/449153661310589052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/449153661310589052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/teologia-ciaa-revisited.html' title='Teologia ciała revisited'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SE-yDe86CAI/AAAAAAAAARY/wr0WpFcVgm8/s72-c/Androgynia.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2399991392747179116</id><published>2008-06-09T10:36:00.001+02:00</published><updated>2008-06-09T10:40:10.811+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jemy i pijemy'/><title type='text'>Cumberland albo o tym, iż Anglicy nie jeden, iż cztery sosy mają</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Francuzi mawiają zgryźliwie, że Anglicy mają tylko jeden sos, chlebowy, ale są w błędzie. Wprawdzie kuchni angielskiej daleko pod względem różnorodności sosów (pod każdym innym też) do francuskiej, chińskiej czy gruzińskiej, ale nie jest ona kulinarną monokulturą jednego sosu. Oprócz chlebowego istnieje bowiem sos miętowy, używany bodajże do potraw z baraniny a także &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sos_Worcestershire"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;sos_Worcestershire&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Ten ostatni nie jest wprawdzie klasycznym sosem, ale bardziej przyprawą w płynie (podobnie jak sos sojowy czy maggi), nosi jednak dumne miano sosu. Z tym sosem należy zachować ostrożność. Kilka kropel dodanych do zupy, marynaty, duszonego mięsa albo niektórych drinków czyni cuda ale nadmiar może zaszkodzić. Mój serdeczny przyjaciel &lt;a href="http://www.tete.salon24.pl/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Towarzysz Trokier&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; w czasach kiedy prowadził legendarny już dziś sklepik na bazarze przy Placu Szembeka wysączył sobie któregoś letniego dnia pół butelki tego sosu, tak jakby to była kawa albo soczek. Ten kulinarny eksperyment przypłacił, jeśli mnie pamięć nie myli, lekkim atakiem wątroby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarty i chyba najlepszy z angielskich sosów to Cumberland. Na pierwszy rzut oka przypomina domową konfiturę, gdyż jest to mieszanka przecieru z czerwonych porzeczek, cukru trzcinowego, skórek cytrusów, słodkiego porto, musztardy i kilku przypraw. Można podawać go do zimnej pieczeni albo dobrego, domowego pasztetu, szczególnie gęsiego. Satysfakcja gwarantowana. Najlepiej jednak wymieszać cumberlanda z sokami i tłuszczem z piekącego się mięsa i tak powstały płyn zredukować szybko &lt;em&gt;à la française&lt;/em&gt; w rondelku. Powstały w ten sposób gęsty, aromatyczny sos doskonale skomponuje się z pieczoną kaczką, kurczakiem a nawet wołowiną. Warto spróbować, choć autentycznego cumberlanda niełatwo w Polsce dostać, trzeba szukać w sklepach typu „kuchnie świata”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo kilku jaśniejszych punktów, takich jak sos Cumberland, kulinarny krajobraz Anglii jest szary i smętny. Kuchnia angielska ma na świecie okropną reputację. Zdaje się, że w Irlandii i Szkocji nie jest lepiej. Czy ktoś z Czytelników Studionu jadł kiedyś jakąś smaczną, tradycyjną potrawę z Wysp?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209798339294954690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEzr_KUYhMI/AAAAAAAAARQ/CGpY8KATnmw/s400/cumberland_sauce.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2399991392747179116?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2399991392747179116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2399991392747179116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/cumberland-albo-o-tym-i-anglicy-nie.html' title='Cumberland albo o tym, iż Anglicy nie jeden, iż cztery sosy mają'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEzr_KUYhMI/AAAAAAAAARQ/CGpY8KATnmw/s72-c/cumberland_sauce.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-2085376200886083360</id><published>2008-06-05T15:53:00.003+02:00</published><updated>2008-06-05T16:05:32.019+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Obrazy'/><title type='text'>Chagall, Mojżesz i Morze Czerwone</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEfxKu2YdNI/AAAAAAAAARI/QNCT_3G9q9w/s1600-h/Chagall+Morze+Czerwone.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208396660754379986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEfxKu2YdNI/AAAAAAAAARI/QNCT_3G9q9w/s400/Chagall+Morze+Czerwone.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przypadkiem natknąłem się na ten obraz Chagalla, zatytułowany „Rozstąpienie Morza Czerwonego”. Zaintrygował mnie bardzo i trochę urzekł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy więcej w tym obrazie duszy wielkiego, światowego artysty czy Żyda z podwitebskiego sztetlu? Kim jest tajemnicza, chyba kobieca postać w morskiej głębinie? Czy korona (?) Mojżesza nie przypomina czasem rogów? Czy rysy Mojżesza nie są niepokojąco podobne do oblicza Pana Tumnusa z ilustracji Pauline Baynes do „Opowieści z Narni”? Pytania mnożą się jak króliki, zapraszam do dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-2085376200886083360?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2085376200886083360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/2085376200886083360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/chagall-mojesz-i-morze-czerwone.html' title='Chagall, Mojżesz i Morze Czerwone'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEfxKu2YdNI/AAAAAAAAARI/QNCT_3G9q9w/s72-c/Chagall+Morze+Czerwone.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7886967540443790311</id><published>2008-06-04T09:31:00.002+02:00</published><updated>2008-06-04T09:36:42.204+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><title type='text'>Dziesięć herezji dla współczesnego człowieka</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEZF250ddZI/AAAAAAAAAQ4/m6kndGwCrgM/s1600-h/Emu02.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5207926828636665234" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEZF250ddZI/AAAAAAAAAQ4/m6kndGwCrgM/s400/Emu02.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Poczucie własnej wartości i kompleksy są równie szkodliwe dla zdrowia. Obydwa stanowią dwa bieguny negatywnego zjawiska zwanego filautią – umiłowaniem siebie.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;W Kosmosie nie ma inteligentnego życia poza Ziemią. Natura ludzka jest jedynym we Wszechświecie fenomenem, który ma charakter jednocześnie cielesny i bezcielesny, materialny i noetyczny.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Natura zawsze odzwierciedla stan dusz i umysłów ludzi. Dlatego niektórzy analizując „dane naukowe” znajdują w nich potwierdzenie teorii ewolucji.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Współczesny nadmiar żywności pozbawił człowieka umiejętności biesiadowania.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Każdy może myśleć i czuć co chce, nie znaczy to jednak, że jego uczucia i myśli są dobre tylko z tego powodu, że są jego.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Homoseksualizm to zaawansowana forma pożądliwości i nic ponadto. Jeżeli jest w nim jakaś głębia to jest to głębia bólu.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Intelektualista to termin ukuty w czasach dekadencji cywilizacji zachodniej. W żadnym wypadku nie może stanowić synonimu mędrca.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Nie każdy powinien chodzić do szkoły. Są nawet szkoły, do których nikt nie powinien chodzić.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Prawo podaży i popytu ma charakter demoniczny.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;Niechęć współczesnego świata do Boga wynika z głęboko skrytej obawy przed Sądem. &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7886967540443790311?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7886967540443790311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7886967540443790311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/dziesi-herezji-dla-wspczesnego-czowieka.html' title='Dziesięć herezji dla współczesnego człowieka'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SEZF250ddZI/AAAAAAAAAQ4/m6kndGwCrgM/s72-c/Emu02.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-9194882707965256671</id><published>2008-06-02T13:44:00.001+02:00</published><updated>2008-06-02T13:46:59.360+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Symbologia'/><title type='text'>Wątki solarne w kulturze sowieckiej</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/u5TU_UZIbUc&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/u5TU_UZIbUc&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-9194882707965256671?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9194882707965256671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9194882707965256671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/06/wtki-solarne-w-kulturze-sowieckiej.html' title='Wątki solarne w kulturze sowieckiej'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-617716352644618643</id><published>2008-05-27T15:47:00.002+02:00</published><updated>2008-05-27T15:51:45.738+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ameryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Droga donikąd</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. .&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5205054276196219394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SDwRSWFNugI/AAAAAAAAAQw/wlZlLrCa7SM/s320/Droga.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem „Drogę” wielokrotnie nagradzanego Cormaca McCarthy’ego i jestem rozczarowany. Pisarskiemu warsztatowi autora ciężko coś zarzucić. To prawdziwy mistrz słowa, krótkich, poetyckich – choć ponura to poezja - i niebywale plastycznych zdań, z których kreśli makabryczny obraz świata umierającego powoli po jakimś straszliwym kataklizmie. Przez ten świat - antyświat, w którym wymarły nawet ptaki, wędrują mozolnie mężczyzna i dziecko, ojciec i syn. Nic dziwnego, że w takim świecie nieliczni ludzie, którzy zdołali przeżyć, zajmują się głównie plądrowaniem ruin i znajdowaniem pożywienia w postaci swoich bliźnich. To wręcz oczywistość, wyczuwalna od pierwszych stron książki, kiedy tylko staje się jasne w jak opłakanej kondycji znajduje się świat i jego ostatni mieszkańcy. Właśnie w fakcie, że świat MacCarthy’ego nie kryje w sobie żadnej niespodzianki dostrzegam słaby punkt powieści i źródło mojego rozczarowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U początków każdej historii leży zaciekawienie. Jesteśmy gotowi dobrowolnie zawiesić niewiarę, jeżeli tylko autor zdoła stworzyć świat urzekający innością i jednocześnie intrygujący problemami, które znane są nam z naszej codzienności. Jednak świat „Drogi”, śmiertelny i śmiertelnie monotonny krajobraz wydestylowany z błota, zimna i półmroku, jest tak nieludzki i zarazem przewidywalny (czyli nieciekawy), że trudno się weń zanurzyć. Może Amerykanie, z ich długą tradycją literatury i szczególnie filmu katastroficznego, nie mają takich problemów, ale mnie, czytelnikowi z tej części Europy, przez którą przetoczyły się wszystkie prócz trzęsień ziemi możliwe kataklizmy, nie było dane przeniknąć w ten świat. Aby ożywić szarość potrzeba jasnych plam, wiedział o tym doskonale Roger Zelazny i dlatego jego „Aleja Potępienia” jest literaturą znacznie głębszą a na dodatek znacznie ciekawszą od „Drogi”. MacCarthy próbuje wprawdzie rozjaśnić tonację swojego utworu, ale ta odrobina światła, jaką wsącza na ostatnie stronice „Drogi” sprawia wrażenie wciśniętej na siłę i rozbija spójność powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po lekturze zadałem sobie pytanie, po co właściwie powstała ta książka. Ani to gloryfikacja męskich cnót i ojcowsko-synowskiej miłości (w każdym razie istnieje wiele znacznie lepszych książek traktujących o tych sprawach), ani horror, ani nawet filozoficzne requiem dla naszej cywilizacji mrówek - konsumentów. Odpowiedzi na to pytanie jak na razie nie mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno „Droga” to najbardziej optymistyczna powieść Cormaca McCarthy’ego. Jeżeli tak jest to zaatlantyckim ponurakom mówimy NIE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-617716352644618643?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/617716352644618643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/617716352644618643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/05/droga-donikd.html' title='Droga donikąd'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SDwRSWFNugI/AAAAAAAAAQw/wlZlLrCa7SM/s72-c/Droga.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-5674419269389538595</id><published>2008-05-27T12:11:00.004+02:00</published><updated>2008-05-27T12:58:27.427+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>W rozkroku</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj krótka piłka: czy fakt, że nie istnieje już hegemonia Kościoła w większości dziedzin ludzkiej wiedzy wpływa negatywnie na stan naszej wiary? Czy to, że dziś mniej jest świętych i mniej ludzi praktykuje (nie biję na alarm, po prostu stwierdzam fakt) nie wynika po części z faktu, że nie poszukujemy już wiedzy o świecie w Kościele? Jak daleko mogą sięgać zaślubiny wiary z rozumem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W starożytnych (tradycyjnych) systemach kosmologicznych byty znajdujące się na niższych poziomach rzeczywistości są kierowane i poruszane przez byty znajdujące się w sferach wyższych, umiejscowione wyżej w łańcuchu stworzenia. Porządek dany z góry manifestuje się w różnych hierarchiach ziemskich (władzy, istot żywych, żywiołów). Dlatego właśnie ludzie spoglądali w niebo, aby poznać tajemnice życia; dlatego trzej Magowie podążali za Gwiazdą, dlatego Psalmista pisał, że &lt;em&gt;niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza&lt;/em&gt; (PS 19). Przekonanie, że to co dobre, prawdziwe i piękne zstępuje na ziemię za pośrednictwem wyższych bytów ma bardzo długą historię i jest mocno zakorzenione w chrześcijańskiej teologii, szczególnie od czasu pojawienia się pism św. Dionizego Areopagity, w naszych czasach dekonstrukcji zwanego zwykle Pseudo-Dionizym. Pośrednictwo/orędownictwo to bardzo chrześcijańska idea.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka wieków temu Kościół był dla chrześcijanina głównym, niemal jedynym źródłem wiedzy o świecie, podczas gdy dziś 95% swojego czasu chrześcijanin spędza w rzeczywistości, która w najlepszym razie ignoruje zaś w najgorszym zaprzecza chrześcijańskiej wizji świata. Nie tylko spędza, ale funkcjonuje, działa w rzeczywistości, która jest całkowicie niezależna od przekazu Kościoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z takiego stanu rzeczy wynika indywidualizacja i atomizacja wiary. Zastanawiam się, ilu ludzi przychodzących do cerkwi czy kościoła ma świadomość, że wszystko, począwszy od budynku świątyni, przez ikonografię, hymnografię, na modlitewnym zgromadzeniu wiernych kończąc to przede wszystkim prawidłowy obraz wszechświata oddającego cześć swojemu Stwórcy a tym samym klucz do prawdziwej natury rzeczywistości. Zapewne niewielu. Zwykle przychodzimy tam, aby otrzymać nieco „przeżyć duchowych”. Albo wzmocnić moralny fundament naszego życia. Albo w obawie przed potępieniem wynikającym z zaniedbania „obowiązku niedzielnego”. Albo żeby dobrze, „ciepło” się poczuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie ma żadnego „powrotu do przeszłości”. Jeżeli w ogóle istnieje jakaś chrześcijańska nostalgia to jest to nostalgia za przyszłością, nostalgia eschatologiczna, skierowana w stronę Pełni, która już istnieje i zarazem jeszcze nie stała się naszym udziałem. Uświęcać swoje życie trzeba tu i teraz, nawet kiedy czasy są złe (a w pewnym sensie zawsze takie są). Dawnej wizji kosmologicznej, wizji hierarchicznego, „zaczarowanego” i rządzonego przez osobowego Boga za pośrednictwem anielskich posłańców Wszechświata nie sposób przywrócić. Jednak nie można przejść obojętnie obok faktu, że istnieje ogromna przepaść między tym, jak postrzegamy świat jako mieszkańcy postmodernistycznego &lt;em&gt;polis&lt;/em&gt; i wizją rzeczywistości, jaką otrzymujemy – przynajmniej teoretycznie – jako członkowie Ciała Chrystusa. Taka wyrwa, taki dualizm, nie może trwać bez końca, jedno lub drugie musi w końcu ulec. &lt;em&gt;Kyrie eleison&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-5674419269389538595?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5674419269389538595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/5674419269389538595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/05/w-rozkroku.html' title='W rozkroku'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-9187755896741567718</id><published>2008-05-22T21:48:00.003+02:00</published><updated>2008-05-22T21:54:01.856+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Katolicyzm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Protestantyzm'/><title type='text'>Świadomość ekumeniczna</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W jednym z artykułów o. Chrysostoma MacDonnella, znanego prawosławnego duszpasterza z Manchesteru, natknąłem się na taką oto zabawną anegdotę z Grecji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Kilka lat temu poznałem anglikańskiego duchownego, żonatego z Greczynką. Pewnego razu wybrali się do Grecji na wakacje, gdzie odwiedzili jej rodzinną wieś. Żona postanowiła poznać swojego męża z miejscowym &lt;em&gt;papasem&lt;/em&gt; (proboszczem parafii), który mówił jako-tako po angielsku. Świadkiem rozmowy była malutka grecka staruszeczka, która zaciekawiona, zapytała &lt;em&gt;papasa&lt;/em&gt;, kim jest jego gość.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;- To anglikański chrześcijanin – odparł po grecku duchowny.&lt;br /&gt;- Kim są anglikanie? – nie ustępowała babcia.&lt;br /&gt;- To protestanci – odpowiedział ksiądz. – No wiesz, jak rzymscy katolicy”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5203292506381203954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SDXO92FNufI/AAAAAAAAAQo/U0a-l-ohWAI/s400/Pappasowie.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-9187755896741567718?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9187755896741567718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/9187755896741567718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/05/wiadomo-ekumeniczna.html' title='Świadomość ekumeniczna'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SDXO92FNufI/AAAAAAAAAQo/U0a-l-ohWAI/s72-c/Pappasowie.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8528950338791206154</id><published>2008-05-20T13:51:00.003+02:00</published><updated>2008-05-20T13:59:54.824+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Heros zdekonstruowany</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Jedną z personifikacji czasów nowożytnych jest młody i arogancki intelektualista pouczający „starych” i walczący ze „starym”. Taki typ człowieka zaistniał na dobre w dobie Oświecenia, nabrał rozmachu w Wieku Pary i Elektryczności i zdominował życie intelektualne ubiegłego stulecia. Dziś jest mu nieco trudniej, bo prawie nie ma już „starych” ludzi i porządków, których ktoś już nie skrytykował, poza tym zainteresowanie szerokiej publiki sprawami w jakikolwiek związanymi z działalnością intelektualną jest dziś znacznie mniejsze niż kilkadziesiąt lat temu. Jednak i dziś można się nieźle utrzymać z konformistycznego nonkonformizmu, który hrabia Tołstoj w młodzieńczym, naiwnym zapale ochrzcił niegdyś mianem „zrywania wszystkich i wszelkich masek”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interesują mnie różne typy ludzkie i zawsze staram się odnaleźć ich prawzory w odległej przeszłości. Szlak wytycza Guareschi, który w jednym z opowiadań o don Camillo opisuje odkrycie starych dokumentów, z których wynikło, że przodkowie komunistycznego wójta Peppone z jego wsi kilka wieków wcześniej byli pospolitymi zbójami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dziecka byłem zafascynowany Średniowieczem a wyświetlany na początku lat osiemdziesiątych francuski serial zatytułowany „Heloiza i Abelard” był jednym z pierwszych filmów, który zapoznał mnie z „herosami” tamtej epoki, na długie lata wypierając z pola zainteresowań bohaterów antycznych. Tajemnicze brzmienie starych imion budziło we mnie marzenia o życiu większym, piękniejszym i ciekawszym niż to, które wtedy prowadziłem, skupionym wokół niezbyt lubianej szkoły, podwórka i kółka szachowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio, przeglądając książki wielkiej &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/RÃ©gine_Pernoud"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Regine Pernoud&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; zastanowiłem się ponownie nad postacią &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Abelard"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Abelarda&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Dzieje Heloizy i Abelarda, średniowiecznych kochanków w habitach zostały w ciągu wieków podlane romantycznym sosem (urodę Heloizy opiewa m.in. &lt;em&gt;Powieść o róży&lt;/em&gt;) a ich bohaterowie zyskali status niemal Tristana i Izoldy. Nawet Pernoud, wierna swojemu chrześcijańskiemu feminizmowi, w pewnych momentach biografii tej pary zezwala swemu zwykle zdyscyplinowanemu pióru na romantyczne porywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, po latach, Abelard jawi mi się przede wszystkim jako pierwszy młody gniewny intelektualista w dziejach Europy. Niewątpliwie bardzo zdolny (czego nie da się powiedzieć o wielu późniejszych mikro-abelardzikach), skrajnie arogancki, bez skrupułów pogrążający starszych nauczycieli (przypadek Wilhelma z Champeaux) za pomocą ostrej jak skalpel retoryki. Skłócony z mnichami opactwa w Saint Denis z powodu naśmiewania się z hagiograficznych przekazów o świętym Dionizym. Nawet fakt, że wraz z Heloizą postanowił nadać swojemu dziecku &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Astrolabiusz"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;imię nawiązujące do popularnego przyrządu astronomicznego&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; wpisuje się jakoś w obraz młodego gniewnego intelektualisty, poświęcającego się walce o postęp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście trzeba być sprawiedliwym: Abelard był w swojej epoce wyjątkiem a gdyby dowiedział się, o co i w jaki sposób „walczą” dziś młodzi gniewni, włos zjeżyłby mu się na głowie. We mnie jednak coś pękło i dziś postać tego niezwykłego człowieka budzi we mnie raczej współczucie niż fascynację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8528950338791206154?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8528950338791206154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8528950338791206154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/05/heros-zdekonstruowany.html' title='Heros zdekonstruowany'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7995739492072789847</id><published>2008-04-30T17:31:00.003+02:00</published><updated>2008-04-30T17:48:49.718+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Głos z urlopu</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SBiUr6FHMBI/AAAAAAAAAQg/otesUcMAkI8/s1600-h/Tauromachia.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5195065652217851922" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SBiUr6FHMBI/AAAAAAAAAQg/otesUcMAkI8/s320/Tauromachia.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SBiUdKFHMAI/AAAAAAAAAQY/wlE5goBuFqU/s1600-h/Tauromachia.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim czasie na tym blogu zaczęły pojawiać się obraźliwe komentarze w stylu onetowskim (co prawda w starych wpisach, ale fakt pozostaje faktem). Dlatego zdecydowałem się na wprowadzenie moderacji komentarzy. Mam nadzieję, że bywalcy Studionu nie będą mi tego mieli za złe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reaktywację Studionu przewiduję po 15 maja. Wpisy nie będą może zbyt częste, ale za to – mam nadzieję – ciekawe. Będzie trochę więcej o Grecji, kraju, który jest mi szczególnie bliski. W blogowej poczekalni leżakują takie tematy, jak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#000066;"&gt;- czy prawo naturalne jest naturalne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- o wampirach i zombies z Krety&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Alexandros Papadiamandis – święty literatury nowogreckiej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nietzschego sobie albo kilka słów o intrygującym dziele Fryderyka N. – nawiązanie do pewnej dawnej dyskusji na Forum Frondy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Postmodernistyczna postpolityka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Z greckiej poezji morskiej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pan Pokoju&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich i powracam do urlopowania, w czasie którego uprawiam m.in. tak pożyteczne sporty jak tauromachia, co widać na załączonym obrazku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7995739492072789847?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7995739492072789847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7995739492072789847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/04/gos-z-urlopu.html' title='Głos z urlopu'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SBiUr6FHMBI/AAAAAAAAAQg/otesUcMAkI8/s72-c/Tauromachia.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7064549390605960107</id><published>2008-04-07T11:54:00.004+02:00</published><updated>2008-04-07T12:00:40.760+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bieżączka'/><title type='text'>Przerwa</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R_nwrXuF_vI/AAAAAAAAAQQ/RJ6Vv3wdz-8/s1600-h/Zamkni%C4%99te.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186441073786224370" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R_nwrXuF_vI/AAAAAAAAAQQ/RJ6Vv3wdz-8/s400/Zamkni%C4%99te.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ogłaszam na Studionie przerwę. Mam rozpoczęte cztery duże wpisy ale żadnego nie chce mi się ukończyć - to znak, że trzeba na jakiś czas dać sobie spokój z blogowaniem. Kolejne notki z pewnością się pojawią, ale nie obiecuję, kiedy. Najwcześniej w maju.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pozdrawiam serdecznie i dziekuję wszystkim, którzy czytali i komentowali wpisy pojawiające się na tym blogu. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7064549390605960107?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7064549390605960107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7064549390605960107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/04/przerwa.html' title='Przerwa'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R_nwrXuF_vI/AAAAAAAAAQQ/RJ6Vv3wdz-8/s72-c/Zamkni%C4%99te.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-467438008565365777</id><published>2008-03-25T12:49:00.003+01:00</published><updated>2008-03-25T12:55:34.051+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Yeats jako platonifikator</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czytam właśnie bardzo ciekawą &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Black_Swan_(book)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;książkę&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; Nassima Taleba, niegdyś wybitnego tradera &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Derywat_(ekonomia)"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;finansowych produktów pochodnych&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; (zawodowo tez się o instrumenty pochodne ocieram, ostatnio nawet często) a obecnie głównie filozofa - epistemologa zajmującego się wpływem losowości i niepewności na życie jednostek i społeczeństw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taleb posługuje się terminem „platonifikacja”, nazywając tak nadmierną skłonność wielu ludzi do ujmowania świata w sztywne ramy pozornie wyjaśniających wszystko definicji i form. Taleb nie podważa potrzeby tworzenia kategorii, która wydaje się cechą immanentną ludzkiego umysłu, lecz krytykuje pokładanie nadmiernej wiary w moc kategoryzacji i opartych na niej zasad wnioskowania i postępowania. Formy, powiada Taleb, są potrzebne ale winniśmy pamiętać, że przynajmniej po tej stronie rzeczywistości, treść lubi się przelewać poza ich brzegi, choć niby formy większe są od treści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że „platonifikacja” może przybierać różne postacie. W sztuce bywa rodzajem artystycznego credo niektórych twórców. Weźmy choćby takiego Yeatsa. Przez jego poezję przewija się niczym złota nić fascynacja doskonałością formy i artystycznej kreacji, które górują nad zniszczalnością, przemijaniem i brzydotą rzeczy naturalnych. Widać tę niechęć we wczesnych wierszach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wszystkie rzeczy brzydkie, zepsute, stare i zniszczone,&lt;br /&gt;Płacz dziecka obok drogi, wóz, który skrzypi i zgrzyta,&lt;br /&gt;Ciężkie kroki oracza, co w błocie wiosennym tonie,&lt;br /&gt;Krzywdzą twój obraz, który mi różą w sercu zakwita.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta krzywda rzeczy niekształtnych nie da się w słowa ująć,&lt;br /&gt;Pragnę je stworzyć od nowa i siąść na zielonym wzgórzu,&lt;br /&gt;Nad ziemią, niebem i wodą -- nowymi jak złota szkatuła&lt;br /&gt;Na obraz twój z moich snów, który mi w sercu zakwita różą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Zakochany Mówi o Róży w Swoim Sercu)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;W wierszach nieco późniejszych, szczególnie w zabawnych i nieco makabrycznych „Lalkach”:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;W domu lalkarza lalka&lt;br /&gt;Na kołyskę patrzy i sarka:&lt;br /&gt;,,Toż to dla nas jawna zniewaga".&lt;br /&gt;Lecz ta z lalek najbardziej pożyła,&lt;br /&gt;Co tryumfy na estradach święciła,&lt;br /&gt;Głosu podnieść się wcale nie wzdraga:&lt;br /&gt;,,To miejsce złym nie jest, i basta,&lt;br /&gt;Lecz to hańba, że ów mąż i niewiasta&lt;br /&gt;Tutaj właśnie, na naszą sromotę,&lt;br /&gt;Tę krzykliwą przywiedli istotę".&lt;br /&gt;Gdy jej mąż się przeciągnął ospale,&lt;br /&gt;Jego żona natychmiast się zlękła,&lt;br /&gt;że usłyszał stłumione te żale,&lt;br /&gt;I przy jego fotelu przyklękła.&lt;br /&gt;Głowę wsparła na jego ramieniu&lt;br /&gt;I do ucha szepnęła mu czule:&lt;br /&gt;,,Och, mój drogi, najdroższy, kochany,&lt;br /&gt;Przecież nic nie słyszałeś w ogóle".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Lalki)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najmocniej dochodzi do głosu w późnej, najdojrzalszej poezji Yeatsa, naznaczonej piętnem starości i choroby poety. Skoro &lt;em&gt;nędzną rzeczą jest człowiek na starość, nie więcej niż łachmanem wiszącym na kiju&lt;/em&gt; to niewątpliwie lepiej stać się &lt;em&gt;zabawką ze złota wykutą&lt;/em&gt;, która &lt;em&gt;potrafi wyszydzać ptaki i płatki, całą tę gmatwaninę żywej krwi i błota&lt;/em&gt;. Świat idealnych, kunsztownych, niezniszczalnych, czasem hieratycznych rzeczy ze złota, jest wymarzonym rajem Yeatsa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;A kiedy za natury krainą już będę,&lt;br /&gt;Nigdy formy z natury wziętej nie przybiorę,&lt;br /&gt;Jak u greckich złotników, tak formę wyprzędę&lt;br /&gt;Wplatających w emalię liść i złotą korę,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Odjazd do Bizancjum)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgadzam się z Yeatsem i myślę, że złoty blask jest tylko odbiciem prawdziwego Blasku, które tak umiłowało prawdziwe, nie Yeatsowskie, Bizancjum w swojej sztuce i teologii. A jednak uwielbiam jego wiersze, właśnie z powodów formalnych. Facet, który tak pisał:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Mkną wierzchem na delfinach, na krwi, błocie żywym,&lt;br /&gt;Nieprzeliczone duchy! Wstrzymują przypływy&lt;br /&gt;Kuźnie, gdzie złoto kują złotnicy Cesarza!&lt;br /&gt;Marmur posadzek tamę stwarza,&lt;br /&gt;Która wstrzymuje furię, zgmatwanie i grozę,&lt;br /&gt;Te wizje, z których nowe&lt;br /&gt;Rodzi się wizji mrowie,&lt;br /&gt;To delfinem rozdarte, gongiem bite morze.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;(Bizancjum)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;wielki jest i basta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Platona, jako filozofa, nic nie mam, wprost przeciwnie. Być może jestem nawet chrześcijańskim platonikiem, choć głowy bym nie dał, bo określenia tego typu na milę pachną… „platonifikacją”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-467438008565365777?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/467438008565365777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/467438008565365777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/yeats-jako-platonifikator.html' title='Yeats jako platonifikator'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4903250148248329513</id><published>2008-03-25T11:35:00.006+01:00</published><updated>2008-03-25T11:51:17.324+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Ευαγγελισμός</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R-jWG3uF_uI/AAAAAAAAAQI/veKToF5CCwk/s1600-h/Parthenis_Evaggelismos.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181626784814595810" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R-jWG3uF_uI/AAAAAAAAAQI/veKToF5CCwk/s400/Parthenis_Evaggelismos.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Dziś zbawienia naszego początek i przedwiecznej tajemnicy objawienie: &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Syn Boży staje się synem Panny i Gabriel dobrą wieść o łasce głosi. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Tak więc i my z nim Matce Bożej zawołajmy: zdrowaś, łaski pełna, Pan z Tobą.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4903250148248329513?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4903250148248329513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4903250148248329513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/blog-post.html' title='Ευαγγελισμός'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R-jWG3uF_uI/AAAAAAAAAQI/veKToF5CCwk/s72-c/Parthenis_Evaggelismos.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7271782771219772982</id><published>2008-03-19T11:45:00.002+01:00</published><updated>2008-03-19T11:47:33.155+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><title type='text'>Wolność słowa</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Ludzie domagają się wolności słowa jako rekompensaty za wolność myślenia, której rzadko używają&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kierkegaard&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179402434187381554" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R-DvEn6ISzI/AAAAAAAAAPw/xOuiJVyJtX0/s200/kierkegaard.jpg" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7271782771219772982?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7271782771219772982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7271782771219772982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/wolno-sowa.html' title='Wolność słowa'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R-DvEn6ISzI/AAAAAAAAAPw/xOuiJVyJtX0/s72-c/kierkegaard.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3559291231413031271</id><published>2008-03-18T09:57:00.003+01:00</published><updated>2008-03-18T10:02:21.450+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawosławie'/><title type='text'>Wiecznaja pamiat</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R9-Ee36ISyI/AAAAAAAAAPI/t2pvztcFQL4/s1600-h/Lavr.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179003762438064930" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R9-Ee36ISyI/AAAAAAAAAPI/t2pvztcFQL4/s200/Lavr.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R9-Ee36ISyI/AAAAAAAAAPI/t2pvztcFQL4/s1600-h/Lavr.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div align="justify"&gt;W niedzielę odszedł do Pana metropolita Ławr (Laurus), zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Poza Granicami Rosji zwanego popularnie Cerkwią Zarubieżną. Był jednym z architektów pojednania z Patriarchatem Moskiewskim i duszpasterzem, który działając aktywnie w tym świecie był duchem nie z tego świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodzony w Ladimirovie na Słowacji w rodzinie łemkowskiej (lub, jak częściej mawia się w Ameryce, karpato-rusińskiej) od 11 roku życia przebywał w stanie mniszym. Więcej o życiu metropolity można przeczytać &lt;a href="http://www.cerkiew.pl/news.php?id=7045"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;tutaj&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U Boga nie ma przypadków i dlatego sądzę, że nie przypadkiem Bóg powołał do Siebie władykę Ławra w niedzielę Triumfu Ortodoksji a czterdziesty dzień po jego śmierci wypadnie w Wielki Czwartek, dzień w którym wspominamy ustanowienie misterium Eucharystii i uniżenie Pana obmywającego nogi swoim uczniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecznaja pamiat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3559291231413031271?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3559291231413031271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3559291231413031271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/wiecznaja-pamiat.html' title='Wiecznaja pamiat'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R9-Ee36ISyI/AAAAAAAAAPI/t2pvztcFQL4/s72-c/Lavr.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-8096201491759401488</id><published>2008-03-14T22:29:00.006+01:00</published><updated>2008-03-14T23:00:21.785+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='postEuropa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Balkanica'/><title type='text'>Refleksja bałkańska (2). Kosowo.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Filmowa relacja z wizyty serbskiej organizacji humanitarnej w serbskich enklawach w Kosowie i Metochii, zilustrowana piękną muzyką duetu Pirg&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JzmPnKjviho&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JzmPnKjviho&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Znakomity &lt;a href="http://pajamasmedia.com/2008/03/kosovo_and_the_myth_of_serbian.php"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;artykuł&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; o "serbofobii" autorstwa "insidera" - mieszkającego w Belgradzie irlandzkiego przedsiębiorcy Jonathana Davisa. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Rocznica &lt;a href="http://cerkiew.pl/news.php?id=7037"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;"pogromów marcowych"&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, które miały miejsce cztery lata temu w Kosowie.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dla miłośników bałkańskiej muzyki nieco darmowych (pełny legal) plików mp3 z pieśniami czetników w wykonaniu znanego piesniarza serbskiej diaspory &lt;a href="http://micapetrovic.com/ch_songs.php"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Milana - Mići Petrovića&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; . &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-8096201491759401488?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8096201491759401488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/8096201491759401488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/refleksja-bakaska-2-kosowo.html' title='Refleksja bałkańska (2). Kosowo.'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-1265896502986026039</id><published>2008-03-12T21:28:00.001+01:00</published><updated>2008-03-12T21:32:08.455+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Wystarczy</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mamy czynić, Rabbuni, cóż mamy czynić?&lt;br /&gt;Pięć tysięcy łaknących w pustkowiu –&lt;br /&gt;a dwie jeno mamy ryby&lt;br /&gt;a pięć jeno chlebów mamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz Ty powiadasz: wystarczy -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż czynić w czas nawiedzenia,&lt;br /&gt;gdzie dla Ciebie tron, gdzie purpura?&lt;br /&gt;Jeno oślica z oślątkiem&lt;br /&gt;i pacholąt hosanny dźwięczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz Ty powiadasz: wystarczy -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapłanie, kapłanie nasz wielki,&lt;br /&gt;gdzie świątynia, gdzie złoto z kadzidłem?&lt;br /&gt;Izba jeno czeka na Ciebie&lt;br /&gt;i chleb na stole, i kielich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz Ty powiadasz: wystarczy -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mamy czynić, Rabbuni, cóż mamy czynić?&lt;br /&gt;Ruszają na Ciebie z mieczami,&lt;br /&gt;a my jeno dwa mamy miecze&lt;br /&gt;i gorliwość śpieszną Piotrową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz Ty powiadasz: wystarczy -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my – jeno płonność, rozterkę&lt;br /&gt;i daremność porywów naszych&lt;br /&gt;i udrękę win nie zmazanych&lt;br /&gt;i oblicza płonące sromotą&lt;br /&gt;i słabość bez kresu, bez miary.&lt;br /&gt;Oto co przynosimy w darze&lt;br /&gt;i w Twe ręce pokornie składamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz Ty powiadasz: wystarczy -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Sergiusz Awierincew (1937-2004)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-1265896502986026039?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1265896502986026039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/1265896502986026039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/wystarczy.html' title='Wystarczy'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-3186299300309752930</id><published>2008-03-10T10:56:00.002+01:00</published><updated>2008-03-10T11:03:27.376+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Władca Much'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gabinet osobliwości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cywilizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Varia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiara'/><title type='text'>Varia 10-III</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Złodzieje, burżuje i parasole&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno temu, w zamierzchłych latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia w Wielkiej Brytanii istniał popularny test „denominacyjny” zwany też testem parasolowym. Był on bardzo prosty i sprowadzał się do jednego pytania: jeżeli w niedzielę zostawisz parasol w kościele katolickim lub metodystycznym i wrócisz po niego w następną niedzielę, to w którym z tych miejsc masz większą szansę na odnalezienie swojej zguby? Odpowiedź była oczywiście jasna: u metodystów, choć zwykle czyniono zastrzeżenie, że nie dotyczy to metodystów walijskich. Walijczycy, parszywe owce Brytanii, od zawsze wyróżniali się fantazją, odpornością na zbyt surowo pojmowany etos pracy i w ogóle pewnym typowym tylko dla nich instynktem negacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co z tego wynika? Czy test parasolowy potwierdza oklepaną opinię o etycznej wyższości protestantów nad innymi chrześcijanami (nie oszukujmy się, gdyby zamiast katolickiego kościoła wstawić prawosławną cerkiew, wynik testu byłby identyczny). Sądzę, że ten test mówi coś zupełnie innego, wskazuje mianowicie, komu dalej a komu bliżej do prawdziwej wiary. Myśląc o testach typu „parasolowego” po raz kolejny przyznaję rację Wielkiemu Kolumbijczykowi, który napisał: złodziej żegnający się przed kradzieżą oburza purytanina. Ja rozpoznaję w nim brata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym ze znaków prawdziwego, albo jak pisze Kuehnelt-Leddihn, „starego” chrześcijaństwa jest fakt, iż jest ono wielkie. Tak wielkie, że potrafi przyciągnąć także grzeszników, a nawet przede wszystkim grzeszników. Kiedy zapytano &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sergiej_BuÅgakow"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;o. Sergiusza Bułgakowa&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; , czym jest Kościół, ten znany z niezwykle trudnych dzieł z pogranicza teologii i filozofii myśliciel odpowiedział po prostu: jest to wspólnota zbawiających się grzeszników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji można zastanowić się nad określeniami typu „dobry chrześcijanin” czy „porządny katolik/prawosławny/…” itp. Myślę, że w ogóle nie należy ich używać. Ideał jaki stawia przed nami Bóg jest tak wysoki i z założenia nieosiągalny (w sensie możliwości całkowitej realizacji), że wszelkie tego typu epitety po prostu mijają się z prawdą. Nigdy nie było i nie będzie na świecie „porządnego” albo „dobrego” chrześcijanina. Co więcej, bycie „porządnym” jest zwykle jedną z największych przeszkód na drodze do chrześcijańskiego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie rzucam kolejny problem z dziedziny teologii moralnej: czy w przypadku nagłej zmiany pogody powinniśmy traktować parasol jako dobro prywatne czy też raczej kierować się zasadą „łap pierwszy z brzegu” i uciekać przed deszczem? Na pohybel burżuazji, drodzy Bracia i Siostry!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nowy wspaniały świat&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele napisano o starciu cywilizacji i religii. Niektórzy (Huntington) dopatrują się w tym właśnie – a nie w starciach na płaszczyźnie gospodarczej – konflikcie, siły napędowej historii świata w XXI stuleciu. Tym, czego zwykle brakuje w takich teoriach, jest głębsza refleksja nad naturą religii, których konflikt ma kształtować nowe oblicze świata. Zazwyczaj pisze się po prostu o chrześcijaństwie i islamie, czasem pojawia się islam umiarkowany i radykalny, czasem wspomina się o różnych chrześcijańskich denominacjach. Komentatorom umyka istota problemu. Religie niewątpliwie pozostają między sobą w mniejszym czy większym konflikcie, mają jednak wspólnego, niezwykle potężnego wroga. Na imię mu sekularyzacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współcześnie ożywienie religijne związane jest bowiem z obniżeniem jakości wiary. Jeżeli dawne struktury polityczne i społeczne sprzyjały monopolizacji religijnej (religie państwowe, różne sojusze tronów i ołtarzy) to dziś mamy do czynienia z agresywnym wtargnięciem zasad wolnego rynku do świata religii. Tam, gdzie pojawia się niwelujący sekularyzm, główne nurty chrześcijaństwa i islamu reagują tworząc swoje wersje czegoś, co można określić mianem &lt;em&gt;Health and Wealth Theology&lt;/em&gt;. Ożywienie religijne odbywa się kosztem pozbawienia danej religii kłów i pazurów. Zamiast wiary, która zawsze jest trudna, mamy różne wersje „budowania osobowości” opakowane w religijną retorykę. „Bóg pragnie byś odniósł sukces” głoszą specjaliści od tej nowej religii przebranej za chrześcijaństwo i w coraz większym stopniu za islam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy cieszą się z takiego stanu rzeczy, wskazując na dobroczynne efekty łagodzenia fundamentalizmu i modyfikacji wymogów religijnych (czyt. produktu) do duchowych potrzeb wyznawców (czyt. klientów). Ja jednak obawiam się takich horyzontalnych tendencji. Wskazują one bowiem, że to, co nazywa się współcześnie religią jest w rzeczywistości jej brakiem, pustą skorupą wyżartą od środka przez robaki. Na pustych ołtarzach, jak pisał Juenger, zamieszkują demony i tylko patrzeć jak postanowią wybrać się na spacer. Dlatego współczesne wrzenie religijne nie powinno nas specjalnie cieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;O Willu, który pisać nie lubił&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnicza osoba Williama Szekspira od dawna budzi zainteresowanie historyków i literaturoznawców. Jak to możliwe, że największy dramaturg wszechczasów, człowiek, który wycisnął wszystko co się da z najgorszego z rodzajów literackich (Pan Studyta jest gorącym zwolennikiem tezy o niższości dramatu względem epiki i liryki, jednak nie dotyczy to dzieł Szekspira), właściwie nie pozostawił po sobie śladów w historii? Nie istnieją żadne manuskrypty, które przypisać można panu WS, brak korespondencji i istotnych wzmianek o jego osobie w pismach współczesnych mu Anglików, wszystko co mamy to garść – bodajże sześć - podpisów nagryzmolonych nienawykłą do pióra ręką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dawna skłaniam się ku poglądom szekspirowskich rewizjonistów, szczególnie tych, którzy są zdania, że autorem dzieł Szekspira jest &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_de_Vere,_17._hrabia_Oksford"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;17-ty earl Oksfordu, hrabia Edward de Vere&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Każdy, kto chce podrążyć tę sprawę sam powinien zajrzeć na &lt;a href="http://www.sobran.com/oxfordlibrary.shtml"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;szekspirowską stronę&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; amerykańskiego publicysty Jo Sobrana a także na strony &lt;a href="http://www.shakespeare-oxford.com/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Shakespeare-Oxford Society&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.deveresociety.co.uk/"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;The De Vere Society&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. Przyjemnej lektury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-3186299300309752930?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3186299300309752930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/3186299300309752930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/03/varia-10-iii.html' title='Varia 10-III'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-7135991644961014682</id><published>2008-02-29T15:47:00.004+01:00</published><updated>2008-02-29T15:53:48.825+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turcja'/><title type='text'>Islam na drodze "protestantyzacji"</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Interesującym się islamem polecam ciekawy &lt;a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7264903.stm"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;artykuł z BBC News&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; przedstawiający plany rewizji treści &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hadis"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Hadisów&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; przygotowywane przez turecki Departament d/s religii. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-7135991644961014682?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7135991644961014682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/7135991644961014682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/02/islam-na-drodze-protestantyzacji.html' title='Islam na drodze &quot;protestantyzacji&quot;'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-4247896879798497204</id><published>2008-02-27T11:57:00.004+01:00</published><updated>2008-03-14T22:50:07.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Balkanica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Historia'/><title type='text'>Refleksja bałkańska (1). Chorwaci.</title><content type='html'>&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R8VEJPtaiQI/AAAAAAAAAO4/kEbkLqS3neI/s1600-h/Mapa+SHS.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5171614672731408642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R8VEJPtaiQI/AAAAAAAAAO4/kEbkLqS3neI/s320/Mapa+SHS.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie będzie wpis o Kosowie. Może za kilka miesięcy, kiedy ucichnie medialny zgiełk, napiszę szkic o moim - w sensie własnej, kilkuletniej refleksji - Kosowie. Dziś parę słów o Jugosławii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konflikt o Kosowo jest przede wszystkim konfliktem serbsko-albańskim, ciągnącym się co najmniej od 1690 roku, czasu pierwszego anty-exodusu Serbów ze swojej Ziemi Obiecanej. Ale jego zakończenie – bo nie sądzę, by Serbowie byli jeszcze w stanie kiedykolwiek odzyskać tę ziemię – związane jest ze skrajnie niekorzystną sytuacją geopolityczną, w jakiej znalazła się Serbia po III wojnie bałkańskiej, zakończonej porozumieniem w Dayton w 1995 roku. Utrata Kosowa jest konsekwencja klęski, jaką poniosło wtedy państwo serbskie a odcięcie Kosowa jest ostatnim aktem rozpadu projektu politycznego o nazwie Jugosławia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o Jugosławii w jej różnych postaciach, zbyt często zapominamy lub ignorujemy fakt, że najważniejszymi architektami jedności południowosłowiańskiej byli Chorwaci a zrąb ideowy przyszłego &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/KrÃ³lestwo_SerbÃ³w,_ChorwatÃ³w_i_SÅoweÅcÃ³w"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Królestwa SHS&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; powstawał w Słowenii, na pełnym serbskich i chorwackich studentów uniwersytecie w Lublanie. Spoglądając wstecz możemy się dziś dziwić słowianofilskiemu optymistycznemu unionizmowi południowych Słowian, ale dla nich, wciśniętych w dwa rozległe imperia, takie rozwiązanie było projektem, dla którego warto żyć a nawet poświęcić życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy projekt zjednoczenia Słowian nie mógł ominąć problemu stosunków z Rosją, największym a od pewnego czasu jedynym suwerennym państwem słowiańskim. Zwykle nie dziwi nas rusofilia Serbów (a powinna, bo Rosjanie uczynili dla nich znacznie mniej niż dla Bułgarów i Greków) ale nic nie wiemy o panslawizmie i rusofilii w kulturze chorwackiej. A były one tam zjawiskiem bardzo zauważalnym, obecnym już od XVII wieku, przy czym ich najważniejszymi przedstawicielami byli katoliccy księża: Juraj Križanić (+1683), pionier panslawizmu i studiów słowiańskich, który spędził w Rosji prawie dwadzieścia lat, z czego piętnaście na zsyłce w Tobolsku, która nie zmieniła jednak jego zapatrywań; Antun Kanižlic (+1777), poeta religijny, pionier studiów ekumenicznych i badań nad Wielka Schizmą; Andrija Kačić Miošić (+1760), franciszkanin, jedna z ważniejszych postaci chorwackiego Oświecenia, którego „&lt;em&gt;Razgovor ugodni naroda slovinkoga&lt;/em&gt;” był lekturą równie popularną wśród prostych Chorwatów i Serbów. Później pałeczkę słowianofilską przejęli arcybiskup Josip Strossmayer (+1905), prawosławnym znany głównie ze słynnej mowy przeciwko dogmatyzacji nieomylności papieskiej na I Soborze Watykańskim i jego przyjaciel, historyk ks. Franjo Rački (+1894).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tropy panslawistyczne odnaleźć można nawet przed Križanićem: klasyk chorwackiego baroku, dubrownicki dwujęzyczny patrycjusz Ivan Gundulić / Giovanni Gondola (+1638) nie był wolny od panslawistycznych marzeń, wychwalając w swojej kunsztownej poezji jedność Słowian „od mórz Północy po Adriatyk”. Zaś kilka wieków później, podczas wystawy w Londynie wybitny chorwacki rzeźbiarz Ivan Meštrović (+1962) uznał Kosowo za kluczowe wydarzenie w dziejach narodu jugosłowiańskiego (!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy teza niektórych historyków, że najprawdziwszymi „Jugosłowianami z ducha” byli właśnie wielcy Chorwaci: Strossmayer, Meštrović, Tito, jest prawdziwa ale z pewnością wskazuje na pewien bardzo istotny składnik tej dziwnej tożsamości-nietożsamości narodowej Jugosłowian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście czempionów jedności południowosłowiańskiej znajdziemy i wśród myślicieli serbskich i słoweńskich. Istniały też równoległe tendencje separatystyczne, niechętne ponadnarodowym projektom. Współżycie Serbów i Chorwatów we wspólnym królestwie od początku nie było łatwe a feralny zamach czarnogórskiego posła w Skupsztinie w 1928 roku, którego ofiarami padli trzej posłowie Chorwackiej Partii Chłopskiej, był pierwszym poważnym sygnałem, że unionistyczny sen może kiedyś stać się koszmarem. Dwa narody mówiące jednym językiem odkryły, że prócz rzeczy, które je łącza, są też i takie, które je dzielą. Niestety, z czasem właśnie niechęć do słowiańskiego brata-bliźniaka stała się fundamentem świadomości narodowej jednych i drugich. Swoistym mężem opatrznościowym znowu okazał się Chorwat Tito, komunistyczny technokrata i zarazem fanatyczny jugoslawista, który zdołał powstrzymać nadejście koszmaru i secesji o kilkadziesiąt lat. Ale był to już ostatni jugoslawistyczny akcent położony przez naród chorwacki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-4247896879798497204?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4247896879798497204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/4247896879798497204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/02/refleksja-bakaska-chorwaci.html' title='Refleksja bałkańska (1). Chorwaci.'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/R8VEJPtaiQI/AAAAAAAAAO4/kEbkLqS3neI/s72-c/Mapa+SHS.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-38502624.post-830606007262498279</id><published>2008-02-12T12:51:00.001+01:00</published><updated>2008-04-01T09:38:49.629+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antykultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filozofia'/><title type='text'>Jamblich i nowoczesność</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym miał wskazać jakąś cechę szczególną, niezbędną do sportretowania ubiegłego stulecia, z pewnością wymieniłbym eskalację brzydoty w sztuce. XX wiek był pod tym względem naprawdę wyjątkowy. Ale ta wyjątkowość skłoniła wielu konserwatywnych krytyków kultury do sformułowania pochopnej chyba opinii, iż przedstawianie tego, co pierwotne, brutalne czy obsceniczne jest wyłącznie jednym z przejawów antychrześcijańskiej rewolucji estetycznej zapoczątkowanej – i tu „zdania uczonych są podzielone” – bądź w Renesansie, bądź też w epoce Oświecenia czy czasach nieco późniejszych. Tymczasem spór o obecność i rolę wszelkiego rodzaju „pierwiastków niższych” w sztuce nie jest wcale nowy. Wprost przeciwnie, sięga on czasów antycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natrafiłem niedawno na fragment &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jamblich"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;Jamblichowego&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; dzieła &lt;em&gt;O misteriach&lt;/em&gt;, w którym autor polemizuje ze swoim mistrzem &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Porfiriusz_(filozof)"&gt;&lt;span style="color:#660000;"&gt;&lt;strong&gt;Porfiriuszem&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Nauczyciel Jamblicha, choć zaciekły przeciwnik chrześcijaństwa, podzielał krytyczną opinię wczesnochrześcijańskich apologetów na temat gorszących elementów (wszech)obecnych w religijności pogańskiej. W szczególności odrzucał Porfiriusz wszelkie postacie kultu fallicznego, co w przypadku ortodoksyjnego neoplatonika nie budzi zaskoczenia. Jamblich, polemizując z Porfiriuszem (przedmiotem sporu była prezentacja ogromnej rzeźby fallusa podczas jakiegoś misterium, czemu towarzyszyły wulgarne okrzyki zgromadzonych mężczyzn) argumentował, że odwołanie się do tego, co niskie i pierwotne jest niezbędnym elementem filozoficznego wyzwolenia umysłu i duchowego katharsis. Co więcej, jego zdaniem, jedyną droga do pokonania tego, co prymitywne i upadłe, jest pokazanie, za pomocą środków artystycznych jego brzydoty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;Jestem bowiem zdania, że nieprzyzwoite słowa jakie wtedy (podczas podniesienia fallicznej rzeźby) słyszymy, wskazują na niedostatek dobra i skażenie, jakie tkwi w rzeczach materialnych…&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;„Rzeczy materialne” zaś , przez swoją brzydotę i niedoskonałość, wskazują z kolei na dążenie wszystkiego, co stworzone ku pięknu czystej i doskonałej formy. To, jak na razie, żadna nowość ale typowe myślenie neoplatonika. Elementy nieprzyzwoite, wulgarne i brzydkie, są jednak, zdaniem Jamblicha, również środkiem pomagającym człowiekowi przezwyciężyć targające nim namiętności, jeśli zostaną w umiejętny sposób zastosowane w sztuce lub misterium religijnym:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#000099;"&gt;Znajdujące się w nas siły ludzkich namiętności, przybierają na gwałtowności kiedy staramy się je całkowicie zahamować. Jednak kiedy uwalniamy je stopniowo i z umiarem, stają się one łagodniejsze a z czasem podlegają oczyszczeniu… i wreszcie zostają unieszkodliwione bez użycia przemocy… W komedii i tragedii, przyglądając się namiętnościom innych, przezwyciężamy własne namiętności, osłabiamy ich moc i oczyszczamy się z ich wpływu. Podobnie w świętych ceremoniach, obserwując i słuchając rzeczy najniższych, uwalniamy się od złego piętna, które na nas odcisnęły.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy, pokazując brzydotę, ma sztuka wskazywać na utracone piękno i kierować nas ku niemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poglądy antycznego filozofa to ciekawy przyczynek do spojrzenia na sztukę współczesną. Oto próba znalezienia złotego środka między Apollonem i Dionizosem, podjęta wiele wieków przed narodzeniem wąsatego niemieckiego filozofa o wysokim czole, który jako pierwszy zdefiniował ten fatalny podział. Jamblich zdaje się wskazywać na istnienie artystycznego mechanizmu sublimacji, który potrafi podnieść ludzkie pożądanie (mam tu na myśli nie tylko pożądanie w sensie seksualnym ale wszelkie rodzaje ludzkiego samouwielbienia i dążenia do zaspokojenia) z poziomu zwierzęcego instynktu do poziomu prawdziwej sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zamierzam w tym miejscu rozważać dogłębnie, czy Jamblich ma rację. Niech czytelnicy tej notki sami udzielą sobie odpowiedzi. Mnie jego wizja oczyszczenia przez danie upustu słabościom wydaje się nie do pogodzenia z chrześcijańską wizją ludzkiej osoby i ludzkiego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskakujące, jak wiele rzeczy powiedziano w przeszłości. W krótkich, marginalnych z punktu widzenia całości dzieła &lt;em&gt;O misteriach&lt;/em&gt; uwagach, antyczny filozof zawarł w pigułce to, na czym opiera się credo znakomitej większości sztuki (i nie tylko sztuki, pewne nurty psychologii też dałoby się tu włączyć) nowoczesnej. Nihil novi sub sole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogromna część współczesnej sztuki, odarta z napuszonych deklaracji artystów i usługujących im krytyków, ma na celu danie artystycznego wyrazu „transcendentalnemu” wymiarowi orgazmu, spowodowanego narkotykowo-alkoholowym odjazdem haju albo zwykłego narcyzmu (nieraz mamy do czynienia z koktajlem tych elementów). Jest to w gruncie rzeczy pretensjonalna afirmacja siebie i swoich własnych namiętności. Jednak aspekt terapeutyczny, którego znaczenie tak podkreśla Jamblich, jest we współczesnej sztuce nieobecny. Skoro tego typu dzieła mają prowadzić ku oczyszczeniu to powinno ono w pierwszym rzędzie dotyczyć ich twórców a tego jakoś nie widać. Przeciwnie, autodestrukcja w różnych postaciach (od samobójstwa czy śmierci z przedawkowania po rozpad osobowości towarzyszący zaawansowanemu stadium narcyzmu) towarzyszy artystom niczym fatum bohaterom dawnych mitów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na to wszystko nabieram szacunku i swoistej sympatii wobec wyniosłego nihilizmu Ciorana, który stojąc na skraju przepaści ujrzał dno otchłani a jednak znalazł siły aby odwrócić się i odejść w świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ffffff;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;więcej&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/38502624-830606007262498279?l=studyta-arseniusz.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/830606007262498279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/38502624/posts/default/830606007262498279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://studyta-arseniusz.blogspot.com/2008/02/jamblich-i-nowoczesno.html' title='Jamblich i nowoczesność'/><author><name>Studyta</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_EN_OBcavK5M/SUvY4xu_WaI/AAAAAAAAAi4/fwyEYVBeVRg/S220/Studziewski.jpg'/></author></entry></feed>
